Surowce i paliwa

Obajtek: Dotrzymamy słowa danego naszym akcjonariuszom

"Drodzy akcjonariusze, zainwestujemy 140 mld zł, ale jednocześnie utrzymamy politykę dywidendową" - mówi Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen w rozmowie z Andrzejem Stecem.

Daniel Obajtek

Foto: PAP/Szymon Łabiński

Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen: Panie redaktorze, proszę tylko o trudne pytania.

Proszę bardzo. Pasują Wam tytuły „Rzeczpospolita” i „Parkiet” do układanki biznesowej?

Nie. Mamy swój biznes, skupiamy się na rozwoju, inwestycjach i nie patrzymy w stronę wydawcy tych dwóch zacnych dzienników.

Dwaj najbogatsi Polacy przedstawili konkretne plany wejścia w tzw. atom. Co to oznacza dla PKN Orlen?

Cieszę się, że PKN Orlen inspiruje inne firmy, tak jak na przykład w przypadku programów lojalnościowych dla akcjonariuszy (PZU właśnie ogłosiło swój program lojalnościowy – red.).

W temacie atomu podpisaliśmy umowę o współpracy z Synthos. Teraz negocjujemy umowę inwestycyjną. Jesteśmy firmą, która prowadzi  procesy inwestycyjne i akwizycyjne ważne dla Polski, a nawet całego naszego regionu Europy. To PKN Orlen jest tak naprawdę liderem dokonującej się transformacji energetycznej. Po połączeniu z Grupą Lotos i PGNiG będziemy mieć około 200 mld zł przychodów i realne środki, które pozwolą tę transformację sfinansować.

Inwestujemy w zeroemisyjną energetykę, zarówno na lądzie, jak i na morzu. Obecnie inwestujemy  w projekty gazowe, które w szybkiej perspektywie mogą zastąpić moce węglowe. To teraźniejszość. Ale w przyszłości mogą one zostać zastąpione przez  małe elektrownie atomowe. Gdy będą już tańsze i łatwiejsze w budowie. Musimy patrzeć 10 czy 20 lat do przodu. I nie chodzi o podpisywanie listów intencyjnych, tylko realizację konkretnych projektów.

Panowie Michał Sołowow i Zygmunt Solorz zakładają, że prąd z atomu popłynie już w 2030 roku. A kiedy z Płocka?

Mamy podobne plany i terminy. Współpraca, o którą Pan pyta, nie wyklucza naszych inwestycji. My musimy współpracować, aby osiągnąć efekty skali i związane z tym korzyści.

Opóźnia się zapowiada przez Pana wielka fuzja z Lotosem i PGNiG. Czy nie łatwiej i szybciej byłoby stworzenie holdingu, przejmując pakiety akcji tych spółek, ogłaszając wezwania?

To nieprawda, wszystkie procesy są pod kontrolą.   Tak naprawdę powinno się je przeprowadzić  co najmniej 20 lat temu, ale zabrakło  odwagi.

Te fuzje dojdą do skutku. Przejęliśmy już Energę, Ruch. Prowadzimy też największe w historii firmy procesy inwestycyjne. Mocno rozbudowujemy petrochemię. Jesteśmy firmą, która przeżywa renesans swojego rozwoju.

Mówimy o biznesach, gdzie występuje duża koncentracja niektórych rynkach. Takie procesy muszą potrwać, taka jest ich specyfika. Co ważne, zapowiedzieliśmy, że zostaną zrealizowane bezgotówkowo, co oznacza, że środki będziemy mogli wydać na transformacje. Nie rozumiem tych pojawiających się teraz negatywnych opinii. W listopadzie przedstawimy partnera do środków zaradczych, który pomoże nam zrealizować tę operację.

Uważam, że te procesy konsolidacyjne z Lotosem są na poziomie 70 proc. zaawansowania, a z PGNiG – nieco mniej, a czas na ich finalizację  trzeba  liczyć nie w latach, ale w miesiącach.

Mamy więc procesy konsolidacyjne i transformację energetyczną. Wystarczy środków, aby wypłacić akcjonariuszom dywidendę?

Jako zarząd chcemy trzymać się założeń polityki dywidendowej zapisanych w strategii. Dotrzymamy słowa danego naszym lojalnym akcjonariuszom. Tak więc drodzy akcjonariusze, zainwestujemy 140 mld zł, ale jednocześnie utrzymamy politykę dywidendową.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.