Rynek bez entuzjazmu przyjął wyniki Fortuny, notowania świecą dziś na czerwono. Zarząd z rezultatów jest zadowolony. - 2011 był dla Fortuny rokiem rekordowym. Spodziewamy się, że ten będzie jeszcze lepszy – zapowiedział na dzisiejszej konferencji prasowej dyrektor finansowy Fortuny Michal Vepřek.

Podkreślił, że ze względu na dobre wyniki, spółka zamierza podzielić się zyskiem z akcjonariuszami. Na dywidendę może zostać przeznaczone od 70 do 100 proc. skonsolidowanego zysku netto. To daje 0,18-0,26 euro na akcję.

Zgodnie ze wstępnymi danymi, suma wpłaconych stawek wyniosła w 2011 r. 409,3 mln euro, co oznacza wzrost na poziomie 6,2 proc. w porównaniu z 2010 r. Natomiast EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja ) grupy wyniosła 20 mln euro (-20,4 proc.), a zysk netto 13,3 mln euro (-23,3, proc.).

Zarząd Fortuny podkreśla, że motorem napędowym dla biznesu stają się zakłady on-line. W tym roku, po uzyskaniu zgody Ministerstwa Finansów, spółka wystartowała z nimi w Polsce.  – Zainteresowanie  tymi zakładami przekroczyło nasze oczekiwania – powiedział Wilf Walsh, wiceprezes Fortuny. Podkreślił, że jeszcze w styczniu – przed oficjalnym startem strony internetowej - na zakłady on-line zapisało się aż 20 tys. użytkowników.

- Mamy zamiar konkurować z nielegalnymi zagranicznymi operatorami. Będziemy się też starać uzyskać wpływ na obniżenie 12 proc. podatku VAT, jak również na uchylenie zakazu reklamy  - zapowiedział  Walsh.

Fortuna działa w Polsce, Czechach i na Słowacji. Weszła również w segment loterii. Suma wpłaconych stawek w 2011 r. wyniosła prawie 10 mln euro, a strata netto na tej działalności 7 mln euro (nie ma danych porównawczych za 2010 r.).