Zgodnie z oczekiwaniami, ubiegłotygodniowe odbicie na rynku Nasdaq okazało się krótkotrwałe i poprzedziło test wsparcia wyznaczonego dla indeksu Nasdaq Composite przez minimum z 4 kwietnia, ustanowione na poziomie 3649 pkt. Jednakże wbrew temu, czego można się było spodziewać, przed tygodniem ponad 15-proc. spadek Nasdaqa w ciągu 3 dni nie wywołał proporcjonalnych reakcji na pozostałych rynkach świata. Gdyby tak się stało, to WIG znalazłby się na czwartkowej sesji na poziomie kluczowego wsparcia, wyznaczonego w strefie 17 600?18 500 pkt. przez lokalne maksima z lat 1997?1999 i można by uznać kwietniową korektę, interpretowaną jako ruch powrotny do przełamanego w styczniu oporu, za zakończoną. Odporność na przecenę ?nowej gospodarki? w USA, wykazana w ciągu kilku ostatnich sesji przez właściwie wszystkie rynki akcji na świecie, powinna być interpretowana jako pozytywny sygnał na przyszłość. Równocześnie jednak bliskość poważnych oporów (WIG20 ? 2300 pkt., WIG ? 21 700 pkt.) nie zachęca do podejmowania masowych zakupów akcji. Wydaje się, że dopiero przełamanie przez Nasdaq Composite kluczowego wsparcia w strefie 3600?3700 pkt., otwierające drogę do skasowania całej 88-proc. zwyżki rozpoczętej w październiku ub.r., mogłoby sprowokować pogłębienie korekty na pozostałych rynkach. Nie bardzo jednak potrafię dopatrzyć się specjalnych powodów, dla których ostatnia ?zwykła? 25-proc. korekta kursów akcji spółek ?nowej gospodarki? miałaby już teraz przerodzić się w prawie 50-proc. krach.