Dzisiaj wyrok w sprawie Stalexportu
Dzisiaj, o godz. 14.00, powinien zostać ogłoszony przez Sąd Apelacyjny wyrok w sprawie odszkodowania, jakiego Stalexport domaga się od Izby Skarbowej za nadpłacony podatek od różnic kursowych w latach 1989-1990. Spółka żąda od fiskusa prawie 100 mln zł (52 mln zł odszkodowania plus odsetki).Nawet jeśli Stalexport wygra i apelacja Izby Skarbowej zostanie odrzucona, nie oznacza to końca sporu. Przedstawiciele Izby Skarbowej już zapowiadają, że w razie niekorzystnego wyroku złożą wniosek o kasację wyroku do Sądu Najwyższego.W latach 1989-1990 Stalexport dobrowolnie zapłacił skarbowi państwa 21,8 mln zł podatku od dodatnich różnic kursowych. W 1992 r. Sąd Najwyższy orzekł, że nie należało go płacić. Spółka odzyskała nadpłaconą kwotę, ale bez odsetek. Stalexport do tej pory domaga się odszkodowania z tytułu utraconych korzyści w związku z bezprawnym przetrzymywaniem przez Izbę wpłaconej kwoty.Spółka w 1996 r. przegrała spór o odsetki na drodze postępowania administracyjnego. Większe szanse na wygraną ma jednak na drodze postępowania cywilnego. 28 października 1998 r. Sąd Wojewódzki w Katowicach uznał racje Stalexportu i nakazał Izbie zapłacenie 52 mln zł odszkodowania plus odsetki. Od tej decyzji Izba złożyła apelację. Na posiedzeniu Sądu Apelacyjnego 23 czerwca Izba Skarbowa zarzuciła giełdowej spółce, że nie ma ciągłości pomiędzy państwowym Stalexportem, kiedy nadpłacono podatek, a obecnie prywatnym Stalexportem. Po rozpatrzeniu dodatkowych dokumentów dostarczonych przez spółkę dzisiaj powinien zapaść ostateczny wyrok w sprawie wniesionej apelacji. Argument o braku ciągłości przedsiębiorstwa to znowu tylko gra na zwłokę. Jeśli sąd go podzieli, to może się okazać, że niesłusznie zwrócono podatek i odsetki kilku byłym centralom handlu zagranicznego. Wygrana Stalexportu jest wielce prawdopodobna i bardzo spółce potrzebna, biorąc pod uwagę rosnący poziom zobowiązań i kiepskie wyniki z podstawowej działalności.
Dariusz Jarosz