REKLAMA
REKLAMA

Banki

Czego obawiają się bankowcy

Głębsze spowolnienie gospodarcze, obietnice wyborcze i ustawa frankowa, nadmierne regulacje i wymogi oraz problemy niektórych banków – to główne obawy bankowców.
Foto: Adobestock

Przygotowując tekst z prognozami zarządów największych polskich banków zadaliśmy też pytanie o największe ryzyka stojące przed sektorem. Wprawdzie polski sektor ma rekordowo wysokie współczynniki wypłacalności, jest rentowny, ma zdrowy portfel kredytowy i stosunkowo wysokie pokrycie rezerwami, ale zagrożenia czają się zawsze. Tym bardziej, że niektóre całkiem spore banki mają problemy.

Czytaj także; Gospodarka nie będzie już pędzić, ale bankowcy są optymistami

Sporo regulacji i wymogów

Przemysław Gdański, prezes BGŻ BNP Paribas, podkreśla, że polski sektor bankowy pozostaje stabilny. - Baza kapitałowa oraz płynność pozostają na wysokim poziomie, co sprawia, że pogorszenie koniunktury – nawet gdyby miało się okazać głębsze niż jest to obecnie oczekiwane – nie zagraża sytuacji finansowej banków ani ich możliwości kredytowania. Głównym zagrożeniem dla sektora bankowego w Polsce jest scenariusz, w którym do nadmiernych obciążeń finansowych nakładanych w ostatnich latach na banki dołączyłoby istotne osłabienie polskiej gospodarki lub nagłe załamanie na globalnych rynkach, np. w wyniku wojny celnej – uważa Gdański.

Dodaje, że sytuacja taka jest obecnie mało prawdopodobna, ale gdyby jednak ta czarna wizja się zrealizowała, miałoby to negatywny wpływ z jednej strony na poziom nowej akcji kredytowej, a z drugiej na jakość już istniejącego portfela kredytowego, w przypadku którego część spłat mogłaby być zagrożona. - Dodatkowo mogłoby to spowodować również wzrost kosztów finansowania działalności banków. W konsekwencji, taka sytuacja oddziaływałaby negatywnie na wyniki finansowe i zwrot z kapitału, który i tak w ostatnich latach był poddawany silnej presji, z uwagi na rosnące koszty działania, jak również zwiększające się wymogi kapitałowe – podkreśla prezes BGŻ BNP Paribas.

Zdaniem Ernesta Pytlarczyka, dyrektora departamentu analiz i relacji inwestorskich oraz głównego ekonomisty mBanku, obecnie największym ryzykiem dla sektora jest jego nadmierne uregulowanie. - W tym przede wszystkim mnogość opłat, wnoszonych przez banki do systemu bankowego i budżetu państwa, a także liczne bufory kapitałowe i ograniczenia w wypłacie dywidendy. To znacząco obniża rentowność polskich banków, co jest negatywnie oceniane przez inwestorów – uważa Pytlarczyk.

Banki Czarneckiego

Żaden z ankietowanych przez nas bankowców nie chciał oficjalnie wypowiadać się na temat Getin Noble i Idea Banku, czyli 9. i 14. pod względem wielkości kredytodawców komercyjnych w Polsce. Oba te kontrolowane przez Leszka Czarneckiego banku po wybuchu afery taśmowej KNF w połowie listopada borykały się z odpływem depozytów, co rodziło obawy o ich płynność (jej dostarczenie w razie potrzeby zapowiedział Narodowy Bank Polski). – Po najtrudniejszych dniach z przełomu listopada i grudnia sytuacja wygląda na opanowaną. Jednak banki te nadal oferują podwyższone oprocentowanie depozytów, co wskazuje, że wciąż muszą walczyć o pozyskanie finansowania a jego koszty urosną. Więcej o sytuacji powie reakcja klientów tych banków w lutym i marcu, gdy kończyć się będą lokaty zakładane po listopadowym kryzysie – mówi jeden z bankowców.

Główna obawa dotyczyła pogłębienia problemów Getin Noble i Idea Banku, które mogłyby skutkować np. nadzwyczajną składką sektora na Bankowy Fundusz Gwarancyjny lub ograniczeniem tegorocznych dywidend z banków.

Ryzykowny rok wyborczy

- Potencjalnym ryzykiem dla sektora mogą być nadchodzące wybory i związane z nimi ewentualne obietnice – doświadczenie ostatnich lat wskazuje, że ich skutki mogą być dla banków długo odczuwalne - mówi Ptylarczyk dodając, że kontynuacja wzrostu kosztów zatrudnienia, szczególnie w IT i operacjach, będzie miała negatywny wpływ na wyniki finansowe banków. Będzie też wymuszała dalszą automatyzację i konsolidację w sektorze.

Wyborczy rok może przynieść szczególnie kosztowną dla banków ustawę frankową. Wprawdzie przez trzy lata obecny rząd nie zrobił nic w tym zakresie mimo obietnic prezydenta Andrzeja Dudy, politycy być może by przypodobać się wyborcom uchwalą ustawę. Obecna propozycja skutkowałaby kosztem dla sektora w pierwszym roku rzędu 2,5 mld zł.

Mogą być kolejne fuzje

Ostatnie lata obfitowały w przejęcia i fuzje banków - w 2016 r. Alior wchłonął BPH, w 2017 r. Pekao zostało przejęte przez PZU i PFR, zaś w 2018 r. doszło do dwóch fuzji: Santander Bank Polska przejął wydzieloną część detaliczną Deutsche Banku Polska, a BGŻ BNP Paribas wziął Raiffeisen Polbank. Kolejna transakcja w drodze - jesienią Millennium ogłosił, że przejmie Euro Bank. Czy konsolidacja w sektorze bankowym będzie jeszcze postępować i będą jeszcze jakieś transakcje?

- Nie wykluczamy dalszej konsolidacji rynku. Inwestorzy podejmujący decyzje dotyczące pozostania lub wycofania się z Polski biorą pod uwagę utrzymujące się niskie stopy procentowe, a z drugiej strony rosnące koszty. Po stronie kosztów znajdziemy m.in. znaczące nakłady inwestycyjne na rozwój systemów informatycznych, koniecznych do przystosowania banków do nowych regulacji (PSD2) oraz zmieniających się zachowań i oczekiwań klientów. Dalsze fuzje i połączenia banków, przykładowo połączenie Banku Millennium z Euro Bankiem zaplanowane na 2019 rok, sprzyjać będą m.in. redukcji kosztów – wskazuje Fernando Bicho, wiceprezes Banku Millennium.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA