REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Złoto powinno mocniej błyszczeć w 2019 roku

Motywacje inwestorów do zakupu złota bywają skrajnie różne – od zwykłej dywersyfikacji majątku po oczekiwanie na globalny krach na rynku finansowym. Sprawdziliśmy, jakie złoto ma perspektywy i jak można zarabiać na ewentualnych zwyżkach cen tego kruszcu.
Foto: Adobestock

Miniony rok wywoływał mieszane uczucia wśród posiadaczy złota. Przez większą część 2018 r. obserwowaliśmy przecenę surowca. – Głównymi powodami słabości złota, którego kurs latem runął w kierunku 1150 USD, były wzrost dochodowości amerykańskich obligacji skarbowych i odzyskanie siły przez amerykańskiego dolara – przypomina Bartosz Sawicki, kierownik działu analiz TMS Brokers.

Było to – mimo wszystko – dość zaskakujące, choćby z uwagi na liczne niepokoje na świecie, jak „wojna handlowa" między USA a Chinami czy problemy z akceptacją przez Komisję Europejską włoskiego budżetu. To teoretycznie powinno sprzyjać wzrostowi cen złota.

Sytuacja zmieniła się w listopadzie, kiedy to cena złota zaczęła rosnąć. Zbiegło to się z korektą na amerykańskim rynku kapitałowym i pogarszającymi się danymi makroekonomicznymi płynącymi z poszczególnych krajów.

Dobre perspektywy

Co więc przyniosą najbliższe miesiące? – Po zwyżkach na rynku złota na przełomie 2018 i 2019 roku możemy zobaczyć stabilizację notowań. Fundamenty rynku złota wciąż nie uzasadniają szczególnie wysokich cen. W ciągu ostatnich kilku lat na globalnym rynku złota miała miejsce nadwyżka, tj. popyt nie nadążał za podażą kruszcu. Zresztą ten stan rzeczy był odzwierciedlany w niższych cenach złota – tłumaczy Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ.

Dodaje też, że sytuacja gospodarcza na świecie będzie złotu sprzyjać. – Zmiana nastawienia Rezerwy Federalnej na bardziej gołębie w stosunku do tamtejszej polityki monetarnej będzie wywierać presję na niższą wartość amerykańskiego dolara, co powinno sprzyjać wzrostom cen złota. Ponadto obawy dotyczące spowolnienia w globalnej gospodarce zwiększają atrakcyjność złota jako tzw. bezpiecznej przystani. Bieżący rok może być więc dla złota dobry, aczkolwiek na podstawie obecnych informacji należy się spodziewać raczej spokojnych zwyżek notowań, a nie spektakularnych – ocenia.

W podobnym tonie wypowiadają się także inni eksperci. – Dalsze perspektywy tego surowca będą zależały przede wszystkim od zachowania amerykańskiej waluty. Jeśli Rezerwa Federalna faktycznie zdecyduje się na zakończenie cyklu podwyżek stóp procentowych, a w USA zauważymy podobne spowolnienie gospodarcze jak na całym świecie, wtedy cena surowca może wzrosnąć do 1370–1380 dolarów za uncję – przewiduje Michał Stajniak, analityk rynków surowcowych w XTB.

I dodaje: – Jest to jednocześnie silny poziom oporu, który wynika z konsolidacji, w którą cena wpadła od 2013 roku. Dodatkowo warto wspomnieć o prawdopodobnym dalszym spowolnieniu produkcji kopalnianej na świecie, która może doprowadzić do pojawienia się deficytu, w szczególności, iż ze względu na obawy związane ze spowolnieniem gospodarczym oraz niepewną sytuacją na giełdach, zaczyna odbijać popyt inwestycyjny na złoto.

– Uważamy, że wyprzedaż długu USA zostanie wyhamowana, a w naszych prognozach walutowych zakładamy słabość dolara do głównych walut. Taka sytuacja pozwoliłaby na odbicie metali szlachetnych. Należy zresztą odnotować, że od czasu, gdy rentowność obligacji skarbowych USA zaczęła się obniżać (pomimo utrzymania siły przez dolara amerykańskiego), notowania złota zaczęły stopniowo piąć się w górę. Nasze prognozy zakładają, że wspinaczka ta zostanie utrzymana, a cena uncji złota w 2019 r. powróci ponad 1350 USD – prognozuje Sawicki z TMS Brokers.

Rośnie popularność złota

Skoro prognozy dla złota są korzystne, to być może warto się teraz zastanowić, jak na tym zarobić. – W ostatnich latach coraz większą popularnością cieszy się fizyczny zakup kruszcu, czy to w postaci złotych sztab, czy złotych monet. Jest to rozwiązanie, często wybierane przez osoby, które z dużą rezerwą podchodzą do systemu finansowego – mówi Marcin Działek, analityk i doradca inwestycyjny Santander BM.

Na fizyczny zakup złota decydują się osoby, które np. wieszczą kolejny kryzys finansowy lub większe załamanie w najważniejszych gospodarkach na świecie. Teoretycznie, im większe niepokoje na świecie, tym cena złota powinna być wyższa. Wśród kupujących złoto jest także grupa osób, która poprzez posiadanie złota chce jedynie zdywersyfikować i zabezpieczyć posiadany majątek.

Choć samo kupno złota w Polsce jest sprawą dość prostą (oferuje je wiele firm, tj. Mennica Polska czy Goldenmark, bezpośrednią pomoc w jego zakupie oferują także niektóre banki), to jednak samo inwestowanie w złoto już nie jest taką błahostką.

– Poza oczywistą zaletą w postaci fizycznego posiadania surowca, zakup sztab i monet ma również istotne wady. Po pierwsze, należy się liczyć z prowizją, czyli de facto wyższą ceną zakupu (średnio sztabka o wadze jednej uncji potrafi kosztować od kilku do kilkunastu procent więcej od ceny rynkowej). Po drugie, przechowywanie złota wiąże się z dodatkowymi kosztami, a nawet możliwością jego utraty (kradzieży). W końcu, sprzedaż kruszcu, a więc możliwość upłynnienia inwestycji, wymaga jego fizycznego dostarczenia do punktu skupu i przejścia procedury odkupienia złota inwestycyjnego – tłumaczy Działek.

Dość istotną kwestią są koszty przechowywania złota, np. w bankowej skrytce. – Stawki za przechowywanie uzależnione są od gramatury sztabek i ilości zakupionego złota. Są uzgadniane z klientem w momencie nabycia – mówi Łukasz Świercz, kierownik zespołu rozwoju bankowości prywatnej w PKO Banku Polskim.

Ale jeszcze bardziej istotne niż sam koszt jest to, że często trudno znaleźć taką skrzynkę. Dla wielu banków są to mało opłacalne usługi i na rynku jest ich deficyt.

Problemem może być też ubezpieczenie złota. Zapytaliśmy o to dwóch ubezpieczycieli. W Aegon nie ma w ofercie ubezpieczeń złota, które można kupić jako osobną polisę. Podobnie jest też w PZU. – Możemy jednak zrobić to na warunkach szczególnych. Wówczas indywidulanie określamy zakres ubezpieczenia, warunki zabezpieczenia sztabek przed ich kradzieżą oraz wysokość dodatkowej składki. Możemy także wymagać dodatkowych zabezpieczeń dla ubezpieczanych sztabek, np. sejfu o odpowiednich parametrach – informuje biuro prasowe PZU.

Inne możliwości

Aby zarabiać na wzroście cen złota, nie musimy jednak go fizycznie posiadać. – Drugim sposobem, umożliwiającym długoterminowe zarabianie na zwyżkach cen złota, jest wykorzystanie instrumentów dostępnych na rynkach finansowych. Do najważniejszych z nich zaliczymy instrumenty pochodne (kontrakty terminowe i opcje na cenę złota), akcje spółek wydobywających metale szlachetne, fundusze inwestycyjne czy ETF-y – wymienia Działek.

– Teoretycznie, najdokładniej za ceną złota podążać będą kontrakty terminowe, które jednak ze względu na stopień swojego skomplikowania (standaryzacja, rolowanie, depozyt zabezpieczający, dźwignia finansowa) są raczej zarezerwowane dla profesjonalnych inwestorów – przestrzega doradca inwestycyjny Santander BM.

I kontynuuje: – Kolejną możliwością jest wykorzystanie instrumentów pośrednich, czyli funduszy inwestycyjnych lub ETF. Oba typy inwestycji odwzorowują pozycję w złocie za pośrednictwem kontraktów terminowych, albo nabywając udziały w spółkach giełdowych (kopalniach złota).

Na polskim rynku można nawet znaleźć fundusze inwestycyjne, które bezpośrednio nabywają jednostki ETF. Inwestycja w złoto z wykorzystaniem funduszy inwestycyjnych czy też ETF jest logistycznie najprostsza do przeprowadzenia. Za tą łatwość jednak inwestor musi zapłacić w postaci opłaty za zarządzanie.

– Długoterminowe inwestowanie za pomocą funduszy ETF czy notowanych na polskiej giełdzie certyfikatów strukturyzowanych jest bardzo intuicyjne (nie dziwi więc fakt rosnącej popularności ETF-ów na świecie, zarówno wśród inwestorów indywidualnych, jak i instytucjonalnych). Należy jednak wybierać przedmioty o dużej płynności i znanym na rynku emitencie, aby uniknąć nieprzyjemnych rozczarowań – dodaje do tego Sierakowska.

Więc może akcje?

Szukając kolejnych możliwości, analityk XTB wskazuje na fundusze ETF skupiające producentów złota. – Jest to np. Market Vectors Gold Miners. Takie fundusze ETF radzą sobie słabo w ostatnich latach, a jest to związane z relatywnie wysokimi kosztami wydobycia ograniczającymi zyski spółek, które decydują się na zabezpieczanie cen złota (hedging), co z kolei redukuje potencjalne większe zyski w momencie wzrostu cen. Jednocześnie jest to również zabezpieczenie przed większą zmiennością cenową – mówi Stajniak.

Warto rozwinąć też temat bezpośredniego zakupu akcji spółek zaangażowanych w złoto. – Jedną z najbardziej interesujących spółek zajmujących się produkcją złota jest z pewnością Barrick Gold. Ta kanadyjska spółka połączyła się z początkiem tego roku z amerykańską firmą Randgold, stając się jednocześnie największym producentem złota na świecie. Spółka ta charakteryzuje się najniższymi kosztami wydobycia surowca – wskazuje.

Jak tłumaczy ekspert XTB, ta spółka mocno ograniczała swoje zadłużenie w ostatnich latach, a dzięki gotówce zgromadzonej przez Rangold zadłużenie to będzie mogło być niemal w pełni spłacone.

– Akcje spółki silnie zyskiwały w ostatnim kwartale poprzedniego roku w odpowiedzi na ogłoszenie fuzji, jednak początek tego roku przyniósł wyraźne cofnięcie, pomimo dalszego wzrostu cen złota. Akcje tej spółki mogą stanowić alternatywę do inwestowania w fizyczne złoto czy instrumenty pochodne związane ze złotem – mówi.

Z kolei Sawicki z TMS dodaje, że prognozowany wzrost cen złota może skutkować relatywną siłą spółek wydobywających ten kruszec i warto się przyjrzeć choćby tym skupionym w indeksie NYSE ARCA Gold Miners.

Jeszcze kilka przykładów

Na rynku nie brakuje też TFI, w których tematem przewodnim jest złoto. Są to fundusze skupione na samym kruszcu, jak i akcjach spółek wydobywczych. Jednym z nich jest PKO Akcji Rynku Złota. – Fundusz ten inwestuje w akcje wybranych spółek operujących na rynku złota i innych metali szlachetnych. Są to głównie kopalnie kruszcu. PKO Akcji Rynku Złota nie inwestuje bezpośrednio w złoto ani instrumenty finansowe odwzorowujące bezpośrednio zmiany jego wartości – tłumaczy Świercz z PKO BP.

Na koniec Sobiesław Kozłowski, dyrektor departamentu doradztwa inwestycyjnego Noble Securities, przedstawił jeszcze jedną możliwość. – Instrumentem umożliwiającym pośrednią inwestycję w surowce są certyfikaty strukturyzowane. W przypadku złota mogą to być certyfikaty bazujące na kontraktach na złoto, tj. RCGLDAOPEN. Certyfikat odwzorowuje zachowanie kontraktów na złoto i co istotne ma charakter open-end, czyli nie ma zdefiniowanej daty zapadalności – mówi.

Złoto coraz silniejsze, dolar coraz słabszy

W 1971 roku za gram złota można było kupić w Stanach Zjednoczonych pięć bochenków chleba, a na przełomie lat 2018 i 2019 – już 20. Odmienna sytuacja jest w przypadku dolara amerykańskiego. 1 dolar na początku lat 70. pozwalał na zakup czterech bochenków, dziś już nie starcza nawet na jeden.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA