WIG20, niesiony deeskalacyjną retoryką Donalda Trumpa o „praktycznie zakończonej wojnie”, błyskawicznie odrobił kilkusesyjne straty (3 Days: +0,02%, 10 Days: -2,74%), by resztę dnia spędzić na bezpiecznym dryfie powyżej poziomu 3300 pkt. W przeciwieństwie do szarpanych sesji z ubiegłego tygodnia, dziś nie było mowy o rollercoasterze – rynek po prostu „zrobił swoje” rano, a potem z aptekarską precyzją pilnował wypracowanych zysków, ignorując szum informacyjny z Pentagonu.
Warszawa zamknęła dzień solidnym wzrostem +2,16% na poziomie 3 327,28 pkt. w przypadku średniej giełdowej blue chipów. Choć nominalny obrót wyniósł 1,898 mld zł, co na pierwszy rzut oka wygląda imponująco, w rzeczywistości kapitał włączył tryb ostrożnościowy. Wynik ten plasuje się bowiem nieco poniżej średniej aktywności z ostatnich 20 sesji (1,92 mld zł), co sugeruje, że po porannym przesunięciu na północ, duzi gracze wstrzymali oddech, czekając na twarde dowody deeskalacji w Zatoce Perskiej. W tym samym czasie Europa Zachodnia świętowała powrót apetytu na ryzyko – niemiecki DAX wystrzelił o 2,39%, kilkukrotnie naruszając psychologiczną barierę 24 000 pkt, co stanowiło doskonałe tło dla warszawskich byków.
Niekwestionowanym liderem dnia został KGHM (+4,70%, obrót 252 mln zł), który stał się beneficjentem unikalnej koniunktury na rynku metali. Srebro (XAG/USD) podrożało o blisko 3%, osiągając poziom 89,55 USD, napędzane słabością dolara i spadkiem rentowności amerykańskich obligacji (T-Note do 4,11%). Inwestorzy dostrzegli w „białym metalu” idealny hedge – z jednej strony srebro korzysta na spadku obaw inflacyjnych (tania ropa), z drugiej wciąż przyciąga kapitał szukający bezpiecznej przystani w obliczu niepewności wokół Cieśniny Ormuz. Dla miedziowego giganta to scenariusz idealny, zwłaszcza że słabszy USD bezpośrednio wpływa na rentowność eksportu surowców.
Sektor bankowy, z PKO BP (+3,20%) i PEKAO (+2,89%) na czele, stanowił drugi filar dzisiejszego wzrostu, lekko wzmacniając indeks (Wig-Banki +2,75% przy 614 mln zł) w nawiązaniu do +1,8% na EUBANKS. Nawet PKN Orlen (+2,69%) zdołał wyjść nad kreskę, mimo że spadająca ropa Brent (okolice 89 USD) teoretycznie uderza w wyceny zapasów. Wall Street wystartowała zaledwie z kosmetycznymi zmianami, co tylko potwierdziło, że globalny kapitał przeszedł w tryb wyczekiwania na jutrzejsze dane CPI w USA.
Technicznie WIG20 wykonał intratną czy też sprytną ucieczkę znad przepaści 3200 pkt. Dzisiejsza biała świeca quasi Doji w połączeniu z poranną luką hossy prawie w całości przykryła ostatni korpus spadkowy z piątku 6 marca br., a wskaźnik RSI(14) powrócił do bezpiecznych 48,09 pkt. Rynek zatrzymał się tuż pod środkową ML Bollingera (3 365 pkt.) – jej sforsowanie będzie wymagało paliwa w postaci jutrzejszych danych o inflacji z USA. Jeśli CPI nie zaskoczy negatywnie, a srebro utrzyma impet wzrostowy, droga do 3474 pkt. stanie otworem. Po dwudniowym sprincie warszawski parkiet przeszedł w fazę zasłużonego odpoczynku, uważnie śledząc sygnały z mapy geopolitycznej.