Rywale, a zwłaszcza Volkswagen (właściciel m. in. takich marek jak Porsche, Bugatti i Lamborghini) odjechali Ferrari korzystając z elektrycznego dopalacza. Inwestorzy giełdowi doceniają strategię produkcji aut elektrycznych.

Kiedy inni producenci zdefiniowali nowy kierunek jazdy Ferrari  musi zmagać  się ze swoimi problemami. Rozczarował konserwatywną prognozą tegorocznych wyników finansowych i ma kłopoty ze znalezieniem szefa.

W grudniu minionego roku, tłumacząc to osobistymi problemami, z funkcji prezesa nagle zrezygnował Louis Camilleri.

Niepewność co do obsady tego stanowiska a także brak klarownej wizji w kwestii aut elektrycznych niepokoi inwestorów i analityków.

W rozmowie z Bloombergiem zwrócił na to uwagę Arndt Ellinghorst, ekspert Sanford C. Bernstein, który uważa, że akcje Ferrari są zbyt drogie a dynamika zysków słabnie.

Tom Narayan, analityk RBC Capital, przekonuje, że Ferrari trzeba traktować bardziej jako markę luksusową.

Właśnie dzięki temu statusowi w 2020 jego papiery podrożały o 28 proc. podobnie jak walory Hermesa International, czy LVMH. Większość  producentów aut zmagała się  wówczas ze skutkami pandemii. Teraz to się zmieniło.