Pierwsza sesja września nie różniła się zbytnio od tych, do jakich przyzwyczaił nas warszawski parkiet w ciągu ubiegłego miesiąca. Wygląda na to, że sezon urlopowy, na który część obserwatorów rynku - nie do końca słusznie - zrzucała winę za niskie obroty i apatię na rynku, przeciągnie się w czasie. Dopóki na nasz parkiet nie powróci kapitał zagraniczny, nie możemy się spodziewać większego ożywienia. Niestety, ostatnie informacje o stanie polskiej gospodarki połączone z pogarszającą się sytuacją polityczną w kraju z pewnością nie zachęcają do kapitałowego zaangażowania w GPW. W związku z brakiem wyraźnego trendu, warszawki parkiet pozostaje bardzo wrażliwy na zachowanie giełd światowych, na których ostatnio nie dzieje się najlepiej.Z zainteresowaniem obserwuję manewry Ministerstwa Skarbu Państwa, mające na celu wprowadzenie jeszcze w tym roku akcji Polskiego Koncernu Naftowego do obrotu publicznego i giełdowego. Chciałbym wierzyć, że wynika to z przychylnego stosunku obecnego rządu do prywatyzacji kapitałowej, a nie tylko z chęci pokrycia deficytu budżetowego. W związku z tym pod koniec roku zanosi się na wyraźne zwiększenie kapitalizacji polskiej giełdy, co na pewno wpłynie na podniesienie jej atrakcyjności. Szkoda tylko, że wzrost kapitalizacji nie jest spowodowany także zwiększeniem liczby nowych spółek. Jeżeli proces wchodzenia nowych spółek na giełdę nie zostanie przyspieszony, może zdarzyć się sytuacja, w której liczba spółek wycofywanych będzie równa liczbie spółek wprowadzanych na parkiet giełdy. Wobec zapowiedzi wycofania z publicznego obrotu w ciągu najbliższych tygodni akcji chociażby Dom-Plastu, Górażdży czy Polifarbu Dębica, wydaje się to, niestety, prawdopodobne.
.