WIG20 stracił 0,24 procent, gdy indeks szerokiego rynku WIG spadł o 0,08 procent. Obrót w koszyku blue chipów przekroczył 3,50 miliarda złotych, gdy na całym rynku niewiele brakło do 5,00 miliardów złotych, ale nie ma wątpliwości, iż skok aktywność był związany z zakończeniem miesiąca i porządkowaniem portfeli przez inwestorów instytucjonalnych w kontekście okresu rozliczeniowego. W istocie, do końcowego fixingu dynamika wymian idealnie uzupełniała się ze skromną zmiennością, a przebieg sesji miał w sumie charakter konsolidacyjny. Niezależnie od dzisiejszego spadku, WIG20 skończył tydzień wzrostem, który uzupełnia się z szóstym miesiącem zwyżek w serii. Ostatni element wskazuje, iż popyt ciągle wygrywa w szerszych perspektywach czasowych, a rynek nie traci apetytu na kontynuację hossy. Tylko technicznie patrząc bilansem dzisiejszego rozdania jest wzmocnienie sygnału, iż wczorajsze wykreślenie nowego rekordu hossy w rejonie 3485 pkt. przeszło w liczenie się stron rynku w rejonie psychologicznej bariery 3500 pkt. Ostatni element wprowadza dawkę niepewności związaną z ryzykiem kreślenia przez WIG20 potencjalnej formacji podwójnego szczytu, której linia domknięcia zalega w rejonie 3306-3300 pkt. Jak zawsze w takich wypadkach, dopiero domknięcie formacji w postaci przebicia dołka w rejonie 3306 pkt., będzie sygnałem sprzedaży. Wcześniej układ pozostanie tylko konsolidacją, której szerokość pozwala na stosunkowo głębokie, bo pięcioprocentowe cofnięcie bez przesilenia. Inaczej mówiąc, zanim podaż realnie zagrozi poważną korektą, popyt ma wiele przestrzeni do kontry łamiącej apetyty sprzedających. Patrząc na przyszłość rynku nie warto tracić z pola uwagi faktu, iż inne zmienne – jak złoty czy kondycja giełd bazowych – mogą wesprzeć podaż impulsami powiązanym ze wzrostem awersji do ryzyka.
Adam Stańczak
Analityk DM BOŚ
Wydział Analiz Rynkowych
Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.