– Nie mam obsesji na punkcie kwarantanny. Mam obsesję na punkcie zdrowia Argentyńczyków – stwierdził Alberto Fernandez, lewicowy prezydent Argentyny. Mówił to w sierpniu, broniąc najdłuższego na świecie lockdownu, który objął Buenos Aires. Kwarantanna w całym kraju trwała od 19 marca do 10 maja. W Buenos Aires, metropolii liczącej blisko 12 mln mieszkańców, trwa nadal, a mieszkańcy miasta mogą wychodzić z domów tylko wtedy, gdy jest to niezbędne. Pomimo wprowadzenia takich drakońskich środków Argentyna wyraźnie przegrywa z pandemią koronawirusa. Jak dotąd wykryto tam ponad 1,1 mln infekcji Covid-19, a ponad 30 tys. ludzi zmarło tam na tę chorobę. Koszt gospodarczy lockdownu jest ogromny. Międzynarodowy Fundusz Walutowy spodziewa się, że argentyński PKB spadnie w tym roku o 11,8 proc.