Reklama

Wielka regulacyjna burza na chińskich parkietach

Ekipa prezydenta Xi Jinpinga po raz kolejny pokazała, że jest gotowa poświęcić inwestorów, jeśli trzeba podjąć działania wzmacniające jej władzę.

Publikacja: 03.08.2021 11:04

Działania regulatorów wywołały kilkudniową ostrą przecenę na giełdach w Hongkongu i w Szanghaju.

Działania regulatorów wywołały kilkudniową ostrą przecenę na giełdach w Hongkongu i w Szanghaju.

Foto: Bloomberg

Paniczna wyprzedaż, do której doszło w zeszłym tygodniu na giełdach w Chinach i w Hongkongu, miała dosyć oczywistą przyczynę. Inwestorzy wystraszyli się radykalnych działań chińskich regulatorów podejmowanych wobec kolejnych branż. Swoją ofensywę zaczęli oni w listopadzie, doprowadzając do odwołania ogromnej oferty publicznej firmy Ant Group (należącej do miliardera Jacka Ma, założyciela koncernu Alibaba). Wszczęli oni później dochodzenia wobec Alibaby, koncernu Tencent oraz innych gigantów cyfrowych. Inwestorzy przez wiele miesięcy nie widzieli w tym wielkiego zagrożenia. Owszem, chińskie akcje radziły sobie w pierwszym półroczu 2021 r. przeciętnie, ale można było to tłumaczyć większym zainteresowaniem inwestorów odbiciem gospodarczym w USA i w Europie. Prawdziwa seria uderzeń regulacyjnych, coraz mocniej niepokojących inwestorów, zaczęła się w czerwcu.

Cios w dynamiczne branże

Didi Chuxing to spółka nazywana chińskim Uberem. Jeszcze kilka lat temu władze ChRL byłyby dumne z jej debiutu na giełdzie nowojorskiej. Weszła ona tam w czerwcu, zbierając z rynku 4,4 mld USD. Wcześniej jednak Chińska Administracja Cyberprzestrzeni (CAC) z niejasnych powodów rekomendowała jej wstrzymanie się z ofertą. Wkrótce po IPO regulator nakazał usunięcie aplikacji Didi z chińskich sklepów internetowych, uzasadniając to tym, że spółka musi dostosować się do przepisów dotyczących ochrony danych osobowych swoich klientów. Wstrzymano również nowe rejestracje samochodów wykorzystywanych przez Didi i przeszukano biura spółki. W efekcie tych działań kurs akcji Didi spadł od debiutu o 30 proc. Amerykańscy inwestorzy, którzy kupili te papiery, odbyli przyspieszoną lekcję na temat nieobliczalności urzędników z Pekinu.

Foto: GG Parkiet

Inną spółką, którą chińscy regulatorzy wzięli na celownik, jest Tencent. W lipcu Państwowa Administracja Regulacji Rynków (SAMR) zablokowała plan połączenia należących do niej platform streamingowych dla graczy Douyu i Huya. Storpedowany w ten sposób został projekt stworzenia platformy wartej 10 mld USD i mogącej być rywalem dla serwisu Twitch, należącego do amerykańskiego koncernu Microsoft. Nieco później regulatorzy zabronili Tencentowi zawierania ekskluzywnych umów z gwiazdami muzyki, a pod koniec lipca zakazali rejestrowania nowych użytkowników komunikatora społecznościowego WeChat. (Należący do Tencenta WeChat jest jedną z najpopularniejszych aplikacji w Azji Wschodniej, mającą 1,2 mld użytkowników oraz serwis płatniczy, z którego korzysta ponad 900 mln ludzi). Skutek tych działań? Kurs Tencentu przez ostatnie pół roku spadł w Hongkongu o 33 proc.

Największą panikę wywołało jednak nagłe ogłoszenie pakietu zmian regulacyjnych uderzających w prywatne firmy edukacyjne. Pakiet ten ogranicza im niemal do zera możliwość wypracowywania zysków i przyciągania inwestorów. Nie będą one mogły też przeprowadzać ofert publicznych. Na pierwszej sesji po ogłoszeniu tych zmian legislacyjnych akcje spółek z tej branży traciły po 30–40 proc. Symbolem stała się firma Gaotu Techedu, której akcje straciły w ciągu pięciu sesji ponad 70 proc., a przez ostatnie pół roku aż 97 proc. Chiński rząd nie ukrywa, że chodzi mu o zgniecenie całej branży. „Sektor edukacji stał się w dużym stopniu zakładnikiem kapitału. To uderzyło w naturę szkolnictwa jako świadczenia społecznego" – mówił artykuł zamieszczony na stronie chińskiego Ministerstwa Edukacji.

Reklama
Reklama

Foto: GG Parkiet

Inwestorzy przestraszyli się, że uderzenie regulacyjne obejmie kolejne branże, a urzędnicy z Pekinu dawali takie sygnały. W akcje platformy usługowej Meituan mocno uderzyła zapowiedź władz, że kurierzy dostarczający posiłki będą musieli dostawać płacę minimalną. Wcześniej ta spółka została objęta dochodzeniami antymonopolowymi, a jej akcje straciły od początku roku ponad 20 proc. Następni w kolejności mogą być deweloperzy, gdyż władze ChRL ogłosiły, że mają oni trzy lata na uporządkowanie swoich problemów. W czwartek jednak regulatorzy zaczęli uspokajać rynki, czemu służyła m.in. ich telekonferencja z szefami zachodnich banków inwestycyjnych. Na giełdzie doszło do odbicia. Władze w Pekinie sprzedają inwestorom narrację, że kampania zaostrzania regulacji będzie bardzo ograniczona. Mało kto zadaje jednak pytanie: dlaczego w ogóle zaczęły one taką rynkową czystkę?

Władza absolutna

Choć niektórzy przekonują, że w Chinach jest więcej wolności gospodarczej niż na Zachodzie, to w ostatnich latach pekińskie władze wielokrotnie pokazały, że kwestie polityczne są dla nich ważniejsze od troski o rynki finansowe. Świadczy o tym choćby to, że ekipa prezydenta Xi Jinpinga nie wstrzymała ograniczenia autonomii Hongkongu, gdy pojawiła się groźba pozbawienia tej metropolii przywilejów w relacjach z USA. Początek kampanii przeciwko chińskim gigantom cyfrowym miał charakter ewidentnie polityczny. Wszak Xi Jinping nakazał wstrzymać IPO Ant Group, po tym jak Jack Ma, właściciel tej spółki, wygłosił przemówienie, które nie spodobało się chińskiemu przywódcy. O tym, że Ma jest w niełasce, krążyły zaś słuchy od dawna. Na względy obecnej ekipy rządzącej nie może liczyć również Wang Xing, prezes Meituan. W maju musiał się tłumaczyć z tego, że zamieścił w mediach społecznościowych wiersz z IX wieku, który uznano za zakamuflowaną krytykę Xi Jinpinga. Oczywiście wypowiedzi obu prezesów były pretekstem do uderzenia w ich imperia. Wygląda bowiem na to, że ludzie Xi Jinpinga zaczęli uderzać w potentatów, którzy wzbogacili się za rządów poprzednich ekip. Didi Chuxing mogła więc podpaść regulatorom za to, że jej właściciele byli blisko związani z frakcją byłego prezydenta Jiang Zemina. Uderzenie w prywatne firmy edukacyjne można zaś zinterpretować jako zacieśnienie kontroli władz nad szkolnictwem.

Foto: GG Parkiet

– Partia komunistyczna zniszczy całą wartość, jeśli taki będzie koszt ochrony jej kontroli strategicznej. Nie planują tego zrobić, ale są gotowi na to, jeśli będzie to potrzebne. W pierwszej kolejności uderzają w spółki notowane za granicą, gdyż na spadku cen ich akcji tracą przede wszystkim amerykańskie fundusze – twierdzi Dominic Armstrong, prezes funduszu Horatius.

– Nawet Stevie Wonder dostrzegłby, co się dzieje. Jeśli zrozumie się ideologię panującą w Chinach, to wszystko jest łatwe do przewidzenia. Chińskie spółki nie poddają się audytom, a teraz inwestorzy płacą premię za ryzyko związane z Xi Jinpingiem – uważa Kyle Bass, dyrektor w funduszu Hyaman Capital Management.

Reklama
Reklama

 

Indeksy giełdowe z „wielkich Chin" prezentują się w tym roku kiepsko w porównaniu z innymi indeksami z rynków wschodzących. Hang Seng, główny indeks giełdy w Hongkongu, w środę sięgnął najniższego poziomu od pierwszego tygodnia listopada. Od tego momentu się odbił, ale pod koniec tygodnia był wciąż o 4,7 proc. niżej niż na początku roku, a od szczytu z lutego stracił 16,5 proc. Shanghai Composite stracił od początku stycznia ponad 2 proc., a od lutowego szczytu 8 proc. Hang Seng Tech, czyli indeks spółek technologicznych notowanych w Hongkongu, spadł od tegorocznego szczytu aż o 38 proc., co oczywiście oznacza bessę. MSCI China (w którym mocno są reprezentowane spółki technologiczne) zniżkował natomiast od szczytu z lutego o blisko 30 proc. Jak chińskie indeksy wypadają na tle regionu? Tajwański Taiex wzrósł od początku roku o 17 proc., a od historycznego szczytu dzieli go nieco ponad 3 proc. Koreański KOSPI zyskał od początku stycznia ponad 10 proc. O ponad 10 proc. wzrósł w tym samym czasie indyjski Sensex, który niedawno ustanowił rekord. Słabo radzi sobie natomiast filipiński PSEi, który straciły od początku roku 12 proc. HK

Gospodarka światowa
Akcje Amazonu znalazły się pod presją
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka światowa
Po dobrym roku dobry styczeń eToro
Gospodarka światowa
Stopniowo rośnie skala zagrożenia importem z Chin dla przemysłu. Oto zagrożone branże
Gospodarka światowa
Niedobór RAM może uderzyć w zyski gigantów
Gospodarka światowa
Gospodarka japońska uniknęła recesji
Gospodarka światowa
Gospodarka Japonii uniknęła recesji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama