Parkiet PLUS

Giełdowi miliarderzy mają rekordowo duże majątki

Od czasu pandemicznego załamania na rynkach WIG urósł niespełna dwukrotnie. Dynamika wzrostu majątków największych, prywatnych inwestorów była wyższa. Jaki będzie dla nich 2022 r.?
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Regularnie sprawdzamy, jak radzą sobie najbogatsi prywatni inwestorzy na GPW. Ich majątki są mocno skorelowane z koniunkturą panującą na finansowych rynkach (więcej w ramce obok), nic więc dziwnego, że wraz ze wzrostem WIG puchną też ich portfele. Łączna wycena pakietów pierwszej dziesiątki sięga 61,4 mld zł. Jest o 141 proc. wyższa niż podczas załamania na rynkach w marcu 2020 r. Z kolei pakiety wszystkich kilkunastu giełdowych krajowych miliarderów są obecnie warte niemal 70 mld zł. Dla porównania: to stanowi ponad trzy czwarte całego giełdowego portfela największego akcjonariusza na GPW, czyli Skarbu Państwa.

Pierwsza trójka pod lupą

Kiedy niespełna pięć lat temu Dino debiutowało na warszawskim parkiecie, nikomu nawet na myśl nie przyszło, że za kilka lat największy akcjonariusz handlowej spółki będzie wiódł prym w rankingach. Tymczasem wraz z systematycznie rosnącą wyceną akcji Dino rósł też majątek giełdowy Tomasza Biernackiego i kilkanaście miesięcy temu Biernacki przeskoczył w zestawieniu dotychczasowego lidera Zygmunta Solorza. Trzeba przyznać, że Dino jest fenomenem na warszawskiej giełdzie. Trudno znaleźć drugą taką spółkę, której kurs przez lata konsekwentnie porusza się wbrew rekomendacjom. Spółka i jej zarząd na temat wyceny się nie wypowiadają. Deklarują natomiast, że biznes nie zwolni tempa. Wręcz przeciwnie: spółka chce w 2022 r. zwiększyć liczbę otwieranych sklepów i nakłady inwestycyjne. Mają być wyższe od tych za 2021 r. W pierwszych trzech kwartałach 2021 r. nakłady na rozwój sieci Dino przekroczyły 1 mld zł i były o ponad połowę większe niż rok wcześniej.

Przy obecnej wycenie akcji Dino pakiet Biernackiego wart jest 17,8 mld zł. Za nim uplasował się Zygmunt Solorz z łącznym portfelem giełdowych akcji wartym około 14 mld zł (aby nie dublować pakietów, nie uwzględniamy spółek, które Solorz ma pośrednio poprzez giełdowe aktywa). W ostatnich miesiącach w grupie Solorza dużo się działo. Jesienią 2021 r. w wyniku wezwania na akcje Cyfrowego Polsatu zawarto transakcje na 11 768 260 walorów (Cyfrowy Polsat, Reddev Investments oraz Zygmunt Solorz ogłosili wezwanie do sprzedaży 263 807 651 akcji, stanowiących 41,24 proc. kapitału i 34 proc. głosów na walnym zgromadzeniu, oferując 35 zł za sztukę). Następnie akcjonariusze Cyfrowego Polsatu zdecydowali, że firma będzie mogła skupić do 127,91 mln własnych akcji po cenie maksymalnej wynoszącej 60 zł za sztukę. Flagowa firma Solorza ogłosiła też biznesowe zmiany i dopiero czas pokaże, jak przełożą się one na wycenę akcji. Spółka chce w latach 2022–2026 zainwestować około 5,5 mld zł w energetykę. Zakłada rozwój w zakresie produkcji energii, w szczególności ze słońca, wiatru, biomasy i termicznej obróbki odpadów oraz budowę pełnego łańcucha wartości gospodarki wodorowej.

– Moje kluczowe i skutecznie funkcjonujące aktywa (Cyfrowy Polsat – Polsat Box, Polkomtel – Plus Telewizja Polsat, Netia, zielone aktywa ZE PAK, Port Praski) są zgromadzone w jednej grupie i mają tych samych akcjonariuszy. To również istotny etap w budowaniu grupy na kolejnych wiele lat – tak strategiczne plany komentował Solorz, twórca i największy akcjonariusz Grupy Polsat Plus.

Na trzecim miejscu w zestawieniu największych indywidualnych inwestorów na GPW znalazł się akcjonariusz odzieżowego LPP, a formalnie rzecz biorąc, powiązana z nim fundacja Semper Simul. Chodzi o Marka Piechockiego. Kontrolowane przez fundację akcje LPP są warte niemal 10 mld zł. Spółka notowana jest na GPW od 2001 r. W dniu debiutu cena jej akcji wynosiła 48 zł. Obecnie przekracza 17 tys. zł. Choć ma już za sobą imponujący wzrost, to zdaniem ekspertów potencjał odzieżowej grupy nie jest jeszcze w pełni odzwierciedlony w wycenie. LPP do grona faworytów na 2022 r. wytypował m.in. DM BOŚ, który podkreśla, że spółka wykorzystała nadzwyczajne okoliczności wykreowane przez pandemię do renegocjacji czynszów, zwiększenia powierzchni sprzedaży charakteryzującej się niższymi czynszami i krótszymi okresami wynajmu oraz do restrukturyzacji działalności. Analitycy zakładają systematyczną poprawę wyników finansowych odzieżowej grupy.

Mamy kilkunastu miliarderów

Grono giełdowych rekinów z kwartału na kwartał zazwyczaj zmienia się nieznacznie. Jednak w najnowszym zestawieniu zmiany są całkiem spore. Jest to przede wszystkim efekt niedawnych debiutów na GPW.

Mowa w szczególności o takich spółkach jak STS Holding oraz Grupa Pracuj. To duże, rozpoznawalne podmioty, w których znaczące udziały mają indywidualni inwestorzy. Są to na tyle duże pakiety, że pozwalają tym osobom awansować do grona giełdowych miliarderów. W przypadku grupy STS mowa o rodzinie Juroszków. Cała spółka jest wyceniana na 3,7 mld zł, a jej kapitał zakładowy dzieli się na ponad 156 mln akcji. Z tego ponad 109 mln walorów kontrolują (bezpośrednio i pośrednio) Mateusz Juroszek i Zbigniew Juroszek. Taki pakiet przy aktualnym kursie ma wartość około 2,6 mld zł. Jeśli do tego dodamy m.in. wartość papierów spółki Atal, będących w posiadaniu rodziny Juroszków, otrzymamy łączny pakiet rzędu 4 mld zł.

Tuż za rodziną Juroszków w zestawieniu mamy znów akcjonariusza spółki LPP – tym razem fundację Sky, związaną z Jerzym Lubiańcem. Dalej jest rodzina Kulczyków, której flagowymi giełdowymi aktywami są Ciech i Polenergia, oraz nowa twarz na giełdzie, Przemysław Gacek. To wiodący akcjonariusz Grupy Pracuj, która w grudniu 2021 r. zadebiutowała na warszawskim parkiecie. Łączna wartość oferty publicznej wyniosła 1,12 mld zł, a kapitalizacja wynikająca z ustalonej ceny akcji w IPO przekroczyła 5 mld zł. Gacek jest pomysłodawcą i współtwórcą biznesu. W 2000 r. z grupą kilku znajomych ze studiów i skromnym kapitałem wynoszącym 4 tys. zł założył Pracuj.pl. Obecnie ten portal wchodzący w skład Grupy Pracuj jest wiodącym serwisem rekrutacyjnym w Polsce, a akcje należące do Gacka są warte około 2,5 mld zł.

Niemal taka sama kwota przypada na innego giełdowego miliardera, ale ze znacznie dłuższym giełdowym stażem. Mowa o Marcinie Iwińskim z CD Projektu. Wprawdzie po premierze „Cyberpunka 2077" wycena studia mocno spadła, ale spadała z niebagatelnego poziomu, wynoszącego w szczycie (początek grudnia 2020 r.) aż 46 mld zł. Obecnie sięga 20 mld zł. Kapitał zakładowy spółki dzieli się na ponad 100,7 mln akcji. Niemal 12,9 mln sztuk, czyli około 12,8 proc. całości, przypada na Iwińskiego. Dalej mamy Michała Kicińskiego z pakietem ponad 10,4 mln walorów, stanowiących prawie 10,4 proc., a następnie Piotra Nielubowicza, na którego przypada odpowiednio prawie 6,9 mln akcji i ponad 6,8 proc. udziałów. Marcin Iwiński i Michał Kiciński to koledzy ze szkolnej ławki. Biznes zaczęli rozkręcać na początku lat 90. Handlowali grami na giełdzie komputerowej przy ul. Grzybowskiej w Warszawie. Kiciński zajmował się sprzedażą, a Iwiński ściąganiem gier z zagranicy. Ich przygoda z biznesem zaczęła się na dobre w 1994 r., kiedy założyli CDP.pl.

– Dołączyłem do chłopaków. Michał zadzwonił do mnie, czy nie pomógłbym im pakować paczek. Biegałem z paczkami i zanosiłem je codziennie na pocztę, a w paczkach były gry komputerowe na CD. Michał z Marcinem mieli po 21 lat, ja miałem 25 – tak początki biznesu wspomniał Adam Kiciński, obecny prezes CD Projektu. On również ma akcje spółki, ale jest poniżej 5-proc. progu w akcjonariacie. Jego pakiet, przy obecnej wycenie rynkowej, nie pozwala mu na obecność w gronie giełdowych miliarderów, ale trzech pozostałych wymienionych akcjonariuszy znacząco przekracza miliardowy próg. CD Projekt pojawił się na giełdzie po połączeniu z Optimusem. Formalne połączenie CDP Investment i Optimusa nastąpiło 28 grudnia 2010 r.

W gronie giełdowych miliarderów znajdziemy też Dariusz Miłka (akcjonariusz CCC), Macieja Oleksewicza (Inter Cars), Jakuba Zabłockiego (XTB), Krzysztofa Kostowskiego (PlayWay), Zbigniewa Jakubasa (Mennica, Newag) czy Macieja Wieczorka (Celon Pharma, Mabion). Ten ostatni niedawno zrezygnował z pełnienia funkcji członka w radzie nadzorczej Mabionu.

– Wycofywanie się z działalności Mabionu było procesem, który dziś znalazł swój formalny finał. Po 15 latach zaangażowania operacyjnego na różnych poziomach zarządzania i nadzoru podjąłem decyzję o odejściu. Mabion to obecnie stabilna i dobrze zarządzana strategicznie organizacja. Pozostaję akcjonariuszem, który głęboko wierzy w jej sukces – tak swoją decyzję skomentował Wieczorek.

Spadek wyceny pakietów

Covidowa hossa w 2020 r. wywindowała wyceny niektórych spółek do rekordowych poziomów. Takim przykładem może być Mercator Medical, czyli producent i dystrybutor rękawic jednorazowych. Rosnące z powodu pandemii zapotrzebowanie na rękawice i sprzyjające warunki rynkowe (poziom cen) wywindowały wyniki finansowe i marże Mercatora do niebotycznych wartości. Wraz z nimi w górę poszła też wycena akcji, ustawiając rekord jesienią 2020 r. na poziomie ponad 700 zł. Do grona giełdowych miliarderów awansował wtedy wiodący akcjonariusz i prezes Mercatora Wiesław Żyznowski. Jednak w kolejnych miesiącach sytuacja na rynku rękawic zaczęła się zmieniać. Pojawiła się dodatkowa podaż, a ceny zaczęły spadać. W efekcie wyniki Mercatora – choć zdecydowanie lepsze niż przed pandemią – nie były w stanie sprostać oczekiwaniom inwestorów. Wycena akcji zaczęła spadać. Obecnie jest w okolicach 100 zł, co przekłada się na kapitalizację rzędu 1 mld zł. Zarząd podkreśla, że perspektywy rozwoju biznesu spółki są nadal bardzo dobre, ponieważ globalny rynek rękawic w długim terminie systematycznie rośnie.

Z grona giełdowych miliarderów wypadł też January Ciszewski, inwestor, który w swoim portfelu ma m.in. spółki notowane na NewConnect z takich branż jak OZE, inwestycje czy gry. Wyceny wielu z nich po covidowej hossie w ostatnim czasie również zaliczają spadkową korektę.

Milionerów na parkiecie nie brakuje

Na GPW jest też szerokie grono inwestorów prywatnych, których wprawdzie miliarderami nazwać nie można, ale ich pakiety też są imponujące, rzędu kilkuset milionów złotych. Mowa tu na przykład o akcjach Asseco Poland, kontrolowanych przez prezesa rzeszowskiej spółki Adama Górala. Mają one wartość 0,7 mld zł. Góral to założyciel Asseco. Spółka, pod ówczesną nazwą Comp Rzeszów, zadebiutowała na GPW w 2004 r. Jej kapitalizacja w dniu debiutu wynosiła 420 mln zł. Od tego czasu wzrosła niemal 17-krotnie. Fakt, że notowania Asseco poruszają się w długoterminowym trendzie wzrostowym, jest też dobrą informacją dla wspomnianego już Cyfrowego Polsatu, to on bowiem jest największym akcjonariuszem rzeszowskiej spółki.

Powody do zadowolenia mają też m.in. Paweł Przewięźlikowski, Tomasz Czechowicz czy Janusz Filipiak, których biznesy w ostatnich latach rosły, a wraz z nimi wycena akcji na giełdzie. Przewięźlikowski obecnie jest prezesem Ryvu Therapeutics, jednej z największych firm biotechnologicznych w Europie rozwijającej terapie onkologiczne, która powstała w wyniku podziału Selvity na dwie spółki. Przewięźlikowski jest również współzałożycielem oraz byłym prezesem Selvity (i aktualnym członkiem rady nadzorczej), gdzie przez ponad dekadę odpowiadał za zarządzanie strategiczne i rozwój biznesu.

Z kolei Czechowicz jest założycielem, prezesem i wiodącym akcjonariuszem MCI. Rok 2021 był dla grupy bardzo udany. Rekordowe rezultaty finansowe (wynik netto w samym I półroczu wyniósł ponad 466 mln zł wobec 9,5 mln zł rok wcześniej) zaskutkowały mocnym wzrostem wyceny akcji. Pod koniec grudnia 2021 r. kurs wynosił 21 zł, co przekładało się na kapitalizację sięgającą 1,1 mld zł. Atutem MCI jest fakt, że fundusz stawia przede wszystkim na aktywa, które są beneficjentami przyspieszonej przez pandemię cyfrowej rewolucji. Mowa tu o różnego rodzaju aplikacjach czy biznesach z obszaru e-commerce. MCI Capital od 1999 r. zrealizowało ponad sto projektów inwestycyjnych i przeprowadziło około 60 wyjść z inwestycji. Aktualnie zarządza aktywami o wartości przekraczającej 2 mld zł.

Z kolei Filpiak jest założycielem, prezesem i głównym akcjonariuszem Comarchu. Rozwija krakowską firmę od 1993 r. Obecnie jej kapitalizacja na giełdzie sięga 1,6 mld zł. W ciągu ostatniej dekady urosła ponadtrzykrotnie.

Nie tylko wzrost wyceny akcji

Warto odnotować, że duzi akcjonariusze zyskują nie tylko na zwyżkujących notowaniach. Mogą też otrzymywać od spółek różnego rodzaju benefity. Mowa m.in. o dystrybuowanej do akcjonariuszy gotówce w postaci dywidendy czy skupu akcji.

Gros wspomnianych wcześniej spółek od lat dzieli się zyskiem z akcjonariuszami, a ci najwięksi automatycznie dostają najwyższe kwoty. Rok 2021 dla zdecydowanej większości giełdowych spółek był bardzo dobry i można już śmiało założyć, że w 2022 r. inwestorzy mogą liczyć na sutą premię z zeszłorocznego zysku. Już wiadomo np., że zarząd Cyfrowego Polsatu zamierza rekomendować w latach 2022–2024 wypłatę dywidendy w łącznej kwocie nie niższej niż 3 zł na akcję, czyli co najmniej po 1 zł na akcję z zysku netto za lata 2021–2023.

Z kolei STS Holding w perspektywie średniookresowej chce przeznaczać na dywidendę 100 proc. zysku netto za dany rok obrotowy.

Również Grupa Pracuj zamierza dzielić się zyskami z akcjonariuszami. Jej intencją jest wypłata dywidendy w wysokości nie mniejszej niż 50 proc. zysku netto za dany rok obrotowy. Przy czym obaj debiutanci zastrzegają, że wypłata będzie uzależniona od potrzeb inwestycyjnych.

Hojnie z akcjonariuszami co roku dzieli się Asseco Poland (zgodnie z nową polityką dywidendową zarząd zamierza rekomendować walnemu zgromadzeniu wypłatę w wysokości powyżej 50 proc. zysku netto spółki) oraz rosnąca grupa producentów gier. W tym gronie jest m.in. PlayWay.

– Od kilku lat PlayWay wypłaca 100 proc. dywidendy i jako akcjonariusz dalej wspieram ten kierunek – tak na pytanie, czy należy spodziewać się dywidendy od PlayWaya w 2022 r., odpowiedział prezes Kostowski.

Zmiana struktury inwestorów na GPW

Analiza składu aktualnych giełdowych miliarderów składania do refleksji, że zdecydowana ich większość to de facto nie inwestorzy, ale założyciele-przedsiębiorcy. Wprowadzali swoje firmy na GPW kilka, kilkanaście, a niekiedy nawet kilkadziesiąt lat temu i obecnie są beneficjentami długoterminowego wzrostu ich wartości. Z radaru znikają natomiast inwestorzy, którzy mieli w portfelu akcje wielu giełdowych spółek, nie stronili od inwestycji o charakterze finansowo-spekulacyjnym, a z GPW związani byli praktycznie od jej początków.

Czas pokaże, jak dalej zmieniać się będzie struktura właścicielska spółek notowanych na GPW. Niewykluczone, że niektórzy założyciele przekażą pałeczkę młodszym następcom i biznesy nadal będą kontrolowane przez tę samą rodzinę. Ale możliwe jest również, że część wiodących akcjonariuszy zdecyduje się na upłynnienie swoich pakietów. Kwestia sukcesji z pewnością będzie jednym z motorów polskiego rynku fuzji i przejęć w najbliższych latach.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.