Śnieżka ma za sobą trudny rok, w którym mierzyła się z osłabieniem popytu oraz presją kosztów. Rentowność producenta farb i lakierów przez większą część roku była pod presją z powodu wzrostu cen surowców, opakowań i energii oraz słabszego złotego. Zdaniem Krzysztofa Pado, analityka DM BDM, w wynikach ostatniego kwartału można się już spodziewać wpływu odwrócenia niekorzystnej tendencji na rynku surowców.
– Ceny farb na rynku polskim w IV kwartale nadal rosły. Natomiast ceny podstawowych surowców (w euro) nie wywierały już tak mocno wzrostowej presji: ceny bieli tytanowej lekko spadły kw./kw. (ceny w Azji wyraźniej niż w Europie), ceny ropopochodnych oraz ceny surowców do opakowań także były niższe zarówno kw./kw., jak i r./r. Średni kurs EUR/PLN był stabilny względem III kwartału 2022 r. Przychodom nie sprzyja natomiast dalsza deprecjacja węgierskiego forinta – wskazuje Pado. Podkreśla jednak, że IV kwartał jest dla Śnieżki sezonowo najsłabszym okresem w roku. – Zakładamy, że w tym okresie spółka wygeneruje porównywalne przychody rok do roku. Spodziewamy się natomiast lepszej marży brutto ze sprzedaży. Na poziomie EBITDA szacujemy, że wynik może wynieść 10–11 mln zł wobec 8 mln zł rok wcześniej. Natomiast na poziomie netto odczuwalne będą wyższe koszty finansowe, w efekcie czego spodziewamy się lekkiej straty netto – szacuje Pado.
Jego prognozy na 2022 r. zakładają 795,9 mln zł przychodów ze sprzedaży i 38,7 mln zł zysku netto, co oznacza odpowiednio minimalną poprawę oraz spadek o 35 proc. względem poprzedniego roku. Publikacja raportu Śnieżki za 2022 r. zaplanowana jest na 14 marca.
W perspektywie 2023 r., o ile trudno będzie liczyć na szybkie odbicie popytu na krajowym rynku farb, o tyle powody do optymizmu dają poprawiające się wyniki na rynku ukraińskim, gdzie jest problem z podażą.