Na europejskich giełdach doszło we wtorek do odbicia po dwóch spadkowych sesjach. Wiele indeksów rosło w ciągu sesji powyżej 1 proc. Paneuropejski indeks Stoxx Europe 600 wzrósł w styczniu o ponad 4 proc. Był to dla niego najlepszy początek roku od 1998 r. Euro i złoty umacniały się wobec dolara. Za amerykańską?walutę płacono po południu?nawet 3,19 zł, gdy dzień wcześniej 3,25 zł. Złoty zyskiwał również do franka, za którego płacono w ciągu dnia nawet 3,50 zł, gdy w poniedziałek 3,54 zł.
Chwilowa ulga
Rynki dosyć dobrze przyjęły więc wyniki pierwszego tegorocznego unijnego szczytu, czyli: zgodę prawie wszystkich państw Unii (oprócz Czech i Wielkiej Brytanii) na podpisanie tzw. paktu fiskalnego oraz decyzję o uruchomieniu Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego w lipcu 2012 r.
Przypływ optymizmu był również związany z nadziejami na pozytywne zakończenie negocjacji o redukcji greckiego długu. – W rozmowach osiągnięto znaczący postęp. Chcemy je zamknąć do końca tygodnia – twierdzi grecki premier Lucas Papademos.
– Choć sytuacja w strefie euro nadal jest trudna, to jednak inwestorzy odzyskują zaufanie w związku z nowym paktem fiskalnym oraz innymi ustaleniami – komentował Franklin Pichard, analityk z banku Barclays. Wielu specjalistów jest jednak dosyć sceptycznych wobec decyzji podjętych na ostatnim unijnym szczycie. Wskazują oni, że optymizm może szybko ulotnić się z rynków. – Europejscy politycy zajęli się na szczycie głównie kwestiami pobocznymi: porozumieniem w sprawie mało ważnego traktatu, gdy?decyzja w kluczowej sprawie, jaką jest ostateczna wartość ESM, została przeniesiona na marzec. Unijni decydenci powinni już teraz wykorzystać okazję i ogłosić powiększenie ESM, by zbudować lepsze nastroje na rynkach – uważa Elisabeth Afseth, analityczka z firmy Investec.
Mniejszy nacisk
Słabe ogniwa strefy euro wciąż są pod presją rynków. Po unijnym szczycie nieco się ona zmniejszyła. Najmocniej odczuła to Portugalia. Rentowność jej obligacji dziesięcioletnich we wtorek rano przekraczała 18 proc. Po południu spadła ona jednak do 16,5 proc. Inwestorów nieco uspokoiły zapewnienia europejskich polityków, że Portugalia nie idzie w ślady Grecji. – Unia Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy uznały, że nasz dług jest bezpieczny. Nie ma ryzyka tego, że inwestorzy będą musieli z nami negocjować?restrukturyzację zadłużenia – twierdzi portugalski premier Pedro Passos Coelho.