Reklama

Wszystko do poprawki

Aktualizacja: 06.02.2017 03:01 Publikacja: 27.11.1999 09:50

Makrotydzień

Deficyt budżetowy w 2000 r. ma być większy niż zapisano to w projekcie ustawy, nad którym dyskusję już rozpoczęli posłowie. Wkrótce rząd przedstawi skorygowaną wersję kilku podstawowych wielkości makroekonomicznych. Deficyt budżetowy zostanie powiększony o około 2,7 mld zł. Wyniesie więc 15,4 mld zł i wyraźnie przewyższy wielkość tegoroczną (12,8 mld zł). Dodatkowe wydatki zasilą przede wszystkim kasę ZUS, gdyż - jak się okazało - komercyjne towarzystwa emerytalne przyciągnęły więcej osób (i składek) niż przewidywano. Gwałtowne zmiany sytuacji gospodarczej w ostatnich tygodniach sprawiły, że Ministerstwo Finansów przygotowuje się do podwyższenia zakładanego wcześniej wskaźnika inflacji, przyjęcia wyższego prognozowanego kursu dolara i większego poziomu stóp procentowych. Te dwa ostatnie elementy sytuacji gospodarczej podniosą w 2000 r. koszty obsługi długu publicznego.Pora się zgodzić z tymi ekonomistami, którzy od kilku miesięcy proponowali, by rząd nie udawał, że jest w stanie z roku na rok ograniczać deficyt budżetowy i inflację. Już tegoroczne "upychanie po kątach" dodatkowych wydatków rządowych (na ZUS czy kasy chorych) to księgowy zabieg, który stwarza złudzenie, że w budżetowych rachunkach wszystko się zgadza. Ambitny program zrównoważenia finansów sektora publicznego w ciągu 3-4 lat jest nierealny.Stopa bezrobocia w październiku 1999 r. wyniosła 12,2%. Była wyższa niż miesiąc wcześniej (12,1%) i niż w październiku 1998 r. (9,7%). Niepokojąco rośnie różnica między obszarami, gdzie zdobycie pracy jest w miarę łatwe, a tymi, w których stopa bezrobocia przekracza 20%. Na jednym biegunie sytuują się województwa: mazowieckie (stopa - 9,0%) i śląskie (9,4%), a na drugim: warmińsko-mazurskie (21,6%) i lubuskie (16,6%). Kilkunastoprocentowa stopa bezrobocia jest notowana w wielu krajach Europy Zachodniej. Nie możemy się jednak tym pocieszać, gdyż - jak się okazuje - w Polsce liczbę bezrobotnych jesteśmy w stanie zmniejszać tylko wówczas, gdy PKB wzrasta rocznie co najmniej o 6%. Nasz - podobno całkiem przyzwoity - wzrost 4--procentowy jest niebezpieczny dla rynku pracy.

JACEK BRZESKI

Krzysztof Dzierżawski

Centrum im. Adama Smitha

Reklama
Reklama

Było:Burza w sprawie podpisania, albo nie, przez prezydenta ustaw podatkowych ma charakter polityczny. W chwili, gdy wypowiadam te słowa jeszcze nie jest znana decyzja Aleksandra Kwaśniewskiego. Jednak, jaka by nie była, makroekonomiczne skutki przyjęcia nowych rozwiązań podatkowych, lub pozostawienia dotychczasowych, są mniej więcej takie same.Będzie:Politycznego charakteru nabierze też rządowa autopoprawka do projektu budżetu na 2000 r. W tym wypadku jednak decyzja rządu będzie miała dla gospodarki znaczenie decydujące. Trzeba poważnie zrewidować wiele założeń budżetowych. Obawiam się, że choć minister finansów zmieni kilka liczb, to będą to poprawki zbyt łagodne - po prostu takie, które pozwolą Polsce jeszcze przez jakiś czas utrzymać wizerunek gospodarczego prymusa. Oczywiście, przy okazji zmieniania wskaźników rząd znajdzie sposoby, by ułatwić sobie wykonanie budżetu. Nawet zrewidowany wskaźnik inflacji na 2000 r. będzie zapewne mniejszy od rzeczywistego, co - jak zawsze w takich sytuacjach - przysporzy rządowi nowych dochodów i pozwoli ominąć niektóre wydatki.

Opr. B.J.

Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Gospodarka
Tradycyjny handel buduje więzi
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama