W Sejmie znów o płacach prezesów spółek
Wynagrodzenia szefów przedsiębiorstw państwowych i spółek skarbu państwa nie mogłyby być większe od sumy dwóch kwot - dziesięciokrotności średniej pensji w gospodarce narodowej i pięciokrotności wynagrodzenia w firmach, którymi kierują. Takie m.in. rozwiązanie przewiduje ustawaprzygotowana przez Senat.
To piąty projekt, którego celem jest uregulowanie wynagrodzeń w samorządach i firmach z udziałem skarbu państwa. Wczoraj senacką ustawą zajęła się sejmowa komisja nadzwyczajna, powołana specjalnie do rozpatrywania projektów przepisów o wynagrodzeniach osób pełniących funkcje publiczne. Z kilku projektów, którymi już się zajmowała, żaden nie został tzw. projektem kierunkowym. Dotychczas swoje pomysły dotyczące wynagrodzeń w samorządach i państwowych firmach zgłaszali posłowie PSL, AWS, SLD i UW. Projekt ostatniej z tych partii jest też najłagodniejszy - według niego minister spraw wewnętrznych i administracji ustalałby górną granicę diet w samorządach gminnych, podobnie jak to jest w przypadku powiatów i województw. Jak dotąd, rząd nie wypowiedział się na temat projektu UW i omawianego wczoraj projektu Senatu. Pozostałe skrytykował - zwłaszcza w części dotyczącej wynagrodzeń w przedsiębiorstwach.Tak jak w firmieProjekt senacki to nowelizacja kilku ustaw (m.in. o samorządzie gminnym, pracownikach samorządowych, komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych oraz ustawy o przedsiębiorstwie państwowym). Szczegółowo opisuje zasady ustalania wynagrodzeń w samorządach, kasach chorych i zakładach opieki zdrowotnej, wiążąc je ze średnią pensją w sferze budżetowej. Reguluje też zarobki szefów przedsiębiorstw państwowych i skomercjonalizowanych, w których Skarb Państwa ma ponad 50% udziałów. Po przyjęciu tej nowelizacji, w ciągu miesiąca dyrektorom i prezesom wypowiedziano by warunki płacy i rozwiązano wszystkie umowy, które nie są umowami o pracę.Według senatorów, najlepszym rozwiązaniem byłoby powiązanie wielkości wynagrodzeń w przedsiębiorstwach ze średnią pensją krajową i średnim wynagrodzeniem w tymże przedsiębiorstwie. To nie spodobało się posłom, którzy woleliby raczej ustalanie płac dyrektorów i prezesów na podstawie tylko przeciętnych pensji w zarządzanej przez nich firmie. - Powiązanie dochodów kadry zarządzającej z dochodami ludzi, którzy im podlegają, jest najsprawiedliwszym rozwiązaniem - mówił wczoraj Maciej Jankowski (AWS).Resort jest przeciwRząd wypowiedział się przeciw ustawowemu regulowaniu pensji w sektorze przedsiębiorstw państwowych i spółkach z udziałem Skarbu Państwa.- Żadna próba parametryzacji gospodarki nie była udana. Wprowadzenie proponowanych rozwiązań byłoby odejściem od gospodarki rynkowej - ostrzegała posłów wiceminister skarbu, Aldona Kamela-Sowińska.Zdaniem rządu regulacja - czyli właściwie ograniczenie - zarobków kadry menedżerskiej mogłoby spowodować jej masowy odpływ do sektora prywatnego. Z takim argumentem nie zgodził się M. Jankowski. - Bardzo często nie są to dobrzy menedżerowie. Kto ich zechce? Stwierdzenie o odpływie kadr to przesada - mówił.Jak mówiła A. Kamela-Sowińska, niemożliwe jest wprowadzenie takich zasad w przypadku, gdy spółka ma już inwestora prywatnego, który - chociaż ma mniejszościowy pakiet - zainwestował w firmę znaczne kwoty. - Poza tym metoda ustalania wynagrodzeń kadry zarządzającej na podstawie średnich pensji może powodować ich systemowy wzrost - uważa wiceminister skarbu. Zdaniem resortu, płace można ograniczać na podstawie istniejącego prawa, główne kodeksu handlowego, i to tylko w przypadku jednoosobowych spółek Skarbu Państwa. Wiceminister A. Kamela-Sowińska powiedziała, że jej resort przygotowuje projekty rozwiązań w tej sprawie.
MAREK CHĄDZYŃSKI