REKLAMA
REKLAMA

Gra giełdowa

Piotr Borowski z GPW: Kondycja rynku kapitałowego nie jest taka zła

Poprzez działania jak „Parkiet Challenge” chcemy zaakcentować obecność rynku kapitałowego - mówi Piotr Borowski, członek zarządu GPW, gość programu #PROSTOzPARKIETU, który dzisiaj nadawaliśmy prosto z Sali Notowań Giełdy. Program prowadził Piotr Zając.

Piotr Borowski, członek zarządu GPW był gościem dzisiejszego programu Piotra Zająca.

Foto: parkiet.com

Zarząd giełdy cieszy się, że „Parkiet" wrócił do inicjatywy jaką jest Gra Giełdowa Parkiet Challenge?

 Piotr Borowski: Oczywiście, również z tego, że jesteśmy współorganizatorem. W grze wzięło udział ok. 3,5 tys. inwestorów. To świadczy o tym, że kondycja rynku kapitałowego nie jest tak zła, jak się mówi. „Parkiet" pomógł zaktywizować tak dużą grupę ludzi ciągle zainteresowanych obecnością na giełdzie.

Ok. 70 proc. to osoby w wieku 20-40 lat. Czyli jest rzesza młodszych inwestorów, którzy interesują się rynkiem kapitałowym.

To tym bardziej cieszy. Jest to wbrew wszelkim dotychczas dostępnym statystykom, które pokazywały, że średnia wieku inwestorów giełdowych wzrasta. Zadaniem giełdy i mediów jest to zainteresowanie młodych podtrzymać. Dotychczas młodzi inwestorzy uciekali na platformy foreksowe, które prowadzą agresywny marketing, a rynek kapitałowy był w cieniu. Poprzez takie działania chcemy zaakcentować obecność rynku kapitałowego.

Nie wydaje mi się, żeby to wystarczyło do przyciągnięcia młodych. Konkurs to jedno, a zainwestować własne pieniądze na prawdziwym rynku to coś zupełnie innego.

Zawsze można zrobić więcej. Sprawa zaczyna się na poziomie edukacji w gimnazjum i liceum.

Pewne działania zawiera strategia rozwoju rynku kapitałowego. Jest tam mowa o podniesieniu poziomu edukacji finansowej społeczeństwa w ogóle.

To, co my robimy jest pracą organiczną, tego spektakularnie nie widać.

Co robicie?

Mamy fundację GPW. Wydajemy niemałe pieniądze na kształcenie i zdobywanie wiedzy o rynku kapitałowym. To jest Szkoła Giełdowa, to cykl szkoleń dla nauczycieli, to Szkolna Internetowa Gra Giełdowa. Są to gry, które mają wbudowany moduł edukacyjny, gdzie wiedzę teoretyczną można spożytkować w praktyce. To najlepsza forma dotarcia do młodych ludzi.

Na ile edukowanie społeczeństwa z finansów powinno polegać na systemie edukacji, a na ile powinno być to domeną rynku kapitałowego?

Podstawy powinna dać szkoła. Później nasza w tym rola, żeby rozbudzić zainteresowanie rynkiem kapitałowym. Źródeł wiedzy jest w tej chwili sporo. Bardzo dużo oferują np. domy maklerskie. Potrzeba jednak większej promocji rynku kapitałowego i podniesienie do niego zaufania. Jeżeli będą rosły indeksy, to inwestorów będzie przybywać. Trzeba połączyć wiedzę z dbałością o jakość rynku. Istotna kwestia to corporate governance. Potrzebna jest większa presja na przestrzeganie jej zasad.

Niemiecka giełda jest bardziej rozwinięta niż nasz rynek. Tam przeciętny wiek inwestora jest jeszcze wyższy o 10 lat, inwestor się starzeje. Nie jesteśmy skazani na ucieczkę młodych?

Również w Holandii średni wiek inwestora jest powyżej 50 lat. Wynika to z zamożności i społeczeństwa. Tacy inwestorzy mają więcej czasu i pieniędzy. Nam potrzebne są wszystkie grupy wiekowe.

Niebawem wchodzą pracownicze plany kapitałowe. Wyobraża pan sobie, że młody człowiek po studiach wchodzi samodzielnie na rynek kapitałowy, znajduje spółki na długi termin i sam zapewnia sobie emeryturę?

Jedno nie wyklucza drugiego. Mamy III filar, czyli IKE i IKZE. Tutaj można wykazać się inwencją. Każdy może założyć rachunek IKZE i inwestować w dobre spółki. PPK to dodatkowy filar, który ma cechować się bardzo dobrą jakością i transparentnością. PPK myśli o masowym uczestniku, który nie ma wiedzy finansowej. PPK ma stać na straży powierzonych środków. Są to dwa uzupełniające się instrumenty.

Są głosy młodych ludzi, które ewidentnie pokazują, że nie chcą oni nikomu oddawać tych pieniędzy, a sami inwestować. Interesują ich tylko niższe koszty.

Mogą się zmierzyć długoterminowo z funduszami PPK, które będą zarządzane konserwatywnie. A giełda daje szerokie spektrum możliwości, np. instrumenty strukturyzowane, których jest ok. 1 tys. Dzięki nim można inwestować w surowce, zboża, indeksy światowe, akcje zagraniczne.

A gdybym chciał inwestować w bardziej ryzykowne startupy, kryptowaluty czy pożyczki społecznościowe, to nie znajdę tego na giełdzie.

W tej chwili nie. Jednak instrumenty strukturyzowane mają dźwignię finansową, dzięki której można ryzykować bardzo dużo.

Obawiacie się, że equity crowdfunding, kryptowaluty, tokeny udziałowe, pożyczki społecznościowe będą dla giełdy konkurencją? A może GPW ma plany jak z equity crowdfundingiem, żeby to wchłonąć?

Jest to część ekosystemu rynku finansowego i kapitałowego. Część spółek, które startują na platformach crowdfundingowych, będzie wchodzić na NewConnect. Crowdfunding to szanse i ryzyko. Rozwinął się, bo rynki są przeregulowane. Tam nie ma praktycznie żadnych regulacji. Wiele zależy od podejścia platform, jakie spółki będą mogły tam pozyskiwać kapitał.

Są europejskie plany uregulowania tych platform, ale na razie jest to żywiołowe.

Możliwe jest regulować, żeby nie przeregulować?

To, co jest bolączką naszego rynku, dzieje się w całej Unii Europejskiej. W I kw. tego roku wartość IPO w Europie spadła o 95 proc. Ten powszechny problem wynika z przeregulowania rynku. Wszystkie instytucje rynku kapitałowego będą dążyły do tego, żeby te regulacje były mniej restrykcyjne. Wtedy rynek kapitałowy będzie mógł spełniać swoją podstawową funkcję, czyli pozyskiwanie kapitału dla potrzebujących go przedsiębiorstw. Nowe regulacje plus PPK będą kołem zamachowym dla rynku i pomogą wznieść go na wyższy poziom.

Przed finałem Parkiet Challenge myśleliśmy, że zmienność będzie niewielka. Na półmetku najlepszy uczestnik ma wynik +17 proc., najgorszy -17 proc.

To cała siła kontraktów terminowych i derywatów. W zależności od strategii inwestycyjnej mamy określone efekty.

Notował Grzegorz Balawender

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA