Chińskie spółki nie zrobiły na warszawskim parkiecie furory. Inwestorzy z rezerwą podeszli do IPO egzotycznych emitentów, obejmując śladowe liczby oferowanych akcji. Nie odwiodło to firm od wejścia na GPW.

Bieżące wyceny Peixin International Group, JJ Auto oraz Fenghua Soletech są o 30–50 procent poniżej cen emisyjnych. Te dwie ostatnie spółki nie dały zarobić. Jedynie w przypadku Peixin notowania przez pewien czas po debiucie utrzymywały się powyżej ceny płaconej w IPO.

Co gorsza, szwankuje to, co buduje zaufanie inwestorów do notowanych przedsiębiorstw – czyli komunikacja.

Pisz na Berdyczów

Postanowiliśmy zapytać, jakie plany na bieżący rok ma Peixin, producent maszyn do wyrobu materiałów higienicznych, który jako pierwsza firma z Państwa Środka wszedł na naszą giełdę jesienią 2013 r.

Od samego początku za kontakty z mediami oraz inwestorami dba agencja CC Group. A raczej dbała – bo agencja twierdzi, że umowa już nie obowiązuje. Na stronie internetowej Peixin CC Group cały czas widnieje jako podmiot pośredniczący w kontaktach z inwestorami i mediami. Agencja nie ujawnia terminu ani okoliczności zakończenia współpracy. Według naszych informacji stało się to na przełomie października i listopada ub.r.

Od debiutu Peixin przywiązywał bardzo dużą wagę do komunikacji. Odpowiedzi na pytania napływały dość szybko, mając na uwadze różnice czasowe. Menedżerowie pojawiali się w Polsce na spotkania z dziennikarzami, analitykami i zarządzającymi, by omawiać wyniki finansowe. Ostatni raz przylecieli na początku października ub.r.

Być może ich zapał osłabł po tym, jak latem zeszłego roku nie udało się drugie podejście do uplasowania akcji – oferta została odwołana. Za pierwszym razem Peixin zebrał 1,6 mln zł, choć liczył na 100 mln zł. W ramach SPO chciał pozyskać 57 mln zł.

Informacje są na wagę złota, ponieważ to, że firma nie zdołała zebrać kapitału nad Wisłą, postawiło pod znakiem zapytania program inwestycyjny – rozbudowę fabryk.

E-maile wysłane przez nas w poniedziałek bezpośrednio do spółki – w tym na skrzynkę dyrektor finansowej Hongyan Dai – pozostały bez jakiejkolwiek odpowiedzi.

Grudniowe rezygnacje

Sprawdziliśmy, jak o komunikację dbają dwie pozostałe chińskie spółki notowane na naszym parkiecie.

Firma JJ Auto, producent śrub dla przemysłu motoryzacyjnego, zadebiutowała w czerwcu zeszłego roku, pozyskując z oferty prowadzonej równolegle w Polsce i Niemczech 3 mln zł brutto zamiast prawie 70 mln zł.

Teoretycznie cały czas obowiązuje umowa z agencją Futurama – nasze pytania zostały przez nią przekazane do spółki w poniedziałek. W ciągu tygodnia Chińczycy w żaden sposób nie zareagowali.

Dyrektor finansowy Clement Hoo, który uchodził za osobę kontaktową w przedsiębiorstwie, odszedł z zarządu JJ Auto w zeszłym miesiącu, niedługo po tym jak z rady nadzorczej ustąpił Michael Schatzschneider – dyrektor ACON Actienbank, który był menedżerem oferty (spółka notowana jest również na giełdzie we Frankfurcie).

To właśnie Hoo zapewniał z mównicy w sali notowań GPW, że firma będzie pracować nad pozyskaniem większego zaufania i zrobi wszystko, by spełnić oczekiwania akcjonariuszy.

Teoretycznie inwestorzy mogliby wysłać pytania bezpośrednio do JJ Auto – gdyby nie to, że... strona internetowa przestała działać.

Szybka reakcja

Trzecie chińskie przedsiębiorstwo na warszawskiej giełdzie to Fenghua Soletech – producent podeszew do obuwia sportowego – która debiutowała w listopadzie zeszłego roku. Oferta wypadła najsłabiej – udało się uplasować papiery za 2,34 mln zł brutto, planowane wpływy z emisji wynosiły ponad 50 mln zł. Podobnie jak JJ Auto Fenghua również notowana jest na parkiecie we Frankfurcie.

W kontaktach ze spółką pośredniczy agencja NBS. W tym przypadku komentarz dotyczący planów na 2015 r. uzyskaliśmy w czwartek po południu.

– Jako producent podeszew do obuwia sportowego koncentrujemy się na rozwoju zarówno na rynku krajowym, jak i rynkach eksportowych. Co dla nas ważne, obecnie sam rynek chiński stwarza dla spółki dobre perspektywy rozwoju, zarówno w średnim, jak i dłuższym horyzoncie czasowym – komentuje Weijie Lin, dyrektor generalny Fenghua. – W ubiegłym roku nasz wolumen sprzedaży rósł w dwucyfrowym tempie – zgodnie z prognozami spodziewamy się wypracować w 2014 r. przychody na poziomie 95–100 mln euro (403–424 mln zł), co będzie oznaczać wzrost o 6–11 proc. – dodaje.

Zarząd Fenghua z optymizmem zapatruje się na bieżący rok. – Wierzymy, że wzrost liczby zamówień będzie postępował w podobnym tempie jak przed rokiem. Obecnie wykorzystujemy w pełni moce produkcyjne naszej fabryki, więc aby sprostać rosnącej liczbie zamówień od klientów, w pierwszym kroku zamierzamy zwiększyć produkcję zlecaną naszym podwykonawcom. Do obecnych dwóch zewnętrznych zakładów produkcyjnych, z którymi współpracujemy, zamierzamy dołączyć trzeci. Tym samym udział outsourcingu w naszej produkcji wzrośnie z 32 proc. w 2014 r. do ponad 40 proc. w 2015 r. – podsumowuje Lin.

Giełda Papierów Wartościowych i Komisja Nadzoru Finansowego zapewniają, że nie odnotowały skarg od inwestorów dotyczących komunikacji z emitentami z Państwa Środka.

adam.roguski@parkiet.com