Inwestorzy w USA nerwowo czekają na wyniki spółek

Środowe sesje na czołowych giełdach europejskich przebiegały nadal pod znakiem realizacji zysków, do czego przyczyniły się wzrost rentowności obligacji, niskie ceny złota oraz brak nowych impulsów z Wall Street. Inwestorzy w USA nerwowo czekają na publikację wyników spółek za pierwszą połowę br.

Nowy JorkŚrodowa sesja na giełdzie nowojorskiej, podobnie jak dzień wcześniej, rozpoczęła się od niewielkiej zmiany cen akcji. Po wtorkowej nieznacznej zniżce, kiedy indeks Dow Jones stracił 0,04%, wczoraj przed południem spadł on zaledwie o 0,08% (9,18 pkt.). Zdaniem tamtejszych analityków, inwestorzy powstrzymywali się od zakupów obawiając się wyników spółek za pierwszą połowę br., które właśnie są publikowane. Dane takie przedstawił już koncern Aluminium Co. of America, który wprawdzie zarobił trochę więcej niż w pierwszej połowie 1998 r., jednak mniej niż spodziewali się analitycy. - Inwestorzy zachowują się bardzo nerwowo. Do 1 lipca nie było żadnych sygnałów, że wyniki z spółek będę gorsze, niż się oczekuje. Jednak teraz kilka spółek przedstawiło słabsze rezultaty - powiedział agencji Reutera Barry Hyman, analityk z Ehrekrantz, King & Nussbaum. Nastroje na rynku pogorszyły także doniesienia o trwających spadkach na największych giełdach europejskich.LondynNa giełdzie londyńskiej inwestorzy realizowali zyski po tym, jak we wtorek tamtejszy wskaźnik zamknął się na rekordowym poziomie 6620,6 pkt. Wczoraj stracił on 0,35% (23,2 pkt.) i na koniec dnia wyniósł 6597,40 pkt. Przyczyniły się do tego złe wieści z rynku obligacji, których rentowność wzrosła po przetargu ogłoszonym przez rządy niemiecki i hiszpański. Inwestorów niepokoiły też najniższe od 20 lat ceny złota. Najchętniej sprzedawano walory takich potentatów, jak BP Amoco i British Telecommunications, które wzrosły ostatnio do rekordowych poziomów.FrankfurtŚrodowa sesja na giełdzie we Frankfurcie przebiegła pod znakiem realizacji zysków, którą pogłębiły jeszcze doniesienia o niższym otwarciu nowojorskiego Dow Jonesa. Sprzyjały jej gorsze wieści napływające z rynku obligacji oraz dalsza deprecjacja euro. Liderem spadków był koncern branży telekomunikacyjnej Mannesman. Jego akcje staniały o ponad 4%, gdy Morgan Stanley Dean Witter wycofał je z listy papierów, które powinny być obiektem zainteresowania świeżego kapitału. Spadły też notowania koncernu informatycznego SAP w związku z oczekiwanymi słabymi wynikami za pierwszą połowę br. Indeks DAX Xetra obniżył się wczoraj o 0,43% (24,4 pkt.) i zakończył dzień na poziomie 5588,50 pkt.ParyżRównież w Paryżu wczoraj przeważyły spadki cen akcji. Podobnie jak we Frankfurcie, inwestorzy postanowili zrealizować zyski. Nadal w centrum zainteresowania znajdowały się akcje spółek branży naftowej TotalFina i Elf Aquitaine. Straciły one na wartości po tym, jak Elf poinformował, że zarząd jeszcze nie podjął decyzji, jak odpowiedzieć na ofertę Totala. Spadły też notowania France Telecom, gdy spółka zdementował informacje "Financial Times", że zamierza wziąć udział w przetarg na kupno brytyjskiej spółki One2One. Wskaźnik CAC-40 obniżył się o 0,65% (30,31pkt.), do 4662,2 pkt.TokioWczoraj na tokijskiej giełdzie przeważyły spadki ponieważ inwestorzy nadal realizowali zyski osiągnięte z inwestycji w walory czołowych japońskich spółek, po tym jak Bank Japonii opublikował optymistyczny raport dotyczący stanu lokalnej gospodarki. Indeks Nikkei 225 stracił 0,51% (91,83 pkt.) i wyniósł 17 958,9 pkt., jednak rozmiary tej zniżki znacznie zredukował duży popyt na walory spółek o mniejszej kapitalizacji. - Dziś inwestorzy sprzedawali przede wszystkim walory dużych spółek, które kosztują powyżej 5000 jenów - powiedział agencji Reutera Kazunori Jinnai, zastępca głównego menedżera w Daiwa Securities SB Capital Markets Co. Kupowano natomiast tańsze walory spółek z branży hi-tech, takich jak Hitachi, Fujitsu czy Ricoh. Zwyżce notowań ostatniej z tych firm pomogły lepsze rekomendacje wydane jej prze analityczny amerykańskiego banku inwestycyjnego Morgan Stanley. Zdrożały też walory Daiwa Securities, gdy lokalne media poinformowały, że instytucja ta wspólnie z amerykańskim bankiem inwestycyjnym Rothschild, stworzyła fundusz, który będzie inwestował w znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej japońskie przedsiębiorstwa.

Kolumnę redagują: ŁUKASZ KORYCKI i GRZEGORZ ZYBERT