Nawigacja

Wskazówki giełdowego geniusza nadal aktualne?

W ręce polskich czytelników trafiła właśnie książka „Wspomnienia gracza giełdowego" Edwina Lefevre (Wydawnictwo Linia). Pozycja warta uwagi z kilku względów
Foto: ROL

W ręce polskich czytelników trafiła właśnie książka „Wspomnienia gracza giełdowego" Edwina Lefevre (Wydawnictwo Linia). Pozycja warta uwagi z kilku względów. Przede wszystkim za sprawą głównego jej bohatera – słynnego giełdowego spekulanta Jesse'go Livermore'a (występującego pod pseudonimem Lawrence Livingston), którego wyczyny na Wall Street w pierwszych dekadach XX wieku hucznie zapisały się w historii.

Nie jest to co prawda pierwsza polska edycja klasycznej książki, ale jej dużą wartością dodaną są obszerne komentarze historyczne (napisane przez Jona Markmana). Dzięki nim znacznie łatwiej zrozumieć rozmaite niuanse towarzyszące wywodom Livermore'a, oraz poczuć klimat tamtej epoki. Pomagają w tym także historyczne ilustracje. Z tego powodu nawet ci czytelnicy, którzy już wcześniej mieli do czynienia ze „Wspomnieniami", mogą mieć motywację do ponownego ich przeczytania.

No dobrze, ale na ile życie człowieka, który triumfy święcił jakieś 80 lat temu, jest w ogóle warte uwagi współczesnych inwestorów, a nie tylko pasjonatów historii? Mimo wszelkich specyficznych dla owej epoki niuansów, lektura książki szybko pozwala odnieść nieodparte wrażenie, że mimo postępów technologicznych i innych regulacji prawnych giełdowa rzeczywistość nie zmieniła się tak bardzo przez owe dziesięciolecia. Dobrze widać to zwłaszcza obecnie, kiedy inwestorzy mają za sobą całą serię baniek spekulacyjnych i następujących po nich krachów. To realia w pewnym stopniu zbliżone do tych z lat 20. i 30. ubiegłego wieku, kiedy po wielkiej hossie i prospericie nadszedł wielki kryzys. Postać Livermore'a jest tym bardziej interesująca, że to właśnie w czasach ówczesnych kryzysów święcił on największe triumfy. Uchodził za mistrza krótkiej sprzedaży, perfekcyjnie wykorzystując gwałtowne trendy spadkowe, które wielu innych graczy doprowadzały do bankructwa. Niektórzy wręcz obwiniali go o wywoływanie kryzysów (co oczywiście było typowym szukaniem kozła ofiarnego, nieobcym dla współczesnych polityków, którzy często upatrują w spekulantach przyczyny wszelkich nieszczęść).

Nawet dzisiaj wyczyny Livermore'a pozostają niedoścignionym wzorem spekulacji. Bohater „Wspomnień" giełdową karierę zaczynał w młodości od zera, a w najlepszym okresie swej kariery w krótkim czasie zbił fortunę wartą ponad 100 mln dolarów, co po uwzględnieniu inflacji jest równowartością obecnych około 1,25 mld USD. Chociaż najbardziej spektakularne sukcesy odnosił w trakcie krachów, to w przeciwieństwie do wielu współczesnych pesymistycznych wizjonerów nie był zatwardziałym niedźwiedziem. Jak sam mówił „nie ma krótkiej pozycji ani długiej – jest właściwa pozycja", co dobrze oddaje jego elastyczne dostosowywanie się do panującej sytuacji.

„Wspomnienia" to lektura obowiązkowa zwłaszcza dla inwestorów wierzących w specyficzny rodzaj strategii, jaką jest podążanie za trendem. Livermore był bez wątpienia niedoścignionym mistrzem takiego podejścia, które na pierwszy rzut oka może się wydawać nieco zaskakujące. Podczas gdy intuicyjnie zasadne wydaje się kupowanie akcji w miarę, gdy stają się coraz tańsze i sprzedawanie ich po silnej zwyżce, Livermore twierdził, że „akcje nigdy nie są zbyt drogie, by je kupić, i nigdy zbyt tanie, aby sprzedać". To niejedyne słynne i dające do myślenia przykazanie, jakie znaleźć można w omawianej książce.

Oczywiście sposób działania naszego bohatera nie każdemu może się spodobać. Jego strategia była typowa dla agresywnej spekulacji, posiłkującej się silną dźwignią finansową. Z pewnością nie jest to jedynie słuszne podejście. Mimo to lektura może okazać się ciekawa dla każdego inwestora, bo jest to historia człowieka, którego droga do sukcesów była często wyboista, który musiał zmagać się z własnymi słabościami i błędami. W odróżnieniu od niezliczonych poradników sprzedawanych pod hasłem sposobu na szybkie zdobycie fortuny, „Wspomnienia" są zapisem życia człowieka, który nie tylko w teorii wspiął się na szczyty giełdowego świata.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.