REKLAMA
REKLAMA

Firmy

Barbara Misterska-Dragan: Musimy być jeszcze ostrożniejsi, bardziej wnikliwi i sceptyczni

WYWIAD | BARBARA MISTERSKA-DRAGAN prezes Krajowej Rady Biegłych Rewidentów

Barbara Misterska-Dragan

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Jak ocenia pani rok 2019 z perspektywy rynku audytorskiego?

To był kolejny rok zmian, choć w kontekście obecnej sytuacji i wyzwań, jakie niesie ona dla gospodarki, a także naszej profesji, to już przeszłość. Warto jednak pamiętać, że na przestrzeni trzech lat, w latach 2017–2019, istotnie zmieniono ustawę o biegłych rewidentach. W 2019 r. audytorzy dopiero co dostosowali się do nowych warunków związanych m.in. z ograniczeniem możliwość świadczenia usług na rzecz badanych podmiotów, później całkowicie zmieniono model nadzoru nad profesją. W tym roku Polska Agencja Nadzoru Audytowego przejęła nadzorczą rolę, którą jako samorząd sprawowaliśmy od początku naszej profesji.

A co z cenami badań?

Wzrosły. Wpływa na to kilka czynników. Część podmiotów musiała zrezygnować z doradztwa na rzecz wyłącznie audytu. To efekt zmian w ustawie z 2017 r., ale wyraźnie widać wpływ na ceny. Obowiązują nas międzynarodowe standardy badania sprawozdań finansowych. To z kolei konieczność wdrożenia w firmach szeregu dodatkowych rozwiązań, jeszcze lepszego systemu kontroli wewnętrznej, przeszkolenia ludzi. Nie zapominajmy też, że w nowej ustawie nadzorem objęto usługi pokrewne, takie jak przeglądy czy kompilacje. To też zwiększa ich koszt. Dokumentacja powinna być dziś prowadzona w formie elektronicznej, digitalizacja kosztuje. Wzrosła wreszcie opłata z tytułu nadzoru. Jednocześnie spada liczba firm audytorskich i biegłych rewidentów. Mamy zmian pokoleniową, a część osób uznała, że wynagrodzenia nie rekompensują pracochłonności i ryzyka, jakie wiąże się z wykonywaniem zawodu. Pokazują to statystyki. Z zawodu w ciągu roku odeszło aż 720 osób, dołączyło 150. Wiele osób wybiera inne kariery: głównych księgowych, członków zarządów, dyrektorów finansowych. Kompetencje biegłych rewidentów są cenione na rynku i można je wykorzystywać w innych rolach.

Jak zmiana modelu kontroli wpłynie na profesję?

Jest za wcześnie, żeby to ocenić. Współpraca z PANA układa się dobrze i mamy poczucie, że łączy nas cel, jakim jest dbałość o bezpieczeństwo obrotu. Zapowiadane rozszerzenie kontroli państwa nad audytorami, które zaczęło obowiązywać w tym roku i dotyczy wszystkich firm audytorskich, a nie tylko tych badających banki, ubezpieczycieli, fundusze czy spółki giełdowe, stało się faktem. Zmiana wynikała z potrzeby reakcji na aferę GetBacku. Trzeba jednak pamiętać, że raport NIK jasno pokazał, że zawiodły przede wszystkim instytucje państwa. Jednocześnie sprawa GetBacku ujawniła rzecz bardzo ważną, z którą musimy – jako audytorzy – się zmierzyć. Otoczenie oczekuje od nas również tego, że badając sprawozdania, wykryjemy oszustwa. Zapomina się, że za sprawozdanie finansowe odpowiada zarząd. To zarząd ma stworzyć systemy bezpieczeństwa, które mają ograniczać ryzyko oszustwa. A oszustwo jest celowym działaniem, ma być z definicji trudne do wykrycia i często angażuje się w tym celu niemałe środki. Tymczasem biegły rewident musi upewnić się przede wszystkim, że w badanym sprawozdaniu finansowym nie ma istotnych zniekształceń spowodowanych oszustwem. Stosuje określone standardem procedury. I one nie są w swojej istocie zorientowane na wykrywanie oszustwa. Trudno to wyjaśnić rynkowi...

Jakie wyzwania dla branży rodzi epidemia?

Epidemia jest w roku 2020, a my kończymy badania sprawozdań za 2019 r. Te liczby to już historia i one nie zmienią się pod wpływem aktualnych wydarzeń. Kluczowa jest natomiast ocena kontynuacji działalności. Pojawiły się pojedyncze głosy, że w tych warunkach taka ocena jest niemożliwa, że biegli rewidenci powinni z niej zrezygnować. Zgadzam się, że to będzie wyzwanie, ale uważam, że musimy mu podołać i pomóc rynkowi w ocenie, czy założenia co do kontynuacji działalności przyjęte przez zarządy są słuszne. Musimy we współpracy z zarządem oraz radą nadzorczą omówić skutki epidemii dla działalności klienta w krótkiej, średniej i długiej perspektywie czasowej. Musimy być jeszcze ostrożniejsi, jeszcze bardziej sceptyczni i wnikliwi.

Czy są obszary szczególnie wrażliwe w kontekście epidemii?

Zwracałabym szczególną uwagę na ryzyko związane chociażby z łańcuchem dostaw, wywołane np. zakłóceniami w dostawie towarów, surowców lub komponentów. Konieczne jest oszacowanie spadku popytu i tego, jakie trudności mogą napotykać klienci, a nawet klienci klientów. Trzeba ocenić, jak na przedsiębiorstwo wpłynie ograniczenie dostępu do krajowych czy zagranicznych rynków zbytu; na jakie ryzyko walutowe i kredytowe firma jest narażona; jaki efekt będą miały ograniczenia administracyjne na dyspozycyjność pracowników; jakie są zagrożenia związane ze ściągalnością należności i przepływami pieniężnymi; jak niepewność na rynkach finansowych i kapitałowych przełoży się na dostępność finansowania. Wszystko to może mieć wpływ na perspektywy rysujące się przed firmą, a tym samym na – trudną na razie do oszacowania – potencjalną utratę wartości.

Oczekiwane są zmiany w prawie? Czego chcieliby biegli rewidenci?

Pierwszy postulat już został spełniony. Przesunięto termin publikacji sprawozdań rocznych. Od pewnego już czasu wskazujemy, że należy zrezygnować z obowiązku przygotowywania i publikowania raportów kwartalnych. Postulat ten nabiera szczególnego znaczenia w obliczu epidemii, która poważnie zaburzyła funkcjonowanie gospodarki. Według przepisów raporty za I kwartał 2020 r. powinny zostać opublikowane najpóźniej do końca lipca. Sytuacja zmienia się jednak niezwykle dynamicznie, przez co informacja kwartalna traci na znaczeniu i nie przedstawia istotnej wartości dla jej odbiorców, za to większego znaczenia nabierają obowiązki dotyczące przekazywania raportów bieżących w wymaganych terminach i w wymaganym zakresie. Zaproponowaliśmy KNF, aby obowiązek sporządzenia i opublikowania raportów kwartalnych za okres kończący się 31 marca 2020 r. przez spółki publiczne został zniesiony. Poprosiliśmy także o rozważenie zniesienia w ogóle obowiązku sporządzania i publikowania raportów kwartalnych. Przyniosłoby to obniżenie kosztów funkcjonowania spółek publicznych, nie powodując jednocześnie negatywnych skutków dla uczestników rynku, gdyż wszystkie istotne informacje powinny być przekazywane raportami bieżącymi. Takie rozwiązanie byłoby też zgodne z obowiązującymi regulacjami unijnymi.

rozmawiała Katarzyna Kucharczyk

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA