Największe punkty zapalne w konfrontacji globalnych potęg
Groźba większego starcia rosyjsko-ukraińskiego nieco zmalała, ale nie zniknęła. Rosja i Chiny wyraźnie testują administrację Bidena, a konflikt może zmaterializować się wokół Tajwanu.
Tsai Ing-Wen, prezydent Republiki Chińskiej (Tajwanu), często pojawia się na manewrach wojskowych mających pokazać Pekinowi, że Tajwańczycy będą stawiać opór ewentualnej inwazji. Ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski podczas niedawnego napięcia w relacjach z Rosją demonstracyjnie odwiedzał zaś żołnierzy na froncie w Donbasie.
Globalna hossa jak na razie była odporna na napięcia geopolityczne. Za rządów Donalda Trumpa rynki od czasu do czasu nerwowo reagowały na groźbę konfrontacji USA z Koreą Północną czy z Iranem. Zawirowania na giełdach z tym związane były jednak zazwyczaj krótkie i szybko szły wśród inwestorów w niepamięć. W pierwszych miesiącach rządów Joe Bidena inwestorzy wydawali się podchodzić jeszcze bardziej stoicko do napięć wojennych. Koncentracja rosyjskich wojsk nad granicą z Ukrainą nie zrobiła na giełdach większego wrażenia. Owszem, rubel przez pewien czas słabł i prezentował się źle na tle innych walut z rynków wschodzących, ale moskiewski indeks Moex ustanowił rekord kilka dni po tym, jak USA nałożyły nowe sankcje na Rosję.
Pozostało jeszcze 90% artykułu
Teraz kwartalna e‑prenumerata z rabatem 34%!
Obserwuj świat finansów i bądź gotowy na codzienne decyzje biznesowe.
Subskrybuj i zyskaj dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie w "Parkiecie".