55% euro i 45% dolara
Koszyk walutowy, według którego ustalany jest kurs złotego, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami i oczekiwaniami od początku 1999 roku ulegnie zasadniczym zmianom i będzie się składał w 55% z euro i 45% z dolara - zdecydował NBP i rząd.Na wtorkowej konferencji prezes NBP Hanna Gronkiewicz-Waltz oświadczyła, że udział euro stopniowo będzie się zwiększał, ale nie podała żadnych szczegółów. Po wejściu w życie EMU nowa europejska waluta zastąpi w koszyku markę i franka francuskiego, a później funta brytyjskiego. Obecnie koszyk walutowy, wobec którego obliczany jest kurs złotego, składa się w 45% z dolara, 35% z marki, 10% to funt szterling, po 5% funt szwajcarski i francuski. Wicepremier Leszek Balcerowicz dodał, iż zmiany składu koszyka mają swoje uzasadnienie w strukturze handlu zagranicznego Polski i są wyrazem dostosowywania się naszego kraju do przyszłego członkostwa w Unii Europejskiej. Według danych GUS dotyczących handlu zagranicznego w okresie dziesięciu miesięcy br., 68% polskiego eksportu i 65,5% importu to obroty z krajami Unii Europejskiej.
Mniej optymistycznie
Koszyk dwuwalutowy?
Przyjęcie koszyka dwuwalutowego nie jest najlepszym rozwiązaniem - twierdzi profesor Edmunt Pietrzak z Uniwersytetu Gdańskiego i IBnGR, który nie podziela optymizmu naszego rządu i bankowców.Profesor E. Pietrzak już wcześniej przedstawiał koncepcję 4- lub 5- -walutowego koszyka. W wariancie 4-walutowym składałby się on w 45% z euro, 45% z dolara i po 5% z franka szwajcarskiego i funta szterlinga. Drugi - 5-walutowy - przedstawiałby się w proporcjach: 40% euro, 40% dolar, 10% jen japoński i po 5% frank szwajcarski i funt szterling. - Ma to głębokie uzasadnienie ze względu na stabilność koszyka, gdyż łatwiej ją osiągnąć używając 4-5 walut niż dwóch. Struktura walutowa naszego handlu zagranicznego, długu, operacji finansowych zawieranych przez polskie podmioty uzasadnia uwzględnienie właśnie franka szwajcarskiego i funta szterlinga, ale w znacznie mniejszym stopniu jena japońskiego, choć za jenem przemawia jego pozycja na rynkach światowych, równoważna z marką niemiecką. Dlatego też, kiedy na świecie liczą się dolar, marka i jen, celowe byłoby umieszczenie tych walut w naszym koszyku - powiedział E. Pietrzak. Profesor dodał również, że proponowanie trzech dodatkowych walut wynika z ich znaczenia w handlu międzynarodowym oraz na rynkach finansowych i walutowych. Jedyną zaletą dwuwalutowego koszyka jest to, że będzie mniej liczenia.