Rząd rewiduje prognozy na 2000 r.
Wiceminister finansów Jarosław Bauc przyznaje, że nie jest możliwe zrealizowanie założenia przyjętego w ustawie budżetowej na 2000 r., że pod koniec roku dolar będzie kosztował tylko 4,04 zł. Stało się tak, gdyż dolar na rynkach międzynarodowych sprawił dużą niespodziankę ? zgodnie z większością prognoz miał się w tym roku osłabiać wobec innych walut, tymczasem umacnia się. Zdaniem J. Bauca, nie zostanie także wykonany plan ograniczenia inflacji średniorocznej do 5,7%. Resort finansów spodziewa się wyniku nawet o kilka punktów procentowych gorszego. J. Bauc jest natomiast przekonany, że nic nie zagraża przewidywanemu tempu wzrostu gospodarczego. Powinno ono wynieść co najmniej 5,2%. Podstawą do optymizmu jest prawie 11-proc. wzrost produkcji przemysłowej w pierwszym kwartale 2000 r., który sprawił, że w końcu marca br. PKB był o około 6,0% większy niż po pierwszym kwartale 1999 r. Rząd na posiedzeniu zakończonym późnym wieczorem we wtorek, postanowił przeciwdziałać wysokiemu (ponad 8-procentowemu) deficytowi obrotów bieżących bilansu płatniczego. Zapowiedział działania wzmacniające konkurencyjność gospodarki i powiększające oszczędności krajowe. System fiskalny ma się zmieniać tak, by malały podatki bezpośrednie, a rosło znaczenie podatków pośrednich ? bardziej neutralnych dla działalności gospodarczej. Powstać ma także system wspierania eksportu ? będą dodatkowe ubezpieczenia kredytów eksportowych, a także dopłaty do ich oprocentowania. Wczoraj pochlebnie o stanie finansów publicznych wypowiedział się członek RPP Bogusław Grabowski. Jego zdaniem, deficyt tych finansów powinien w 2000 r. spaść z 3,4?3,5% PKB do 2,0%. Głównie dlatego, że lepiej są zbierane składki ZUS-owskie, a samorządy wydają pieniądze bardziej racjonalnie.
B.J.