REKLAMA
REKLAMA

Parkiet PLUS

Dolar i złoto – to propozycje analityków na lipiec

Cena kruszcu ma szansę ustanowić historyczne rekordy. Na fali powrotu do bezpiecznych przystani zyskać ma też amerykańska waluta.
Foto: Bloomberg

Czerwiec nie był aż tak udany jak maj dla ekspertów, których prognozy rynkowe publikujemy na początku każdego miesiąca. Ogólnie jednak średni wynik sięgnął 0,31 proc. na plusie. Prognozy na czerwiec były dość zróżnicowane. Dotyczyło to m.in. notowań głównej pary walutowej, czyli EUR/USD. Ostatecznie euro było kolejny miesiąc silniejsze od dolara. Duże straty ponieśli w czerwcu szczególnie ci, którzy postawili na spadki ropy naftowej. Surowiec ten znów miał za sobą okres umocnienia. Nie opłaciło się również zakładać spadków notowań złota oraz zwyżek pszenicy. Niewielu udało się także zarobić na indeksach giełdowych, a część pozycji w ogóle się nie zrealizowała.

Portfele na kolejny miesiąc: Dziewięciu ekspertów i ich lipcowe prognozy dla walut, surowców i indeksów giełdowych

Tylko trzem analitykom udało się wypracować w ubiegłym miesiącu zyski. Najwyższą stopę zwrotu można było uzyskać na typach Sobiesława Kozłowskiego z Noble Securities. Ponad 17-proc. łączny wynik to efekt zwyżek gazu ziemnego. Warto wspomnieć jeszcze o zwyżce cen kukurydzy, co przewidział Marek Rogalski z DM BOŚ.

Pytania do... Marcina Kiepasa analityka Tickmillu

Dolar w górę

Tym razem wśród ekspertów, którzy pokusili się o przewidywania co do przyszłości dolara, panuje praktycznie jednomyślność. Amerykańska waluta ma w kolejnych tygodniach zyskiwać względem euro czy złotego. Twierdzi tak m.in. Łukasz Wardyn z CMC Markets. Jak zauważa, notowaniami złotego kieruje w tym momencie nastawienie na ryzyko globalnych graczy. – Od kilku tygodni generalnie sprzyja to indeksowi złotego. W przypadku kilkusesyjnej fali spadkowej na giełdach złotemu trudno będzie zachować niezależność od wspomnianych czynników i tym samym utrzymać obecne poziomy – zakłada Wardyn. Wtóruje mu Marcin Kiepas z Tickmill. Jego zdaniem dolar w wakacje może przetestować okolice 4,1 zł i dopiero spadek poniżej 3,88 na USD/PLN przekreśli ten scenariusz. Podobną opinię wydaje Andrzej Kiedrowicz. Ocenia, że dolar znowu wraca do łask jako waluta „bezpiecznej przystani" przez silny wzrost zachorowań na Covid-19 w USA i związane z tym obawy przed  powrotem tzw. lockdownu w tej największej gospodarce światowej. – Z kolei w Polsce kończy się okres rządowego wsparcia dla przedsiębiorstw, co może mieć negatywny wpływ na ich kondycję i ciążyć polskiej walucie – przewiduje Kiedrowicz.

Zdaniem Rafała Sadocha z BM mBanku dolar ma być w najbliższych tygodniach silniejszy także od euro. – Choć statystyki publikowane z USA dotyczące rozwoju epidemii są niepokojące, to jednak jest to czynnik wspierający notowania amerykańskiej waluty. W połączeniu z relatywnie dobrymi danymi z USA powinno to sprzyjać odrabianiu strat przez dolara – twierdzi Sadoch.

Inne zdanie o przyszłości EUR/USD ma z kolei Kozłowski. Jak twierdzi, zachowanie dolara zaczyna się zmieniać, a przełamanie blisko dwuletniego trendu wzrostowego zdaje się być faktem. – Historyczny trend spadku rentowności obligacji skarbowych (trwający od blisko 45 lat) zdaje się być zaawansowany i luźna polityka monetarna Fedu wraz z obawami przed globalną inflacją mogą być argumentami za cykliczną rotacją aktywów oraz zwrotem w stronę aktywów będących alternatywą dla USD, czyli m.in. euro – wskazuje Kozłowski.

Złoto na rekord

W prognozach dotyczących surowców tym razem często pojawia się złoto. Tradycyjnie na zwyżki kruszcu stawia Łukasz Wardyn. Proponuje wejście po 1755 dolarów za uncję, a jako cel inwestycji ustawia 1905 dolarów. Jego zdaniem nie ma oznak, by trend na złocie tracił siłę lub przechodził w ostatnią falę „panicznego" kupna. – To nadal jest wchodzenie po ścianie strachu, typowe dla silnych i trwałych trendów wzrostowych. Pomimo że kluczowa i ostatnia szeroka strefy oporu 1800–1900 dolarów jest blisko, to gra przeciwko cenom złota przynosi zyski jedynie w krótkim terminie, przy założeniu idealnego timingu otwarcia i zamknięcia pozycji – zauważa Wardyn.

Pozycję długą na złocie ustawiają także Sadoch i Michał Krajczewski z BM BNP Paribas. Ten pierwszy jako argument za dalszym umocnieniem złota wskazuje na ogromną niepewność gospodarczą, zarówno w kontekście pandemii, jak i tego, jak świat poradzi sobie z jej długookresowymi skutkami. – Takie środowisko sprzyja wzrostowi notowań złota – mówi ekspert BM mBanku. Krajczewski przypomina z kolei o luzowaniu polityki monetarnej i niskiej rentowności obligacji skarbowych. – Złoto jest coraz bliższe przebicia historycznych maksimów, co byłoby sygnałem do kontynuacji trendu wzrostowego – dodaje. Wzrost cen złota przewiduje także Kiedrowicz.

Co ciekawe, tym razem trudno o prognozy dotyczące ropy naftowej. Wspomina o niej tylko Marcin Sulewski z Santandera. – Na razie wzrost przypadków koronawirusa w USA rynek przyjął ze spokojem. Jeśli nie nasilą się obawy przed kolejną fala epidemii, cena ropy może dalej rosnąć – przewiduje analityk.

Korekta akcji

Tym razem panuje nieco większy optymizm, jeśli chodzi o rynki akcji. Na zwyżki amerykańskiego S&P 500 wskazują Sulewski i Sadoch, licząc jednak na pewną korektę. Szczególnie ten drugi, ustawiając zlecenie na poziomie 2900 pkt, czyli znacznie poniżej miejsca, w którym dziś jest S&P 500.

Pesymizmem, jeśli chodzi o notowania akcji, wyróżniają się Kiedrowicz i Marcin Kiepas, analityk Tickmill. Ten drugi jest zdania, że potencjał wzrostowy na giełdach się wyczerpał. – Gra pod odmrażanie gospodarek się zakończyła, a odległa wizja szczepionki przeciwko koronawirusowi sprawia, że ryzyko wystąpienia jesiennej drugiej fali pandemii jest duże – mówi.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA