Lukrecjan Marzec ? życie razem z firmą

65-letni Lukrecjan Marzec został ponownie wybrany prezesem bydgoskiej spółki Projprzem (kierują nią już od 1990 roku). Sam przyznaje, że bez swojej firmy, a ma w niej kilka procent udziałów, nie wyobraża sobie życia. Dlatego też, pomimo osiągnięcia wieku emerytalnego i formalnego rozwiązania umowy o pracę, został zatrudniony ponownie i dalej wypełnia wszystkie obowiązki. ? Nie chciałem odchodzić przed upływem mojej kadencji, do końca której pozostało jeszcze półtora roku. W przyszłości chciałbym jeszcze objąć stanowisko w radzie nadzorczej firmy, z którą jestem tak mocno związany ? zapowiada nowo mianowany prezes.Lukrecjan Marzec uważa się za pracocholika, a w jego firmie powszechnie wiadomo, że większość sobót spędza w biurze. Niekiedy zdarza mu się także przychodzić do pracy w niedzielę. ? Wiem, że nie wszyscy podwładni mnie lubią, ale i tak martwią się o moje zdrowie. W pracy panują koleżeńskie relacje, gdyż z niektórymi pracownikami znam się od 30 lat ? mówi prezes Marzec. Przyznaje jednocześnie, że nie lubi tych, którzy tylko udają, że pracują, a im wyższe stanowisko w firmie, tym większego wymaga zaangażowania.Kierowana przez Lukrecjana Marca firma wywodzi się z powstałego w 1948 roku prywatnego biura inżynierskiego, które po upaństwowieniu stało się Bydgoskim Biurem Projektowo-Badawczym Budownictwa Przemysłowego. W 1990 roku, w wyniku procesu prywatyzacji, powstał jej prawny następca ? spółka akcyjna Projprzem. Sam prezes legitymuje się wyższym wykształceniem technicznym. Tytuł inżyniera mechanika zdobył w Wyższej Szkole Inżynierskiej w Bydgoszczy. Karierę zawodową związał z jedną firmą, gdzie awansował od stanowiska asystenta projektanta, poprzez projektanta i kierownika pracowni do zarządu firmy. Jedynie na krótko był oddelegowany na stanowisko zastępcy dyrektora Pomorskiego Zjednoczenia Budownictwa Przemysłowego w Bydgoszczy. Z tego też powodu, podczas debiutu giełdowego w sierpniu 1999 roku, zażartował nawet, iż nie ma zbyt ciekawego CV, a więc pewnie już nigdzie indziej nie znalazłby pracy.Ze względu na swoje przywiązanie do firmy, Lukrecjan Marzec nie ma już czasu na niegdyś swoje ulubione zajęcie, czyli łowienie ryb. Dobrze jednak pamięta, iż największy złowiony przed wieloma laty okaz to 7,5-kilogramowy szczupak. Rzadko ma też okazję zajmować się rodziną, w której oprócz żony i dorosłej córki pracującej w zawodzie lekarza, pojawiło się także dwoje wnucząt.

Adam Mielczarek