REKLAMA
REKLAMA

Gra giełdowa

Jak zainwestować 20 tys. zł? Rady ekspertów

Za nami Gra Giełdowa Parkiet Challenge, w której najpierw uczestnicy rywalizowali w wirtualnych inwestycjach w akcje spółek z WIG30, a później najlepsza dziesiątka zmierzyła się w finale na Giełdzie Papierów Wartościowych podczas decydującej rozgrywki na kontraktach terminowych. Rywalizację wygrał Jarosław Pilat i to on zdobył główną nagrodę – 20 tys. zł.
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

– Triumfator Parkiet Challenge zapewnił sobie zwycięstwo podczas finałowego dnia konkursu dzięki zagrywce przypominającej pokerowy zakład „all in". Rzadko możemy inwestować pieniądze, nie ponosząc przy tym praktycznie żadnych konsekwencji. Inwestycje w praktyce to bardziej Grand Prix niż jednorazowy wyścig. Tu trzeba zdobywać punkty co wyścig, a podjęcie zbytniego ryzyka może skutkować jednorazową stratą, którą trudno będzie później nadrobić – mówi Konrad Augustyński, dyrektor biura zarządzania metodami Ilościowymi TFI PZU.

Postanowiliśmy zapytać ekspertów o radę, jak obecnie najlepiej zainwestować kwotę taką jak nasza nagroda dla zwycięzcy – 20 tys. zł. Horyzont inwestycji to 12 miesięcy. Oczywiście podpowiedzi specjalistów mogą się przydać nie tylko triumfatorowi Parkiet Challenge – zwłaszcza że są bardzo różnorodne: od skrupulatnego podziału portfela na klasy aktywów przez analizę globalnej sytuacji aż po psychologię inwestowania.

Konrad Augustyński

dyrektor biura zarządzania metodami ilościowymi TFI PZU

Przykładowy podział portfela

To, że w krajach rozwiniętych będziemy mieli do czynienia ze spowolnieniem gospodarczym, jest już praktycznie przesądzone. Dostrzegli to nawet bankierzy centralni i w ostatnich tygodniach zdecydowanie złagodzili swoją retorykę, zapowiadając wręcz luzowanie polityki monetarnej. Otwarte pozostaje pytanie: Czy tymi wyprzedzającymi działaniami zapobiegną głębszej recesji? Od tego w dużej mierze będzie zależał kierunek, w którym podążą rynki finansowe.

Gdybym miał zbudować portfel na najbliższe 12 miesięcy, to starałbym się go zbilansować. Posiadać trochę ekspozycji na akcje, i to zarówno zagraniczne (ok. 25 proc.), które w przypadku braku recesji i przy jednoczesnym łagodzeniu polityki monetarnej powinny w najbliższych miesiącach dać jeszcze zarobić, jak i te polskie (też ok. 25 proc.), które w ostatnich latach zachowywały się dość przeciętnie, ale wraz ze wzrostem udziału portfeli PPK powinny dostać bodziec do poprawy koniunktury.

Drugą część portfela zainwestowałbym na rynkach obligacji. 10 proc. w długoterminowe obligacje amerykańskie – jako swoisty „hedge" na wypadek, gdyby jednak działania Fedu nie zapobiegły recesji i były potrzebne głębsze obniżki stóp procentowych. 20 proc. w obligacje rynków wschodzących, które mają bardzo atrakcyjne rentowności mimo tegorocznych rekordowych zwyżek cen, bo osłabiający się dolar i łagodna polityka monetarna ten tegoroczny trend może jeszcze podtrzymywać.

Ostatnie 20 proc. zainwestowałbym w polskie obligacje. Nie oczekuję wprawdzie jakichkolwiek działań naszej RPP, ale łagodne otoczenie monetarne i bardzo dobra sytuacja fiskalna powinny wspierać rynek w najbliższych miesiącach.

Emil Łobodziński

doradca inwestycyjny DM PKO BP

Warto postawić na akcje z GPW

Kwotę należy podzielić na kilka różnych elementów. W portfelu na pewno powinny znaleźć się akcje, obligacje skarbowe i korporacyjne oraz złoto.

Krajowa gospodarka rozwija się w szybkim tempie. Niskie bezrobocie i rosnące płace przekładają się na silną kondycję konsumentów. Spółki przemysłowe pomimo obserwowanego spowolnienia na Zachodzie radzą sobie nieźle. Jednocześnie wyceny wielu spółek pozostają niskie, a wiele z nich płaci wysokie dywidendy. Do tego dochodzi reforma OFE i wprowadzenie PPK. Otrzymany obraz wskazuje, że warto istotną część kapitału mieć w krajowych akcjach. Tym bardziej że stopa dywidendy wielu spółek znacznie przekracza rentowność, jaką możemy uzyskać na obligacjach.

Jeśli chodzi o obligacje, to jest to ten element, który ma zapewnić bezpieczeństwo portfela oraz ograniczać jego zmienność. Ponieważ rentowność na obligacjach skarbowych nie jest wysoka, warto się zastanowić nad niektórymi obligacjami korporacyjnymi, ale tylko najlepszych jakościowo emitentów – tak aby minimalizować ryzyko kredytowe. W końcu złoto, które – obok obligacji – jest elementem portfela, który teoretycznie powinien dać nam ochronę w przypadku zawirowań na rynkach globalnych.

Konkretne wartości poszczególnych instrumentów w portfelu zależą od poziomu akceptowanego ryzyka. Jeśli jesteśmy bardziej konserwatywnymi inwestorami, to udział instrumentów bezpiecznych, czyli obligacji, powinien być dominujący i powinny one stanowić co najmniej połowę portfela, a akcje i złoto powinny być tylko uzupełnieniem (przy czym udział złota powinien być niższy niż akcji). Jeśli wolimy bardziej agresywne podejście, to wtedy udział akcji powinien być dominujący – z obligacjami jako uzupełnieniem i bardzo niewielkim udziałem złota.

Zbigniew Obara

menedżer zespołu analiz i doradztwa w BM Alior Banku

Portfel globalny? Lepiej trzymać się rynków wschodzących

W usłudze doradztwa inwestycyjnego w portfelach globalnych doradzamy klientom aktualnie silne niedoważanie akcji względem alokacji modelowych. Głównym tego powodem jest zawansowana faza globalnego wzrostu gospodarczego.

Do tego dochodzą problemy regionalne. W Europie Zachodniej są one związane z dojściem do ściany polityki monetarnej (tzw. pułapka płynności), przy jednoczesnym braku możliwości prowadzenia skutecznej ekspansywnej polityki fiskalnej ukierunkowanej na osiągnięcie pełnego zatrudnienia i zwiększenia PKB potencjalnego (a więc możliwego do osiągnięcia przy pełnym wykorzystaniu czynników wytwórczych). Z kolei w krajach Europy Południowej, na czele z Włochami, mamy strukturalny problem niskiej zyskowności sektora bankowego (zmuszonego do działalności na zerowych czy nawet ujemnych stopach procentowych). Nie można też zapomnieć o temacie brexitu, który może wystąpić w wersji „hard", czyli bez umowy z UE. Także konflikt na linii USA–Chiny, mimo chwilowej odwilży, raczej nie zostanie rozwiązany w sposób, który zapobiegłby globalnemu spowolnieniu.

W strukturze portfela globalnego radzimy przeważać aktywa z rynków wschodzących, a więc zarówno obligacje z tych krajów (w tym w walutach lokalnych), jak i akcje z rynków wschodzących. Do akcji z GPW mamy nastawienie neutralne, co w najbardziej agresywnych strategiach przekłada się na kilkunastoprocentową alokację. Głównym ryzykiem dla portfeli globalnych wydaje się obecnie potencjalna korekta na rozwiniętych rynkach akcji, na czele z USA. Akcje polskie (i ogólnie rynków wschodzących) wydają się mieć korzystniejszy profil zysku do ryzyka. Aktualnie nie rekomendujemy klientom ekspozycji wprost na aktywa surowcowe.

Jarosław Banasiak

ekspert z departamentu rynków regulowanych DM mBanku

A może inwestycje za pomocą funduszy ETF?

Na początku należy odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Na jaki termin inwestujemy środki? Czy możemy ich gwałtownie potrzebować, czy raczej jesteśmy w stanie je alokować na długi termin bez konieczności wypłaty? Jaką ewentualną stratę jesteśmy w stanie zaakceptować w zamian za perspektywę ponadnormatywnych zysków?

Zacznijmy od inwestycji obdarzonej najmniejszym potencjalnym ryzykiem, oczywiście najmniejszym jak na warunki giełdowe – czyli od obligacji. Poszukiwanie, wybór i proces zakupu odpowiednich obligacji może być dość uciążliwy i kosztowny, dlatego proponuję zwrócić uwagę na ETF-y. Zacznijmy od ETF-ów na obligacje skarbowe. Tu mamy do wyboru np. ETF na obligacje amerykańskie iShares USD US Treasury 1-3YR UCITS lub iShares € Govt Bond 3-5YR UCITS na obligacje europejskie. Zwiększając poziom ryzyka – i licząc na wyższą stopę zwrotu – możemy spojrzeć na ETF-y na obligacje korporacyjne: iShares Core € Corp Bond UCITS lub iShares $ High Yield Corp Bond UCITS USD DIST. Z powodów podatkowych warto zwrócić uwagę na ETF-y akumulujące odsetki z obligacji, np. iShares US Aggregate Bond.

Tradycyjnie bardzo popularne są inwestycje na rynku nieruchomości. Tutaj również można wybierać z szerokiej palety ETF-ów. Pierwszy z brzegu to: iShares US Property Yield. Inwestycje w złoto również cieszą się zawsze dużym zainteresowaniem. ETF na złoto to np. Xetra-Gold.

Jeżeli jednak jesteśmy w stanie podjąć nieco większe ryzyko i odrobinę dłużej poczekać na efekty naszej inwestycji, licząc jednocześnie na większą stopę zwrotu w związku z hossą czającą się tuż za prawą krawędzią monitora, to bardzo poważnie należy zastanowić się nad ETFW20L.

Grzegorz Zalewski

ekspert DM BOŚ

Należy stale uważać na pułapki psychologiczne

Zwycięstwo w konkursie wiąże się przede wszystkim z pewną pułapką odkrytą przez ekonomistę behawioralnego Richarda Thalera. Chodzi o coś, co po polsku nazwalibyśmy efektem „łatwo przyszło, łatwo poszło" (ang. house-money effect). Thaler odkrył, że inwestorzy mają tendencję do podejmowania znacznie większego ryzyka w przypadku pieniędzy zarobionych w wyniku inwestycji lub wygranych. Ludzie mają skłonność traktowania pieniędzy z wygranych tak, jakby spadły im z nieba. Tym samym żal po ich stracie jest znacznie niższy, podejmują znacznie bardziej ryzykowne zachowania.

Sugerowałbym przede wszystkim uważność i świadomość pułapek poznawczych. To pozwoli na uniknięcie kosztownych błędów. Prawdopodobnie zwycięzcę konkursu kusił będzie rynek kontraktów, skoro w ciągu jednego dnia udało mu się zarobić około 35 proc., inwestując całość dostępnej kwoty. Pierwsza rada-wskazówka: jeśli jego doświadczenie na tym rynku nie jest zbyt duże, niech jeszcze przez jakiś czas (kilka miesięcy) nie spekuluje więcej niż jednym kontraktem na WIG20. To da odpowiedni czas na przetestowanie własnych strategii w zmiennych warunkach.

Zakładam, że zwycięzca konkursu nie jest amatorem, więc około połowy wygranej mógłby przeznaczyć na inwestycje w akcje i działać według swoich własnych strategii. W końcu doprowadziły go one w ciągu miesiąca do finału.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA