W branży szpiegowskiej rozgłos jest chyba ostatnią pożądaną rzeczą. Gdy więc wyciekły dane mówiące o szpiegowaniu 50 tys. osób za pomocą programu Pegasus, w siedzibie izraelskiej firmy NSO Group, będącej jego producentem, nie było powodów do radości. Wyszło bowiem na jaw, że różne rządy za pomocą Pegasusa inwigilowały dziennikarzy, aktywistów i polityków. Wybuchły z tego powodu małe afery, m.in. na Węgrzech, w Indiach i we Francji. Pegasus miał m.in. pomóc saudyjskim tajnym służbom w namierzeniu dysydenckiego dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego, którego później funkcjonariusze tych służb zabili i poćwiartowali. Marokańskie tajne służby obserwowały zaś dzięki temu programowi prywatnego smartfona francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona.