Reklama

Analitycy spodziewają się, że 2026 rok przyniesie zwyżki na Wall Street

Najwięksi pesymiści oczekują, że S&P 500 będzie na koniec grudnia na poziomie 7000 pkt, a najwięksi optymiści, że dojdzie on do 8100 pkt. Hossa może się poszerzyć, a inwestorzy mogą stać się bardziej selektywni.

Publikacja: 07.01.2026 06:00

Inwestorzy liczą na to, że hossa na Wall Street będzie nadal trwała w 2026 r. Choć zwyżki mogą być m

Inwestorzy liczą na to, że hossa na Wall Street będzie nadal trwała w 2026 r. Choć zwyżki mogą być mniejsze niż w poprzednich latach, to „rynek byka” może się poszerzyć. Fot. REUTERS

Foto: parkiet.com

2025 r. okazał się bardzo dobrym czasem dla światowych rynków akcji. Globalny indeks MSCI World zyskał w ciągu niego ponad 21 proc., czyli urósł najmocniej od 2019 r. W ostatnich dniach grudnia rekordy ustanawiały m.in. japoński indeks Nikkei 225, paneuropejski Stoxx Europe 600 i amerykański S&P 500. Stopy zwrotu osiągnięte przez indeksy z Wall Street były dosyć solidne. S&P 500 wzrósł o ponad 16 proc., Dow Jones Industrial o około 13 proc., a Nasdaq Composite o ponad 20 proc. Pozostawały one jednak daleko w tyle za stopami zwrotu osiągniętymi przez wiele innych indeksów z reszty świata. (Niemiecki DAX wzrósł w ciągu roku o 23 proc., Nikkei 225 o 26 proc., polski WIG 20 o ponad 45 proc., a południowokoreański KOSPI o niemal 76 proc.) Trzeba jednak brać pod uwagę to, że w poprzednich latach indeksy z Wall Street mocno rosły, a 2025 r. kończyły na poziomach wyższych niż przewidywała większość analityków. S&P 500 kończył rok w okolicach 6850 pkt, podczas gdy najbardziej optymistyczna prognoza, spośród zebranych przez agencję Bloomberga, mówiła, że dojdzie on do 7100 pkt. Nie zapominajmy również, że w kwietniowym dołku, w momencie największej paniki związanej z amerykańskimi cłami, S&P 500 wynosił tylko 4835 pkt. Dow Jones Industrial zaczynał 2025 r. na poziomie ponad 42000 pkt, w dołku z kwietnia zbliżył się do 36 600 pkt, a w szczycie z grudnia przekraczał 48700 pkt. Amerykańskie akcje dały więc w 2025 r. bardzo dobrze zarobić tym, którzy kupowali je w odpowiednim momencie. Czy można się jednak spodziewać, że po tylu latach solidnych zwyżek, 2026 r. też będzie dobry dla inwestorów z Wall Street?

Czytaj więcej

Kluczowe rynkowe trendy 2025 r., które będą rzutować na 2026 r.

Odwrót pesymistów

Pod koniec grudnia żaden z 21 strategów z Wall Street biorących udział w ankiecie agencji Bloomberga nie przedstawił prognozy mówiącej o spadku indeksu S&P 500 w 2026 r. Mediana ich projekcji sugerowała wówczas, że indeks dojdzie na koniec 2026 r. w okolice 7600 pkt. Najwięksi pesymiści (eksperci firmy Stifel Nicolaus) wskazali na 7000 pkt, a najwięksi optymiści (stratedzy Oppenheimer Asset Management) na 8100 pkt.

Foto: GG Parkiet

– Pesymiści byli w błędzie już tak długo, że ludzie się tym naprawdę zmęczyli – stwierdził rynkowy guru Ed Yardeni, prezes firmy badawczej Yardeni Research. Spodziewa się on, że S&P 500 dojdzie na koniec 2026 r. do poziomu 7700 pkt.

Reklama
Reklama

– Konsensus największych banków inwestycyjnych wskazuje na kontynuację wzrostów w 2026 r., choć ich charakter będzie inny niż w poprzednich latach. To już nie jest hossa napędzana ekspansją wycen, lecz wzrost oparty na solidnych fundamentach – przede wszystkim na zyskach spółek. Do tej pory istotnie rosły mnożniki, czyli „P”, teraz w górę ma solidnie iść „E”, czyli zysk – mówi „Parkietowi” Daniel Kostecki, główny analityk rynkowy w polskim oddziale CMC Markets.

„Pozostajemy konstruktywnie nastawieni do akcji na 2026 r., ponieważ zyski kontynuują wzrost, ale prognozujemy niższe stopy zwrotu indeksów niż w 2025 r., w warunkach poszerzającego się rynku byka. To jest zgodne z naszą perspektywą gospodarczą, w której oczekujemy dalszej ekspansji gospodarczej we wszystkich regionach, połączonej z kolejnym umiarkowanym łagodzeniem polityki przez Rezerwę Federalną USA. W takim otoczeniu makroekonomicznym byłoby nietypowe, gdyby doszło do znaczącego załamania na rynku akcji/rynku niedźwiedzia bez recesji, nawet przy podwyższonych wycenach” – prognozują analitycy Goldman Sachs. Spodziewają się oni, że S&P 500 będzie wynosił 7600 pkt na koniec 2026 r.

Foto: GG Parkiet

– Prognozowanie indeksów giełdowych w USA na rok 2026 przypomina nieco przewidywanie, jak szybko wystygnie filiżanka kawy pozostawiona na biurku. Teoretycznie jest to możliwe, jednak w praktyce trzeba przygotować się na kilka prawdopodobnych scenariuszy. Po silnej hossie wielu inwestorów czuje, że nie wykorzystało wcześniejszych możliwości rynkowych, w związku z czym intensywnie poszukuje kolejnych „idealnych” okazji inwestycyjnych. Tymczasem w praktyce przeważnie decydujące okazuje się nie trafne wyczucie momentu rynkowego, lecz długoterminowa obecność na rynku. Dlatego w przypadku 2026 r. dla inwestorów większą wartość niż pojedyncza prognoza punktowa będzie miało myślenie scenariuszowe – wskazuje natomiast w rozmowie z „Parkietem” Ruben Daflovo, strateg inwestycyjny Saxo.

Na jakie więc sektory najlepiej będzie postawić w nadchodzących 12 miesiącach? Czy akcje amerykańskich spółek technologicznych nadal będą lokomotywami hossy?

Czytaj więcej

Wspaniała Siódemka może nadal przyciągać inwestorów
Reklama
Reklama

Wybór sektorów

– Sztuczna inteligencja (AI) nadal może być kluczowym czynnikiem wzrostów dla indeksów S&P 500 i Nasdaq, ponieważ największe wagi w tych indeksach mają spółki technologiczne i firmy sprzedające narzędzia, chipy, usługi chmurowe i oprogramowanie. Nastroje rynkowe ewoluują jednak od pytania „kto buduje?” w stronę pytania „kto generuje zyski?”. To może pogłębić różnice wewnątrz indeksów. Firmy, które udowodnią, że potrafią zarabiać na sztucznej inteligencji, wpływając na ceny, wzrost liczby subskrypcji, wydajności i przepływy pieniężne, mogą utrzymać pozycję lidera. Z kolei spółki, u których widać głównie wzrost wydatków, mogą w 2026 r. spotkać się z mniejszą cierpliwością inwestorów – wskazuje Daflovo. Jego zdaniem więc dobrym pomysłem na 2026 r. nie jest zatem „więcej technologii”, tylko „większa szerokość rynku”. – Jeśli wzrost zysków zacznie obejmować więcej niż niewielką grupę spółek o bardzo dużej kapitalizacji, wówczas indeks S&P 500 o równej wadze może zacząć prezentować się korzystniej niż indeks główny– dodaje Daflovo.

– Analiza sektorowa pokazuje wyraźną dwubiegunowość rynku. Sektor IT pozostaje liderem z prognozowanym wzrostem zysków na poziomie 18–20 proc. r/r, napędzanym monetyzacją sztucznej inteligencji i boomem w półprzewodnikach. Tuż za nim plasuje się sektor usług komunikacyjnych (+15–17 proc.), korzystający z cyfrowej reklamy i optymalizacji platform mediowych. Na drugim biegunie znajdują się sektory energetyczny i surowcowy z prognozą dynamiki zysków na akcje na poziomie 2–5 proc., co przy stabilizacji cen surowców ogranicza ich potencjał wzrostowy. Dysproporcja ta zdaje się wskazywać, że Nasdaq 100 może ponownie przewyższyć szeroki rynek, a „Magiczna Siódemka” nadal może zaskakiwać lub kapitał może rotować między tymi spółkami – prognozuje Kostecki.

Na koniunkturę na Wall Street wpływać będą też działania Fedu. Jak na razie inwestorzy są przekonani, że będzie on ciął stopy procentowe. Nie są jednak pewni, jak mocno i jak szybko będzie on to robił. Może się też okazać, że Fed rozczaruje inwestorów i okaże się nastawiony bardziej „jastrzębio”, niż się spodziewano, zwłaszcza jeśli inflacja zbytnio przyspieszy.

– Drugim możliwym czynnikiem wzrostowym jest duża różnica w wycenach między spółkami „wartościowymi” a „wzrostowymi”. Jeśli stopy procentowe utrzymają się na podwyższonym poziomie przez dłuższy okres lub nawet jedynie przestaną spadać, inwestorzy mogą częściej przenosić kapitał z drogich spółek wzrostowych do sektorów, takich jak finanse przemysł, energetyka czy wybrane spółki defensywne. To nie oznacza załamania na rynku technologicznym – wystarczy że pozostałe sektory zaczną pokazywać solidne wyniki i przyciągną uwagę rynku. W tym układzie Dow Jones może wypadać relatywnie lepiej, bo ma większą ekspozycję na przemysł i finansowe segmenty rynku niż indeksy zdominowane przez spółki wzrostowe. W przypadku indeksu Russell 2000 byczym katalizatorem byłby wyraźny cykl łagodzenia polityki monetarnej przy stabilnych zyskach spółek. Głównym ryzykiem spadkowym jest odwrotna kombinacja: obawy o wzrost lub utrzymująca się inflacja, która powoduje utrzymanie restrykcyjnych warunków finansowania – uważa Daflovo.

– Spadające stopy procentowe powinny wspierać sektor produktów konsumenckich (+12–14 proc.), czyniąc go potencjalnym „czarnym koniem” 2026 r. Jednak w dojrzałej fazie cyklu kluczowe będzie podejście oparte także na jakości i koncentracja na spółkach z silnymi bilansami i zdolnością do generowania marży niezależnie od warunków makro – twierdzi Kostecki. Wskazuje on również, że inwestorzy mogą stać się bardziej selektywni. – Wygląda zatem, że hossa trwa, ale jej struktura się zmienia. Rok 2026 będzie rokiem selekcji, w którym przewagę zyskają spółki innowacyjne i jakościowe. Bariery 8000 pkt dla S&P 500 nie można wykluczyć, ale droga do niej wiedzie przez wzrost zysków, a nie mnożników. Dodatkowo na Wall Street z końcem 2025 r. skończyła się nadpłynność, więc kapitał może być bardziej wybredny i dla wszystkich pieniędzy może nie wystarczyć. Dominować może podejście oparte na jakości spółek i twardych danych, a nie tylko obietnicach przyszłych zysków – dodaje główny analityk rynkowy w polskim oddziale CMC Markets.

Gospodarka światowa
Gospodarka niemiecka lekko nad kreską. Wyzwań nie brakuje
Gospodarka światowa
Ceny ropy w dół po porozumieniu Donalda Trumpa z Wenezuelą
Gospodarka światowa
Czy będzie wyścig po wenezuelską ropę? Koncerny bez hurraoptymizmu
Gospodarka światowa
Ropa tanieje. Rynek nie wystraszył się aresztowania Maduro
Gospodarka światowa
Wenezuela bez Maduro. Czy upadek dyktatora wstrząśnie cenami ropy?
Gospodarka światowa
Trump unieważnia umowę. Koniec kontroli HieFo nad aktywami Emcore
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama