Ranking audytorów

Biegli rewidenci i giełdowi debiutanci, czyli 30 lat pełnych barwnych historii

Warszawska giełda w tym roku świętuje 30-lecie. Audytorzy są ważną częścią tego ekosystemu. Pomagają też we wprowadzaniu spółek na parkiet. Które firmy wiodą tu prym?
anna.ogonowska@parkiet.com
Foto: Shutterstock

Rola audytorów na publicznym rynku jest kluczowa dla budowania zaufania inwestorów do poszczególnych spółek, ale też do całego rynku.

Przejrzystość i wiarygodność

– Profesjonalizm audytorów oraz fakt wykonywania przez nich czynności rewizji finansowej na podstawie dokumentów źródłowych, w bezpośrednim kontakcie ze spółką i we współpracy z komitetem audytu, powodują, że wyniki ich pracy mają szczególną wartość dla inwestorów, giełdy, analityków, agencji ratingowych, regulatorów i innych interesariuszy rynku – podkreśla Piotr Borowski, członek zarządu GPW. Dodaje, że rzetelny audyt jest niezbędny do podejmowania trafnych decyzji ekonomicznych. Jest to szczególnie istotne obecnie, w tak dynamicznie zmieniających się warunkach gospodarczych. Coraz ważniejszą rolę w sprawozdaniach spółek zaczyna ogrywać także audyt pozafinansowy, w obszarze ESG: oddziaływania na środowisko, odpowiedzialności społecznej i ładu korporacyjnego.

– Mając na względzie, jak kluczowe dla inwestorów są informacje na temat spółek przekazywane przez biegłych rewidentów i firmy audytorskie, GPW aktywnie wspiera działania ukierunkowane na zapewnienie wysokiej jakości usług audytorskich na rynku kapitałowym, a tym samym zapewnienie jego przejrzystości i wiarygodności – podsumowuje Borowski.

Historie z życia wzięte

Audytorzy biorą pod lupę sprawozdania spółek już notowanych, ale pomagają im też na wcześniejszych etapach, m.in. przy sporządzaniu części prospektu emisyjnego. Ile firm wprowadziły na giełdę poszczególne firmy audytorskie?

Grupą kilkudziesięciu debiutantów mogą się pochwalić m.in. BDO, PKF Consult, KPMG, Grant Thornton oraz Misters Audytor. Aktywne jest też PwC, które wprowadzało na rynek publiczny m.in. Giełdę Papierów Wartościowych. Obsługą giełdowych debiutantów mogą się też pochwalić HLB, UHY ECA czy Polinvest-Audit.

Każdy debiut jest inny. Przedstawiciele KPMG wspominają ofertę Enei, która przygotowywała się do debiutu giełdowego w ramach procesu IPO z planowaną na październik 2008 r. ofertą publiczną. Kiedy wielomiesięczne przygotowania były już na finiszu, wybuchł kryzys finansowy, którego kulminacją był upadek amerykańskiego banku inwestycyjnego Lehman Brothers 15 września 2008 r.

Ranking audytorów spółek giełdowych. Pobierz i przeczytaj dodatek specjalny.

– Mimo tych przeciwności Enea sprzedała w ofercie publicznej akcje warte blisko 2 mld zł, co, biorąc pod uwagę jedynie wartość nowych emisji, było ówcześnie trzecią pod względem wartości ofertą w historii GPW – podkreśla Marek Gajdziński, szef działu audytu w KPMG.

Natomiast PKF wspomina z nutką nostalgii pierwsze obsługiwane debiuty, m.in. Zelmera, Polmosu Białystok czy WSiP. – Całkiem spore emisje, właściciel – Skarb Państwa, który zdecydował o dopuszczeniu kapitału prywatnego – wspomina Ewa Jakubczyk-Cały, partner zarządzający PKF Consult.

Z kolei UHY ECA uczestniczyło m.in. w IPO Vigo System, produkującej w tamtym okresie niechłodzone detektory podczerwieni.

– W ramach procesu IPO odbywały się cykle spotkań ze wszystkimi doradcami, którzy próbowali zrozumieć temat, aby przekazać go w sposób jak najbardziej przystępny dla inwestorów. Poproszono na spotkaniu ówczesnego prezesa spółki dr. hab. Mirosława Grudzińskiego o opisanie działalności. I tutaj należałoby zamiast opisu pokazać twarze tych skądinąd inteligentnych ludzi, którzy próbowali zrozumieć wywód pana prezesa o podstawach fizyki kwantowej – wspomina Michał Kołosowski, biegły rewident, partner w UHY ECA. Dodaje, że sam debiut Vigo System też był zaskoczeniem dla zgromadzonych, ponieważ prezes w trakcie wystąpienia poinformował, że zaraz zaprezentuje produkt gotowy, i wyjął z kieszeni przezroczyste pudełko wielkości takiego, w jakim normalnie otrzymujemy pierścionek, a tam na gąbce spoczywał przedmiot wielkości niewiele większej niż główka od zapałki i to właśnie był ten słynny detektor. – To był chyba najmniejszy produkt u mojego klienta, jaki kiedykolwiek spotkałem, a z drugiej strony stosunek wielkości do ceny był ogromny – podsumowuje Kołosowski.

Pęczniejąca biurokracja

Prawdziwym giełdowym weteranem jest BDO, które wprowadziło na parkiet 32 spółki. Wśród nich była Śląska Fabryka Kabli, jeden z pięciu pierwszych debiutantów.

– Gdy przygotowywaliśmy prospekt Śląskiej Fabryki Kabli, giełdy jeszcze nie było, dlatego w prospekcie uwzględnialiśmy ostrzeżenie dla inwestorów w formule: „Gdy powstanie giełda..." – wspomina Andre Helin, prezes BDO. Dodaje, że prospekt sporządzony w 1991 r. liczył 16 stron. Wówczas wiele osób uznało, że to bardzo szczegółowy opis przedsiębiorstwa. Zaledwie trzy, cztery lata później przy powołaniu i prywatyzacji Narodowych Funduszy Inwestycyjnych średni prospekt liczył już kilkaset stron. Ten przykład doskonale odzwierciedla dynamikę, ale też ujawnia ujemną stroną dynamicznego rozwoju rynku kapitałowego. – Wraz ze wzrostem liczby podmiotów rynek kapitałowy, i to zarówno w Polsce, jak i za granicą, poddany został olbrzymiej regulacji. Mówiąc kolokwialnie, ta swoista biegunka legislacyjna nie ma końca – podsumowuje szef BDO.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.