Budżet i podatki
Ostatnie, relacjonowane obszernie, publiczne wypowiedzi posła Henryka Goryszewskiego na temat podatkówi finansówpublicznych, świadczą o absolutnej amatorszczyźnie przewodniczącego najważniejszej sejmowej komisji. Gdyby poseł Goryszewski czytał cokolwiek poza własnymi wystąpieniami, gdyby coś z tego rozumiał, gdyby wiedział, co robić tam, gdzie postawiła go wolapolityczna kolegów, to nie jest wcalewykluczone, że zapadłby się ze wstydu pod ziemię albo natychmiast wrócił dopraktykowania zawoduwyuczonego w rodzinnej miejscowości.
Ale jest, jak jest. Dlatego poseł-przewodniczący trwa na posterunku. I uprawia obstrukcję totalną. Panu Goryszewskiemu wszystko do cna się pomieszało. Śladowe pierwiastki wiedzy ekonomicznej, nikły osad politycznego doświadczenia oraz niespożyta ambicja złożyły się na mieszankę gorszą od koktajlu Mołotowa. Dlaczego w Polsce nie dokończonej transformacji szef Komisji Finansów Publicznych musi być zapalonym koktajlem Mołotowa? Jakieś fatum nad nami wisi, czy co?Stanowisko, prezentowane przez wielu ekonomistów, że dla pomyślnego przeprowadzenia reformy systemu podatkowego, dla skutecznej obniżki podatków potrzeba zrównoważonych finansów publicznych, jest bez wątpienia słuszne. Bardzo więc cieszy, że poseł Goryszewski powtarza ten wytarty banał. Gorzej, że zamiast używać swej pozycji i stanowiska dla równoważenia finansów państwa, publicznie twierdzi: tego się zrobić nie da, bo przegramy wybory. Jest to pogląd po dwakroć kompromitujący.Najpierw świadczy o tym, że przewodniczący Goryszewski nie zna lub nie rozumie propozycji oszczędności budżetowych referowanych przez Ministerstwo Finansów. Nic nie wskazuje na to, żeby poseł-przewodniczący zadał sobie trud zapoznania się z najnowszą wersją "Strategii finansów publicznych i rozwoju gospodarczego, Polska 2000-2010". Gdyby to zrobił, odkryłby zapewne z niemałym zdumieniem, ale też z korzyścią dla jakości własnych przemyśleń, nazwane po imieniu i wyliczone, całkiem przyzwoite kwoty możliwe do zaoszczędzenia, na - choćby - pozaemerytalnych wypłatach z funduszu ubezpieczeń społecznych.W całej tej nieśmiesznej zabawie w reformę systemu podatkowego przez koalicję AWS-UW nie chodzi o to, jak zdaje się posłowi Goryszewskiemu, żeby obniżać podatki kosztem pielęgniarek, górników, hutników, emerytów czy innych mitycznych grup zawodowych pokrzywdzonych skąpstwem głównego księgowego kraju. Ministerstwo Finansów niczego aż tak durnego nie proponuje. Chodzi natomiast o to, żeby koalicyjna większość przestała wyrzucać pieniądze podatnika drzwiami i oknami, krzycząc: mało, mało, dajcie więcej, bo przegramy wybory. I jeśli poseł-przewodniczący myśli, że inicjatywy mające na celu odzyskanie tych kilku procent PKB beznadziejnie marnotrawionych na lipne cele socjalne odbiorą głosy jego ugrupowaniu politycznemu, to jest w beznadziejnym myślowym korkociągu.Po wtóre - takie publiczne przyznawanie się przez polityka do chęci wydawania jak największej ilości publicznych pieniędzy na kupowane gdzie tylko się da poparcie w wyborach jest bez wątpienia po harcersku szczere. Tyle że podobna demonstracja prostolinijności, poza tym, że oparta na dość dyskusyjnym założeniu, że Balcerowicz to polityczny neandertalczyk i samobójca, jest w ogóle nie na temat. W ten sposób mamy do czynienia z głośną detonacją nie tylko taniego, ale na dodatek chybionego politycznego cynizmu.Reprezentant rządzącej koalicji, człowiek postawiony mocą politycznego układu na czele komisji budżetowej, osoba kompetentna merytorycznie i zdolny polityk, słowem - ktoś rozumiejący o co w tym wszystkim biega, aktywnie szukałby w budżecie oszczędności pozwalających bezpiecznie złapać równowagę finansom publicznym i sfinansować obniżkę podatków jeszcze przed wyborami. Tylko ekonomiczny nikiforyzm, dyzmizm polityczny usprawiedliwiają atakowanie swojego własnego rządu za zmyślone przez siebie samego grzechy.I to jest dokładnie to, co wyprawia poseł-przewodniczący Goryszewski. Utrącić naprawę finansów publicznych, zapobiec obniżce podatków, a na dodatek i tak przerżnąć wybory. Ot, makiawelizmik.
JANUSZ JANKOWIAK