REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Zawyżone wyceny szacunkowe?

Inwestycje alternatywne › Bank jako mecenas sztuki wspiera młodych artystów.
Litografia Pierre’a Bonnarda dotycząca czasopisma „La Revue Blanche”.
Oger

mBank stworzył fundusz, żeby wspierać młodych polskich malarzy. Takie wsparcie jest im niezbędne, szczególnie w okresie pandemii. Dla sfinansowania funduszu mBank sprzedał budowaną od lat kolekcję dzieł klasyków dawnej sztuki, np. Józefa Brandta czy Witkacego.

Z funduszu „M jak malarstwo", dokonywane będą zakupy młodej sztuki. Powstanie kolekcja, która z czasem powiększy swą wartość i wspomoże kolejnych młodych artystów.

W najbliższych dniach warto zwrócić uwagę na ofertę aukcji, jaką 2 lipca zorganizuje w Paryżu firma Oger & Blanchet (www.ogerblanchet.fr). Znalazłem w ofercie ciekawe polskie akcenty! Henri de Toulouse Lautrec stworzył plakat do czasopisma „La Revue Blanche", plakat ma wycenę szacunkową 4–6 tys. euro.

„La Revue Blanche" było prestiżowym czasopismem literacko-artystycznym, które we Francji w latach 1891–1903 wydawali urodzeni w Warszawie bracia Natansonowie. Zwłaszcza Tadeusz Natanson (1868–1951) przeszedł do historii światowej kultury jako wielki mecenas sztuki i kolekcjoner.

Z czasopismem współpracowali najwięksi, np. Marcel Proust, Claude Debussy. Henri de Toulouse-Lautrec na oferowanym teraz plakacie z 1895 roku uwiecznił żonę Nastansona, słynną Misię z Godebskich. Licytowana też będzie plansza autorstwa Pierre'a Bonnarda z 1896 roku z wyceną 500–700 euro. Obydwa dzieła wydano w technice litografii. W 1908 roku sprzedano najświetniejsze dzieła z kolekcji Tadeusza Natansona. Licytowano je w paryskiej firmie Drouot. W tej samej firmie licytowane będą opisywane tu przeze mnie dzieła.

Polscy kolekcjonerzy

W opisie katalogowym lipcowej aukcji nie zaznaczono polskich akcentów. To dobra okazja, żeby przypomnieć wielkiego polskiego kolekcjonera. Za czasów Natansona w Paryżu tworzyli swoje zbiory inni wielcy kolekcjonerzy z Polski, Gabriela Zapolska i Feliks Jasieński.

Faktem jest, że Natanson przeszedł do historii nie jako kolekcjoner, lecz przede wszystkim jako mąż swojej słynnej, pięknej żony. Była ulubienicą najsławniejszych malarzy i literatów. Do dziś wzbudza zainteresowanie, powstają o niej poczytne książki.

8 lipca aukcję zorganizuje w Warszawie Sopocki Dom Aukcyjny (www.sda.pl). Atrakcją oferty jest nieznany na rynku obraz Gustawa Gwozdeckiego (1880–1935). To namalowany w 1928 roku „Portret pani Louise Llewellyn-Jareckiej". Modelka była amerykańską śpiewaczką, żoną polskiego kompozytora i dyrygenta Tadeusza Jareckiego (1889–1955). Obraz (65 na 50 cm) ma cenę wywoławczą 45 tys. zł.

Sopocki Dom Aukcyjny zgromadził na aukcji „nazwiska". Reprezentowani są malarze najchętniej licytowani na krajowych aukcjach. Rekordową cenę 1,3 mln zł ma obraz Alfreda Wierusza-Kowalskiego.

W ofercie jest „,Martwa natura" Wojciecha Fangora. Zobaczymy, jakie zainteresowanie wzbudzi obraz. Na rynku powodzeniem cieszą się przede wszystkim „koła" malowane przez artystę. Jest szokująco tani, piękny obraz Hanny Rudzkiej-Cybisowej. Kolekcjonerską atrakcją jest kompozycja Włodzimierza Pawlaka.

W ofercie są obrazy artystów należących do międzynarodowego środowiska Ecole de Paris. W opisie katalogowym zaznaczono, że były prezentowane na wystawach w prywatnym muzeum Villa la Fleur w Konstancinie, reprodukowano je w anglojęzycznych monografiach albumach. Ciekawa byłaby analiza, czy fakt ten miał wpływ na ustalenie wyceny szacunkowej?

Klient oglądając w ofercie obraz Apoloniusza Kędzierskiego „Na błotnistej drodze" może zadać sobie pytanie: dlaczego obraz jest tak drogi? Czy ma wyjątkowe znaczenie w dorobku artysty? Czy mógłby zdobić galerię Muzeum Narodowego? Ma cenę wywoławczą 240 tys. zł i wycenę szacunkową 300–350 tys. zł.

Warto sporządzić analizę wycen szacunkowych, które sugerują klientowi, ile powinien zapłacić. Odnoszę wrażenie, że na krajowych aukcjach górna granica wyceny szacunkowej zawyżana jest w nieuzasadniony sposób. Taka analiza będzie miała wartość edukacyjną. Niech antykwariusze uzasadnią, jak budują cenę towaru, jakie stosują kryteria? Czy ich wyceny są trafne? Ile obrazów uzyskuje ceny w granicach wyceny szacunkowej, a ile poniżej dolnej estymacji?

Kryzys na rynku?

Na 23 czerwca zaplanowano zjazd Stowarzyszenia Antykwariuszy i Marszandów Polskich. Z tej okazji towarzysko rozmawiałem z antykwariuszami i marszandami. Obawiają się oni, że przewidywany na jesień kryzys finansowy nadszedł już teraz. Dowodem na to ma być niedawna aukcja domu aukcyjnego Agra-Art. Niektóre pewniaki aukcyjne nie znalazły nabywcy. W tym np. obraz Alfreda Wierusza-Kowalskiego czy dzieła Józefa Brandta, Juliana Fałata, Stanisława Żukowskiego.

Niektóre krajowe domy aukcyjne i antykwariaty obchodzą w tym roku jubileusz 30-lecia. Choćby wspomniany Sopocki Dom Aukcyjny akcentuje na okładce katalogu, że powstał w 1990 roku. Jubileusz rynku nie wywołał żadnej dyskusji w mediach ani nawet oficjalnie w środowisku.

Jest wiele problemów do zbadania, do przegadania! Na przykład, kiedy na naszym rynku dochodziło do kryzysów i dlaczego? Zapamiętałem szczególnie kryzys z końca lat 90. Wtedy ostro windowano ceny do góry. Część rekordowych licytacji była reżyserowana, do wiadomości publicznej podawano fikcyjne ceny.

Właściciele obrazów uwierzyli wtedy w rekordy. Wstawiając obrazy w komis żądali wyłącznie rekordowych cen, o których słyszeli w telewizji, o jakich czytali w prasie. Rynek zatrzymał się, bo nie było chętnych, żeby faktycznie płacić wysokie, nierealistyczne ceny. Dziś odzywają się nieśmiałe głosy: czy ceny na rynku sztuki nie rosną zbyt szybko?

Przy okazji jubileuszowej dyskusji o rynku warto podyskutować, jakim zmianom podlegał zawód antykwariusza/marszanda? Ilu prywatnych kolekcjonerów weszło do zawodu? Rasowy kolekcjoner z zasady ma wielką wiedzę o zbieranych przedmiotach. W 1989 roku to przede wszystkim kolekcjonerzy wystartowali na wolnym rynku.

Czy obradujący na zjeździe antykwariusze zechcą wprowadzić jakieś rewolucyjne zmiany w handlu sztuką? O tym napiszę za tydzień.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA