Z Tomaszem Sielickim, prezesem ComputerLandu, rozmawia Tomasz Muchalski
Pod koniec ubiegłego roku nie wykluczał Pan, że ComputerLand przeprowadzi nową emisję akcji. Czy została podjęta jakaś decyzja w tej sprawie?W tej chwili nie planujemy nowej emisji akcji. W zeszłym roku była rozważana taka możliwość. Wiązało się to głównie z dużym kosztem długu. Uznaliśmy, że lekkie rozproszenie kapitału nie powodowałoby dużej zmiany P/E. Spadek kosztów kredytu spowodował, że wykluczyliśmy taką możliwość. Tak długo jak nasz bilans jest w stanie wytrzymać dług - a jest jeszcze dużo miejsca - będziemy się finansować kredytem. W końcu nie mamy zobowiązań długoterminowych.Jak Pan ocenia krajowy rynek integratorów?Na rynku działają obecnie trzy duże firmy - Prokom, Softbank i ComputerLand. Rynek ten jest na tyle duży i ma taki potencjał wzrostu, że nie istnieje zagrożenie związane ze zmniejszeniem popytu czy spektakularnym wzrostem konkurencji. Cieszę się, że w ub.r. na giełdzie zadebiutowały kolejne dwie duże firmy informatyczne. Rzuca to dobre światło na całą branżę. Chcemy utrzymać pozycję w czołówce, jeśli chodzi o integratorów. Nie wszędzie musimy być tym pierwszym, ale w każdej dziedzinie, w której działamy, zamierzamy być cały czas w pierwszej trójce. Nie wykluczam, że rynek integracji jest na tyle pojemny, że mogą na nim zaistnieć kolejne spółki.Jak ocenia Pan kondycję krajowych spółek informatycznych wobec coraz większej konkurencji firm zagranicznych?Wbrew pozorom ich kondycja jest bardzo dobra. Lepsza struktura kosztów sprawia, że firmy krajowe charakteryzują się lepszą rentownością. Ponadto klienci wolą spółki rodzime. Czy ComputerLand zamierza uczestniczyć w dalszej konsolidacji rynku informatycznego?Chciałbym podkreślić, że ComputerLand był jedną z pierwszych firm, które rozpoczęły konsolidację. W ciągu ostatnich trzech lat kupiliśmy 13 spółek. Był to m.in. jeden z celów publicznej emisji i wejścia na giełdę. Generalnie chcemy nadal uczestniczyć w konsolidacji rynku informatycznego. Trudno oczywiście mówić o przejmowaniu dużych firm, ponieważ jest ich na rynku coraz mniej. Zamierzamy natomiast kupować udziały spółek specjalistycznych.ComputerLand będzie jednym z podwykonawców systemu informatycznego dla GPW. Na ile szacuje Pan wpływy z tego przedsięwzięcia?Nie mogę zdradzać konkretnej sumy, ale nasz udział już teraz wynosi około 30%. Giełda będzie się rozwijała i powinna stać się ośrodkiem życia gospodarczego. Kapitalizacja spółek notowanych na GPW jest cały czas stosunkowo niska. Stanowi około 10% dochodu narodowego, a powinna kilkadziesiąt. Ciekawym przykładem jest tu RPA. Kraj ten ma tyle samo ludności i taki sam dochód na głowę mieszkańca jak Polska, a kapitalizacja ich giełdy przekracza 100 mld USD. Myślę, że GPW może stać się istotną giełdą regionalną. W tym upatruję szansy ComputerLandu. Po wyjeździe francuskich specjalistów, system informatyczny GPW - mam nadzieję - będzie obsługiwała nasza spółka.Na początku br. przeprowadzono fuzję ComputerLandu ze spółkami zależnymi CSBI i Elba CSB. Co zamierzają Państwo osiągnąć poprzez połączenie firm?Fuzja jest efektem wzrastających wymagań rynku. Potrzebuje on kompletnych rozwiązań. Dla ComputerLandu ważni są klienci, partnerzy, inwestorzy i pracownicy. Klienci potrzebują bezpieczeństwa, doświadczenia i rozwiązań, które odpowiadają ich wymaganiom. Kiedyś każda spółka zależna oferowała inny produkt. Obecnie możemy dostarczyć jedno kompleksowe rozwiązanie. Poza tym spółki z grupy były mniej znane i słabsze finansowo niż ComputerLand. Jeśli chodzi o partnerów, takich jak IBM czy Hewlett Packard, oczekują oni, że firma, sprzedając ich produkty będzie oferowała je z jakąś wartością dodaną. Nieważne, czy jest to dodatkowy software, czy usługa, ważne jest, że jesteśmy w stanie to zaproponować. Po fuzji propozycja taka jest bardziej kompletna. Drugi ważny element, na który partnerzy zwracają uwagę, to łatwość robienia interesów. Dzięki połączeniu kontakt z firmą stał się prostszy. Kolejna rzecz, na którą zwracamy uwagę, to dbałość o inwestorów. Zwracają oni największą uwagę, na zwrot z kapitału. Dzięki fuzji podniesiemy wydajność oraz obniżymy koszty. Z kolei dla pracowników fuzja oznacza łatwiejsze ścieżki kariery i większą stabilność.Czy ComputerLand będzie uczestniczył we wdrażaniu systemów informatycznych związanych z reformą służby zdrowia?Na pewno tak. Nasze systemy działają u wielu świadczeniodawców usług medycznych, gdzie zleceniodawcą będą kasy chorych. Mamy odpowiednie rozwiązania także dla kas chorych, które są gotowe i które możemy wdrożyć maksymalnie w ciągu kilku tygodni.Obecnie wspólnie z Oracle Polska wdrażają Państwo system informatyczny w Hucie Batory. Na komputeryzację czeka kilkanaście hut. Czy ComputerLand liczy na kontrakty z tym związane?W branży, która ma kłopoty, szybka informatyzacja jest niezbędna. Polskie hutnictwo boryka się z jednej strony ze złą strukturą produkcji, a z drugiej z konkurencją zarówno ze Wschodu jak i Zachodu. Jeżeli mamy do czynienia z kryzysem, to trzeba racjonalizować koszty. Konieczne jest zwiększenie efektywności, a można to osiągnąć dzięki lepszej automatyzacji. Huty mają duże potrzeby i mają świadomość, że informatyzacja jest im niezbędna. Wiedzą, że jesteśmy dobrym partnerem. Myślę, że te trzy czynniki przyczynią się do podpisania kontraktów.
Dziękuję za rozmowę