W poniedziałek notowania złotego, zgodnie z oczekiwaniami analityków, otworzyły się poniżej zamknięcia ubiegłego tygodnia.

Na fixingu za dolara płacono 4,3600 zł, czyli o 0,75 grosza mniej. W drugiej części sesji, w której z uwagi na wtorkowe święto uczestniczyło niewielu graczy, złoty odrobił jednak część strat i ostatecznie zamknął się na poziomie 4,3558 zł, czyli o 0,07% niższym niż w piątek. O popołudniowym umocnieniu naszej waluty zadecydowały głównie notowania euro w stosunku do dolara ma międzynarodowych rynkach.Rynek nie zareagował natomiast praktycznie na informacje o odwołaniu przez premiera ministra Skarbu Państwa Emila Wąsacza i powołaniu na to stanowisko senatora AWS Andrzeja Chronowskiego.Ożywienia i większych wahań kursów można spodziewać się już jednak w środę w związku z publikacją danych o lipcowej inflacji. Zdaniem obserwatorów rynku, jej wartość mierzona rok do roku powinna wzrosnąć do 10,9% z 10,2% w czerwcu. Jeżeli wzrost inflacji okaże się jednak dużo wyższy, to niewykluczona jest nawet interwencja w postaci podwyższenia stóp procentowych. W piątek (18 sierpnia) zostaną także przedstawione dane o produkcji przemysłowej. Wszystko wskazuje więc na to, że to właśnie wskaźniki makroekonomiczne będą decydowaly w tym tygodniu o kursie polskiej waluty.NBP poinformował także w poniedziałek o 2,5-proc. spadku podaży pieniądza w lipcu (wyniosła ona 227,661 mld zł). Od początku roku podaż pieniądza wzrosła natomiast o 5,4%. NBP wyznaczył fixing dla dolara amerykańskiego na 4,3558 zł, a dla euro na 4,4334 zł. O 16.50 za euro płacono 0,9043 dolara, a za dolara 109,42 jena.

MICHAŁ NOWACKI