Na koniec czerwca jednostkowy i skonsolidowany łączny wskaźnik kapitałowy (CAR) wynosił 15,6 proc., a kapitału podstawowego (CET1) 12,3 proc. KNF wymagała odpowiednio 15,26 proc. i 11,76 proc. Wynik netto w II kwartale wyniósł 1 mln zł wobec 70 mln zł rok wcześniej.
– Ale poprawiliśmy o 15 proc. wynik odsetkowy, głównie dzięki obniżaniu kosztu finansowania. W całym I półroczu wzrósł on o 100 mln zł rok do roku, marża odsetkowa zwiększyła się do 1,9 proc. z 1,7 proc. Naszą aspiracją jest przekroczyć 2 proc. – w samym sierpniu koszt depozytów klientów spadł już o 5 pkt baz. – dodaje.
GNB zmniejszył saldo kredytów o 2,3 mld zł, czyli o prawie 5 proc. od początku roku. – Nadal będziemy je zmniejszać, bo praktycznie w całości wycofaliśmy się ze sprzedaży hipotek. Gdyby kurs franka był taki jak na koniec 2015 r., to w całym półroczu saldo w hipotekach zmalałoby o 1 mld zł (zaraportowany spadek salda hipotek wyniósł 0,6 mld zł). Nasz potencjał spadku salda kredytów hipotecznych rzędu 2 mld zł w skali roku może uwolnić ponad 200 mln zł kapitału rocznie. Nadal będziemy pracować bardziej nad uwolnieniem kapitału niż nad poprawą wskaźników kapitałowych, aby móc go przeznaczać na zwiększenie sprzedaży kredytów – mówi prezes.
Dodaje, że wynik odsetkowy nadal powinien się poprawiać w kolejnych kwartałach. – Liczymy też na dalszą poprawę jego struktury i większy udział w przychodach odsetkowych produktów innych niż hipoteki. Wynik prowizyjny był pod presją ograniczonej strategicznie sprzedaży. Nie wiedzieliśmy bowiem, jak zachowają się kursy walut mające wpływ na aktywa ważone ryzykiem i wskaźniki kapitałowe. Poza tym referendum ws. Brexitu spowodowało mniejszą sprzedaż produktów inwestycyjnych. Liczymy jednak, że w średnim terminie powinna się poprawiać – zaznacza.