Gwałtowny poniedziałkowy spadek Nasdaq (o 5,8%) po raz kolejny znalazł wczoraj odzwierciedlenie na naszym rynku. Na fixingu maksymalnie spadły kursy praktycznie wszystkich większych firm kojarzonych przez inwestorów z internetem. Dodatkowo na głównym parkiecie w przypadku siedmiu spółek (m.in. Optimus, Prokom, Softbank) zanotowano redukcję sprzedaży. Wartość niezrealizowanej podaży na tych papierach przekroczyła 30,5 mln zł. W efekcie indeks branży teleinformatycznej stracił 6,7%. Niewiele lepsze zachowanie pozostałej części rynku spowodowało, iż WIG stracił 2,7%. Wartość obrotów na rynku podstawowym wyniosła niemal 157 mln zł. Najwięcej (8,2%) zyskały akcje Nomi. Płynność tych papierów jest jednak bardzo niska (wolumen wczoraj wyniósł jedynie 1 tys. szt.), co powoduje, iż duże zmiany kursu wywoływane są niewielkimi zleceniami. Stosunkowo najlepiej zachowała się wczoraj branża spożywcza, której indeks wzrósł o 1%. Wpływ na tę sytuację miał głównie 2,9-proc. wzrost ceny akcji Żywca. Niemal 4-proc. zyskali też akcjonariusze Polifarbu Dębica ? część inwestorów uwierzyła, iż, podobnie jak w przypadku Grajewa, wycofanie spółki z obrotu publicznego nie będzie tak proste, jak spodziewał się inwestor strategiczny. Notowania ciągłe nie przyniosły zmiany w obrazie rynku. Nie najlepsze otwarcie Nasdaq spowodowało dalszą wyprzedaż spółek IT. W efekcie na 10 minut przed końcem sesji WIG20 był o 2,5% niżej niż na fixingu. Ostatecznie jednak indeks zamknął się na poziomie o 1,5% niższym niż w pierwszej części sesji. Spadek WIG20 byłby wyższy, gdyby nie zachowanie akcji Handlowego, BRE i Pekao (łącznie mają one niemal 18-proc. udział w indeksie), których ceny nie zmieniły się lub minimalnie wzrosły.

GRZEGORZ DRÓŻDŻ