Pod koniec ubiegłego roku trzecia linia warszawskiego parkietu pozostawała w cieniu największych spółek. Wraz z nadejściem 2026 r. sytuacja zmieniła się diametralnie – napływ kapitału na GPW sprawił, że „maluchy” ponownie znalazły się w centrum uwagi kupujących. sWIG80 wręcz eksplodował, wyłamując długoterminowe opory i wspinając się na historyczne maksima. Teraz spogląda w stronę niemieckiego sDAX, który wciąż pozostaje poniżej sufitu z 2025 r., choć momentum wyraźnie sprzyja bykom. Nowe ATH jest w zasięgu kilku sesji, co mogłoby dodatkowo podbić nastroje na europejskich parkietach. Z dala od rekordów pozostaje jeszcze sektor średnich spółek notowanych na Deutsche Börse, ale i tutaj widać napływ kapitału – mDAX od początku roku zyskał już ok. +5 proc., czyli więcej niż w całym drugim półroczu 2025 r. W ślad za niemieckimi średniakami ruszyły M&Sie z GPW: mWIG40 wybił się górą z konsolidacji, a szerokość kanału daje bykom otwartą drogę w kierunku 9000 punktów. W tej giełdowej układance brakuje jednak potwierdzenia z rynku walutowego. EURPLN prawie od miesiąca stoi w miejscu, a USDPLN odrywa się na północ od zeszłorocznej podłogi. To wciąż za mało, by mówić o problemach złotego, ale PLN nie daje pełnego komfortu akcyjnym bykom. Kilka mocniejszych sesji mogłoby jednak przynieść potwierdzenie także z FX dla WIG30, który po wyłamaniu 4 tys. punktów zbudował solidny bastion popytu. Reasumując – hossa nad Wisłą ma się dobrze, a słabość USDPLN to na razie lokalna aberracja.