W pobliżu gospodarki

Na temat tego, czy istnieje życie pozagrobowe, reinkarnacja itp. zdania są podzielone. Nikt jednak, niezależnie od wyznania, światopoglądu, przynależności do określonej orientacji seksualnej czy ekonomicznej, nie będzie twierdzić, że możliwe jest życie bez płacenia podatków.

Jak widać, system podatkowy jest jedynym prawdziwie uniwersalnym, obejmującym wszystkie kraje, niezależnie od ustroju politycznego, dominującego wyznania i kontynentu. Trzeba jednak przyznać, że jest to zarazem system niesłychanie różnorodny. Tak naprawdę systemów jest tyle, ile państw, a nawet sporo więcej. U nas na przykład nie ma mowy o jednym systemie, o ile to, co funkcjonuje, w ogóle na nazwę systemu (co by zakładało jakąś wewnętrzną spójność i logikę) zasługuje.Od piątku trwa w Polsce kolejna debata sejmowa (będąca punktem kulminacyjnym wielomiesięcznych wcześniejszych sporów) o kształt systemu podatkowego na najbliższe lata, a raczej - znając naszą skłonność do grzebania w nim - jedynie na rok najbliższy.Parkiet dawał już wyraz zaniepokojeniu środowisk biznesowych pewnymi propozycjami zawartymi w rządowych projektach ustaw. Uderzają one w rozwój rynku kapitałowego, biją bezpośrednio w giełdę, są sprzeczne z deklaracjami władz o potrzebie wzmacniania tego rynku.Trudno bowiem inaczej ocenić propozycję, by lokaty bankowe (od roku 2003 poczynając) były obłożone pięcioprocentowym podatkiem, a zyski z operacji giełdowych opodatkowane w normalnym systemie PIT, czyli według stawki 18 i 28 procent. Lub nawet wyżej, jeśli propozycje rządu parlament zmodyfikuje. Przyjęcie ustawy w tym kształcie oznaczałoby też, że wszyscy inwestorzy giełdowi musieliby co miesiąc wpłacać zaliczki na podatek dochodowy. A co z transakcjami przynoszącymi stratę? Kiedy i jak bilansować zyski i straty z operacji giełdowych?Krótko mówiąc - nonsens, wyprodukowany przez kogoś nie rozumiejącego ani w ząb giełdy i rynku kapitałowego, nie czującego jego znaczenia dla rozwoju gospodarczego.Myślę, że Rada Giełdy, KPWiG, stowarzyszenia i związki grupujące ludzi i instytucje rynku będą przeciw tym rozwiązaniom protestować i jestem przekonany, iż będzie to protest skuteczny.Jest jednak w projektach obu ustaw o podatku dochodowym (od osób fizycznych i od prawnych) coś jeszcze groźniejszego niż zamach na giełdę. W ustawie o podatku osobistym jest to artykuł 3, w ustawie o podatku od firm artykuł 6. Oba mówią, że jeśli urzędnik skarbowy uzna, że umowa (jakakolwiek) spisana przez wysokie umawiające się strony ma w rzeczywistości na celu co innego (na przykład oceni, że chodzi głównie o to, by płacić mniejszy podatek), niż w niej zapisano, to ściągnie podatek według swego widzimisię, a nie taki, jaki by z umowy wynikał.Kolejny raz ustawodawca traktuje wszystkich podatników jak bandę potencjalnych oszustów, a jedynymi sprawiedliwymi mają być urzędnicy skarbowi. Oba te artykuły w prostej linii wywodzą się ze stylu myślenia rodem z minionej epoki. Oba mogą być źródłem korupcji, procesów sądowych podatnik kontra urząd. Są też przykładem legislacyjnego i intelektualnego bubla.Prawnicy od podatków pocieszają mnie wprawdzie, że ten numer nie przejdzie w parlamencie, ale pewności nie ma i do momentu podpisania ustawy przez prezydenta nie będzie. Zresztą tak naprawdę nie chodzi o te dwa artykuły, ale o relacje pomiędzy podatnikami i fiskusem.Rzeczywistości bezpodatkowej nie ma i w dającej się przewidzieć przyszłości nie będzie. Ale nie znaczy to, że mamy się godzić pokornie na każdą dolegliwość i głupotę, jaką władza zaproponuje. No więc ja się nie zgadzam i domagam się wykreślenia z projektów odpowiednich ustaw artykułów trzeciego i szóstego oraz opodatkowania zysków z giełdy tak, jak lokat bankowych - pięć procent - oraz rozliczenia w cyklu rocznym zysków i strat z operacji rynkowych.

Jan Bazyl Lipszyc