Banki centralne chcące szybko przyhamować ceny konsumpcyjne pospiesznie windują stopy procentowe i wycofują się z programów dzięki którym stały się kluczowymi nabywcami obligacji rządowych.

Inwestorzy mogą jeszcze pogłębić posuchę płynnościową, która w ostatnich miesiącach na historyczną skalę rozhuśtała rentowności.

- Czegoś takiego jeszcze nie doświadczyliśmy-tak sytuację na rynkach obligacji skomentował dla Bloomberga Andrew Brenner, odpowiadający w NatAlliance Securities za transakcje międzynarodowymi walorami o stałym dochodzie. - Banki centralne zdemolowały płynność- oskarża.

Czytaj więcej

#WykresDnia: Wyższe stopy w Australii. BoE następny?

Od Sydney po Frankfurt i Nowy Jork ujawniły się słabości maskowane przez ultraluźną politykę budząc obawy, że potencjalne bolesne załamania mogą rykoszetem uderzyć w inne rynki i gospodarkę jako całość.

Doświadczają tego inwestorzy nawet na „nudnym” do niedawna rynku niemieckim, ale największe problemy są na rynku amerykańskich skarbówek. Tutaj stawką są nie tylko 23 biliony dolarów, bo na tyle wyceniany jest ten segment.

Papiery te są benchmarkiem dla aktywów o wartości ponad 50 bilionów dolarów. Ekstremalne ruchy rentowności mogą utrudnić spółkom pozyskanie kapitału po możliwie najniższym koszcie.

Mogą one też wywołać chaos na rynku, który tradycyjnie był preferowany przez fundusze emerytalne i inne instytucje finansowe szukające możliwe najbezpieczniejszych zwrotów z inwestycji.