Tydzień byłby senny, gdyby nie wypowiedzi prominentnych osób odnoszące się do mających się pojawić w niedługim czasie statystyk. Choć nie były to aż tak czarne wizje, jak pojawiające się we wcześniejszych prognozach, to wystarczyły, by wpędzić zagranicznych posiadaczy złotych w obsesje jak najszybszego zamienienia ich na dolary. Tym samym ?siły rynkowe? wymogły dostosowanie ceny naszego pieniądza w kierunku wynikającym z konkurencyjności naszego eksportu.Tak znaczące spadki naszej waluty z pewnością wpłyną negatywnie na zainteresowanie zagranicznych inwestorów papierami dłużnymi. Jaki jednak będzie wpływ wyraźnego spadku wartości złotego na zapał do nabywania naszych akcji ? to pytanie nie znajduje jednoznacznej odpowiedzi. Z jednej strony, posiadacze akcji rozliczający się w dolarach stracili sporo z naliczonych zysków, a zadłużone w walutach obcych przedsiębiorstwa będą ponosić istotnie wyższe koszty finansowe. Z drugiej jednak, deprecjacja złotego powinna poprawić saldo obrotów bieżących. Poprawa ta niestety zależeć będzie jednak nie tylko od sytuacji na krajowym rynku.Wydaje się, że zachwianie na rynku walutowym, a szczególnie jego przyczyny, mogą pogorszyć krótkoterminowo nastroje inwestorów. Nie sądzę jednak, by skłoniło ich to do ponownej wyprzedaży ? w sytuacji gdy słabszy złoty będzie studzić import, rysuje się bowiem wyraźna szansa na co najmniej wyhamowanie negatywnej tendencji na rachunku obrotów bieżących, a to powinno pobudzić zainteresowanie GPW.