Kiedy Indie awansują do pierwszej trójki gospodarek? Premier rozbudza apetyty

Indie są dziś piątą pod względem wielkości gospodarką świata, a ich rząd obiecuje, że w ciągu trzech lat wskoczą na trzecie miejsce. Premier Narendra Modi roztoczył w kończącej się kampanii wyborczej wizję dalszego dynamicznego rozwoju swojego kraju.

Publikacja: 19.04.2024 06:00

Indyjski premier Narendra Modi (w środku) mocno się zaangażował w kampanię wyborczą swojej partii BJ

Indyjski premier Narendra Modi (w środku) mocno się zaangażował w kampanię wyborczą swojej partii BJP. Chce przedłużyć swoją władzę co najmniej na trzecią kadencję.

Foto: Fot. Prakash Singh/Bloomberg

W Indiach, czyli największej demokracji świata, w piątek rozpoczęły się wybory parlamentarne. Proces wyborczy jest skomplikowany, do głosowania uprawnionych jest ponad 970 mln obywateli, a równolegle odbędą się wybory lokalne w kilku stanach. Głosowania będą przeprowadzone w siedmiu fazach i zakończą się 1 czerwca. Trzy dni później mają być znane ich wyniki. Co najmniej do tego momentu rynki będą trzymane w niepewności.

Jak na razie największe szanse na zwycięstwo sondaże dają prawicowej koalicji zbudowanej wokół rządzącej Partii Bharatiya Janata (BJP), kierowanej przez premiera Narendrę Modiego. W badaniach z ostatnich tygodni ma ona od 7 do 16 pkt proc. przewagi nad blokiem zbudowanym przez opozycyjny Indyjski Kongres Narodowy (INC). Środowiska biznesowe liczą na to, że zwycięży BJP i że zostaną przedłużone trwające już dziesięć lat rządy Modiego.

Marzenia o potędze

Mukesh Ambani, najbogatszy mieszkaniec Azji, nazwał Modiego „odnoszącym największe sukcesy premierem w historii Indii”. Z tą opinią można polemizować, ale faktem jest, że Modi ma się czym chwalić. Gdy w 2014 r. jego ekipa obejmowała władzę, indyjski nominalny PKB wynosił 2,04 bln, co czyniło Indie dziesiątą pod względem wielkości gospodarką świata, plasującą się za Rosją i Włochami. Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że w tym roku indyjski nominalny PKB wyniesie już 4,11 bln USD, a Indie będą już na piątym miejscu na liście największych gospodarek. Już prześcignęły Wielką Brytanię, czyli swoją dawną kolonialną metropolię.

Jeśli chodzi o PKB na głowę, wciąż mają jednak sporo do nadrobienia. W 2014 r. wskaźnik ten wynosił w Indiach, licząc według parytetu siły nabywczej, 5,19 tys. USD, a w tym roku może sięgnąć 9,9 tys. USD. Przykładowo jest to wciąż około pięć razy mniej niż w Polsce. Postęp jest jednak widoczny. Premier Modi mówił podczas kampanii wyborczej, że jego polityka gospodarcza przez ostatnie dziesięć lat pomogła wyjść z ubóstwa 250 mln mieszkańców kraju. J.J. Nadda, przewodniczący BJP, stwierdził natomiast, że już tylko mniej niż 1 proc. obywateli żyje w skrajnym ubóstwie. Liczba miliarderów w Indiach zwiększyła się w tym czasie ze 109 do ponad 200. Odsetek populacji z majątkiem wystarczającym do inwestowania pieniędzy wzrósł natomiast z 2 proc. do 5 proc.

Powiększanie się indyjskiej klasy średniej pośrednio stymulowało rozwój rynku akcji. Sensex, czyli indeks giełdy w Mumbaju, wzrósł w ciągu tych dziesięciu lat o ponad 225 proc. – zyskiwał tym samym mocniej niż amerykański S&P 500 (prawie 180 proc.), niemiecki DAX (prawie 100 proc.) czy chiński Shanghai Composite (45 proc.). Dalsze losy indyjskiej hossy są mocno wiązane z wynikiem wyborów. Chris Wood, główny strateg rynku akcji w Jefferies, przedstawił nawet prognozę, zgodnie z którą tamtejszy rynek akcji może stracić nawet 25 proc., jeśli Modi poniesie wyborczą porażkę.

Czytaj więcej

#WykresDnia: Indie: spółki dodały bilion dolarów w trzy lata

Strategia Modiego w kampanii polega m.in. na obietnicach. Premier zapowiada, że poszerzy programy socjalne, że będą powstawać darmowe domy dla biednych i otrzymają też oni od państwa bezpłatnie ziarno oraz gaz do gotowania. Indie mają stawać się globalnym hubem dla przemysłu farmaceutycznego, energetycznego i produkcji półprzewodników. Rozwijana ma być turystyka i modernizowana infrastruktura, która po dziesięciu latach rządów BJP wciąż pozostawia wiele do życzenia. W 2027 r. PKB ma zaś sięgnąć 5 bln USD – choć ta obietnica akurat wydaje się dość skromna, gdyż MFW szacuje, że indyjski nominalny PKB wyniesie wówczas 5,43 bln USD, a Indie staną się trzecią gospodarką świata, przed którą będą już tylko Chiny i USA. W 2047 r., na setną rocznicę niepodległości, Indie mają natomiast osiągnąć status gospodarki rozwiniętej.

Rządy Modiego nie są jednak bynajmniej tylko pasmem sukcesów. Indyjscy przedsiębiorcy często narzekają na wprowadzony przez jego rząd pięciostopniowy system podatku od sprzedaży, który zastąpił szereg danin ustalanych przez władze stanów. Ich zdaniem mógłby on być prostszy. Rząd potrafił też zaskakiwać przedsiębiorców dużymi zmianami w prawie podatkowym, takimi jak nałożona w zeszłym roku 28-proc. danina dla firm z branży gamingowej. Indyjskie prawo pracy nadal jest uważane za mocno skomplikowane, postępowania sądowe są przewlekłe, a dostęp do 40 branż gospodarki jest bardzo ograniczony dla inwestorów z zagranicy (co skłania ich do wchodzenia w spółki z lokalnymi potentatami takimi jak wspomniany Mukesh Ambani). Przykładem tego, jak rząd Modiego potrafi arbitralnie mieszać się do gospodarki, jest m.in. jego nagła decyzja z listopada 2016 r. o wycofaniu z obiegu banknotów o dużych nominałach. Miało to uderzyć przede wszystkim w szarą strefę, a wywołało na pewien czas chaos w gospodarce.

– Wiele firm twierdzi, że rząd Modiego ma tendencję do zmieniania reguł i praw w odpowiedzi na sygnały społeczne. O ile może to w pewien sposób zrozumiałe i może być pozytywne, o tyle jednak sprawia, że trudniej jest sfinalizować decyzje budżetowe – wskazuje Pramit Pal Chaudhuri, analityk Eurasia Group.

Silny wzrost

Indyjski PKB według rządowych prognoz ma wzrosnąć w bieżącym roku fiskalnym (kończącym się w marcu 2025 r.) o 7,3 proc. MFW prognozuje wzrost na poziomie 6,8 proc., a mediana prognoz analityków zebranych przez agencję Bloomberga sugeruje zwyżkę o 6,6 proc. Poszczególne prognozy wahają się od 5,8 proc. (Credit Agricole) do 8 proc. (State Bank of India). Według „The New York Timesa” większość finansistów z Mumbaju spodziewa się, że wzrost gospodarczy sięgnie w obecnym roku fiskalnym od 6 proc. do 6,5 proc., a najbardziej pesymistyczne prognozy oznaczają wzrost o 4,5 proc. Nawet więc w najbardziej pesymistycznym scenariuszu Indie mogą się rozwijać szybciej niż USA, strefa euro czy Chiny. Według większości kraj ten ma natomiast wielką szansę, by być w tym roku najszybciej rozwijającą się dużą gospodarką świata. Modi lubi wskazywać, że to wysokie tempo jest zasługą jego rządów. Indie jednak rozwijały się w bardzo podobnym tempie również przez dekadę poprzedzającą rządy BJP – w okresie, gdy krajem rządził Indyjski Kongres Narodowy. Bogacenie się społeczeństwa było jednak wówczas nieco mniej widoczne, a poprzednie rządy okazywały się mniej sprawne w kształtowaniu swojego reformatorskiego wizerunku niż gabinet Modiego.

Czytaj więcej

W jakim kierunku zmierzają Indie?

Jeśli wysokie tempo wzrostu gospodarczego się utrzyma, Indie będą nadal mocno kusiły inwestorów i przyciągały kapitał. – Indie są bardzo dużym rynkiem. Wciąż jest na nim spora nadwyżka siły roboczej, a koszt finansowania się zmniejszył. Jest stabilność polityczna, a także zaangażowanie na rzecz rozwoju na poziomie krajowym i stanowym. To wszystko przyniesie efekty – zapewnia Poonam Gupta, doradczyni ekonomiczna premiera Modiego.

Które branże mogą skorzystać na kontynuacji rządów?

Analitycy liczą, że jeśli premierowi Narendrze Modiemu uda się wygrać wybory i przedłużyć władzę na kolejną kadencję, to w nadchodzących latach szczególnie mogą zyskiwać akcje indyjskich spółek przemysłowych i budowlanych. To one mogą bowiem najbardziej skorzystać z realizacji obietnic dotyczących wzmocnienia krajowego potencjału wytwórczego oraz modernizacji infrastruktury. Eksperci Citigroup prognozują, że w grę mogą wchodzić również reformy sektora energetycznego, obejmujące m.in. częściową prywatyzację spółek z tej branży.

Dotychczas spółki przemysłowe pozytywnie wyróżniały się na tle firm notowanych na giełdzie w Mumbaju. Ich subindeks zyskał przez ostatnie pięć lat ponad 300 proc., czyli ponad trzy razy więcej niż Sensex, główny indeks tej giełdy. Solidnie rosły również kursy akcji spółek z branży zbrojeniowej. Subindeks obejmujący ten sektor wzrósł od początku 2022 r. o ponad 200 proc. Przyczyniła się do tego wojna w Ukrainie, ale też mocarstwowe dążenia Indii. Tamtejsze spółki produkują sprzęt nie tylko na potrzeby indyjskich sił zbrojnych. Rząd chce do 2029 r. pięciokrotnie zwiększyć eksport broni oraz sprzętu wojskowego, do poziomu 6 mld USD rocznie.

Władze Indii planują sprzedać w tym roku akcje państwowych spółek warte około 6 mld USD. Nie wiadomo jednak, czy ten plan uda się zrealizować. Sporą część transakcji prywatyzacyjnych zaplanowanych na ten rok stanowią bowiem te, których nie udało się zrealizować w zeszłym roku. Sprzedaż niektórych spośród tych aktywów wiąże się z problemami administracyjnymi i prawnymi.

– Jeśli będziemy mieć do czynienia z kontynuacją rządów jednej partii z Modim jako przywódcą, to interesy będą prowadzone tak jak zwykle. Zwycięstwo Modiego utrzyma premię dla indyjskiego rynku akcji – prognozuje Amit Khurana, szef działu analiz mumbajskiej firmy Dolat Capital Market. HK

Gospodarka światowa
Chiński rząd będzie kupował puste mieszkania?
Gospodarka światowa
Gospodarka Niemiec będzie rosła wolniej
Gospodarka światowa
S&P500 z szansą na 5,8 tys. pkt. Doda skrzydeł GPW?
Gospodarka światowa
PKB Japonii skurczył się w pierwszym kwartale
Gospodarka światowa
Inflacja nie przeszkadza giełdom w biciu rekordów
Gospodarka światowa
Inflacja USA nie sprawiła przykrej niespodzianki inwestorom