Optymistyczny, którego prawdopodobieństwo wynosi ok. 40 proc., przewiduje, że jesteśmy blisko dna notowań giełdowych indeksów, nowe podatki nie zachwieją systemem bankowym, miękkie lądowanie w Chinach podbije ceny surowców, a Fed wstrzyma się z podwyżkami stóp procentowych. W takich okolicznościach na koniec roku WIG będzie kilkanaście proc. powyżej obecnych poziomów, mWIG40 i sWIG80 poradzą sobie lepiej niż WIG20.

W wariancie konserwatywnym – 50 proc. prawdopodobieństwa – w I połowie roku utrzyma się trend spadkowy, WIG straci jeszcze kilkanaście proc., opierając się na dołkach z 2011 r. Problem deficytu budżetowego w Polsce w 2017 r. zmusi rząd do kolejnej „reformy" OFE, jednak bez całkowitej likwidacji filara kapitałowego. II połowa roku powinna być jednak zdecydowanie bardziej udana – WIG odrobi większość strat z pierwszego półrocza.

Jest jeszcze najmniej prawdopodobny wariant (10 proc. szans) – pesymistyczny, zakładający twarde lądowanie w Chinach, załamanie światowego handlu i głębokie spadki na światowych giełdach. W Polsce system bankowy się chwieje, OFE są likwidowane. WIG traci ok. 30 proc. WIG20 okazuje się lepszy niż wskaźniki średnich i małych spółek.

Seweryn Masalski, zarządzający MM Prime TFI, obstawia wariant pomiędzy optymistycznym a konserwatywnym i radzi rozglądać się za spółkami, które mogą najbardziej skorzystać na fiskalnym pobudzaniu gospodarki przez nowy rząd. – Program 500 plus oznacza dużo wyższą siłę nabywczą Polaków. Mogą na tym skorzystać spółki działające w obszarze handlu detalicznego, takie jak Eurocash czy Emperia, i to mimo planów wprowadzenia podatku handlowego. To również dobra wiadomość dla windykatorów oraz firm udzielających pożyczek gotówkowych. Nawiasem mówiąc, również banki mogą na tym skorzystać, jeżeli wzrośnie popyt na kredyty konsumenckie. W obszarze naszego zainteresowania pozostają też deweloperzy i spółki budowlane – wymienia Masalski.