BBAG zdobywa polski rynek

Na 5 browarów, które podały wyniki kwartalne, aż 3 zanotowały stratę. Jest tojednak zjawisko naturalne dla spółek produkujących piwo. Firmom zależy najbardziej na zwiększeniu udziału w rynku, a strata kwartalna jest w większości przypadków przejściowa. Przyspieszeniu uległ ostatnio proces konsolidacji polskiego sektora browarniczego dzięki akwizycjom austriackiego koncernu BBAG.

? I kwartał jest dla spółek browarniczych zazwyczaj najgorszy. Niska jest w tym czasie sprzedaż piwa. Wiele firm planuje osiągnięcie straty w tym czasie. W przypadku np. Broka wygenerowana strata okazała się mniejsza od zakładanej ? powiedział PARKIETOWI Jacek Lichota, doradca inwestycyjny ING BSK Asset Management.Jego zdaniem, najważniejsze w przypadku browarów jest zwiększenie udziałów w rynku. Strata po I kwartale to nic nadzwyczajnego, a ze względów podatkowych jest nawet dla spółek korzystna.Dużo zamieszania na rynku wywołuje austriacki browar BBAG, agresywnie wchodzący do Polski. Koncern, który od początku lat 90. inwestował w Czechach, na Węgrzech i w Rumunii, zamierza zwiększyć swój udział w krajowym rynku do 10%. Na początku stycznia br. kupił rzeszowski browar Van Pur. Obecnie Austriacy finalizują zakup kontrolnego pakietu akcji Browarów Warszawskich. W ciągu ostatnich dni kupili część udziałów w Browarach Bydgoskich ?Kujawiak?. Prawdopodobnie kupią też udziały w małopolskim browarze Strzelec. Adam Brodowski, prezes Strzelca, informował niedawno o rozpoczęciu negocjacji z inwestorem strategicznym. Wszystko wskazuje na to, że zostanie nim BBAG. Kolejnym krokiem Austriaków będzie prawdopodobnie zaangażowanie kapitałowe w Browary Lubelskie (Strzelec ma 48% udziałów, 52% należy do J. H. Gierowskiego) oraz w łomżyński Pepees. Oba te browary są jednymi z ostatnich, które nie pozyskały dotychczas inwestora branżowego. Zakładając, że J. H. Gierowski sprzeda udziały w kontrolowanych spółkach, BBAG zdobędzie trzecie miejsce w polskim rynku piwnym. ? Gdyby jednak Austriacy nie porozumieli się z prywatnym inwestorem, istnieje możliwość odkupienia od Carlsberga walorów Okocimia, który ciągle traci udziały w rynku. Biorąc jednak pod uwagę, że Duńczycy kupowali akcje Okocimia prawie dwa razy drożej niż wynosi obecny kurs, negocjacje mogą okazać się niezwykle trudne ? podkreśla Jacek Lichota.

Ewa Bałdyga