Można powiedzieć, że to , co najważniejsze dla rynków wydarzyło się w środę. Dalsze wydarzenia były już tylko konsekwencją informacji, które napłynęły z Davos. To właśnie w środę Donald Trump zapowiedział, że nie nałoży ceł na kraje europejskie oraz nie planuje użycia siły , by zdobyć Grenlandię. To wystarczyło , by na rynkach zapanował znów optymizm. Europa pokazała go w pełni w czwartek.
Czytaj więcej
Donald Trump zabrał głos na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. - Rok temu byliśmy martwym kraj...
Od początku czwartkowej sesji na GPW karty rozdawały byki. WIG20 w pierwszej godzinie handlu rósł ponad 1 proc., ustanawiając tym samym nowy rekord hossy. WIG zdobył nowy historyczny szczyt. Okazało się jednak, że to , co najlepsze było jeszcze przed nami. W drugiej części dnia zwyżki na GPW wyraźnie przyspieszyły. WIG20 na ostatniej prostej notowań zyskiwał ponad 2 proc. Wzrosty obserwowaliśmy także na innych europejskich rynkach, chociaż nie były one aż tak wyraźne, jak na GPW. Od wzrostów zaczął się także dzień na Wall Street.
- Obserwować można obecnie jednoczesny wzrost rentowności obligacji, wzrost cen metali szlachetnych oraz wzrosty na rynku akcyjnym, przy jednocześnie trwającym cyklu stóp procentowych. Prawa makroekonomii mówią jasno, że przy takim kierunku cen aktywów ktoś musi się mylić. Powodów może być wiele: rewolucja AI może okazać się jednak rewolucją tylko z nazwy, a banki centralne mogły nie dostosować swojej polityki do rzeczywistych warunków w gospodarce – wskazuje Kamil Szczepański z XTB.
Na GPW bal znów jednak trwa w najlepsze, a w czwartek warunki do tego, by zakończyć dzień z przytupem były więc idealne i byki to świetnie wykorzystały. Dodajmy jeszcze mocniejsze osłabienie dolara, co pozytywnie wpłynęło na złotego i na pewno dołożyło swoje „pięć groszy” do rynkowej układanki. WIG20 ostatecznie zamknął 2,4 proc. na plusie.