Analizy

#TydzieńNaRynkach: Inflacja nie wystraszyła inwestorów

Dane o dalszym wzroście inflacji w Stanach Zjednoczonych nie wywarły negatywnego wpływu na rynki finansowe. Deklaracje utrzymania łagodnej polityki przez EBC także stanowiła wsparcie dla dobrych nastrojów.
Fed

Fed

Foto: AdobeStock

Teoretycznie czwartkowe dane o tym, że w maju inflacja w Stanach Zjednoczonych podskoczyła do 5 proc., powinny pogorszyć nastroje na rynkach finansowych, mogłyby bowiem sugerować przynajmniej symboliczną reakcję Rezerwy Federalnej, tym bardziej że amerykańska gospodarka zdecydowanie nabiera rozpędu. Tymczasem indeksy na Wall Street poszły w górę, dolar osłabł, a rentowność obligacji kontynuowała tendencję spadkową. O co więc chodzi?

Fed i EBC nadal łagodne

Chodzi o to, że inwestorzy zaczynają wierzyć w konsekwencję Fedu, który nie zacznie zacieśniać polityki pieniężnej, zanim w USA nie zapanuje powszechna szczęśliwość i wszyscy, którzy mają chęć, znajdą pracę. Inflacja, zgodnie zresztą z wcześniejszymi zapowiedziami, jest na dalszym planie, a poza tym dla Rezerwy liczy się długookresowa średnia, a nie chwilowe wyskoki wskaźnika cen. W efekcie Nasdaq Composite rósł do czwartku o 1,5 proc., a S&P 500 zwyżkował jedynie o 0,2 proc., ale ustanowił kolejny historyczny rekord. Jedynie przemysłowy Dow Jones stracił na wartości 0,8 proc., głównie wskutek mocnej przeceny akcji Caterpilaru, Goldmana Sachsa i JP Morgana. Na głównych giełdach naszego kontynentu sytuacja była zróżnicowana. Indeks we Frankfurcie zniżkował o 0,7 proc., co można się wiązać z nieco gorszymi danymi dotyczącymi niemieckiego handlu zagranicznego i produkcji przemysłowej. Paryski CAC40 z kolej szedł w górę o 0,8 proc., a londyński FTSE 250 tracił 0,8 proc. Potwierdzenie znalazły ubiegłotygodniowe sygnały korekty na rynkach wschodzących. MSCI Emerging Markets zniżkował do czwartku o prawie 1 proc., ale większego zagrożenia kontynuacją przeceny na razie nie widać. Do najbliższego technicznego wsparcia jest jeszcze trochę miejsca. Niezłe wrażenie robią giełdy naszego regionu. W górę najmocniej szły indeksy parkietów ukraińskiego, rosyjskiego, giełd w Rydze, Sofii i Bukareszcie.

Na GPW lekkie ochłodzenie

Na naszym parkiecie większość głównych indeksów weszła w fazę niewielkiej korekty. Uniknął jej tylko wskaźnik najmniejszych firm, który do czwartku szedł w górę o symboliczne 0,3 proc., ale nie zdołał utrzymać się powyżej 21 000 punktów, co może sugerować, że w kolejnych dniach i tu może dojść do spadków. WIG20 zniżkował o niespełna 1 proc., jednak czwartkowy wzrost może wskazywać, że byki nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa i przy sprzyjających okolicznościach mogą powalczyć o powrót w okolice 2250 punktów. Widać jednak, że nie tylko działa tu techniczny opór, ale też mamy do czynienia z „transmisją” nieco gorszego ostatnio nastawienia do rynków wschodzących. Nie uniknął tego także segment średnich spółek, którego indeks zniżkował o 0,4 proc. Wskaźnik szerokiego rynku tracił 0,6 proc. i skutecznie obronił się przed spadkiem poniżej 66 tys. punktów.

W gronie blue chips liczbowo zdecydowanie przeważali spadkowicze. Tydzień na plusie kończyły jedynie akcje kilku spółek. Po nieco ponad 1,5 proc. w górę szły notowania CD Projektu, PKN Orlen i Pekao. W przypadku tych pierwszych trwa dość nieśmiała próba przełamania złej passy, ale o przełomie nadal wciąż trudno mówić. Ceny papierów dwóch pozostałych powróciły do poziomów sprzed ubiegłorocznego covidowego załamania. Po ponad 1 proc. zwyżkowały walory Asseco Poland i PZU. W przypadku naszego informatycznego giganta niedawne przekroczenie poziomu 70 zł pobudziło nieco aktywność handlu i zwiększyło zmienność notowań. Liderem wśród słabeuszy były zniżkujące o ponad 5 proc. akcje Dino. Dzielnie sekundowały im papiery Mercatora. Wciąż nie mogą się one podnieść po kwietniowej przecenie, pomóc więc bykom mogłoby jedynie pojawienie się jakiejś zdecydowanie pozytywnej informacji. Z drugiej strony cierpliwi inwestorzy wciąż mogą cieszyć się sięgającym niemal 350 proc. zyskiem, bo tyle wynosi stopa zwrotu za ostatnie 12 miesięcy. Trudno się dziwić, że część z nich te zyski postanowiła zrealizować. Od szczytu z ubiegłego roku notowania walorów spółki stopniały już o prawie 70 proc. Akcje Dino nadal trzymają się w niewielkiej odległości od rekordowo wysokiego poziomu, choć coraz częściej dostarczają ich posiadaczom negatywnych emocji. O ponad 2 proc. w dół szły akcje JSW. Z jednej strony mamy zwyżkujące ceny węgla i optymistyczne perspektywy, awizowane przez zarząd spółki, z drugiej zaś rosnącą presję płac. Apetyty załogi są wyraźnie większe niż możliwości ich zaspokojenia, bez istotnego wpływu na wyniki finansowe kopalni. Eskalacja napięcia związanego z działalnością kopalni Turów nie sprzyja notowaniom walorów PGE. Zniżkowały one do czwartku o ponad 2,5 proc. Należy jednak zauważyć, że w ciągu poprzednich dwóch tygodni akcje elektrowni zyskały aż 17 proc. Perspektywę dodatkowo zaciemniają wypowiedzi ministra aktywów państwowych, wskazujące z jednej strony na konieczność restrukturyzacji sektora węglowo-energetycznego, a z drugiej strony na „wrażliwość” względem protestów górników, którzy po raz kolejny zrobili sobie wycieczkę po Warszawie.

Są i dobre informacje

W segmencie średnich firm także przeważali spadkowicze, ale indeks kończy tydzień bez większych strat dzięki dużym spółkom. Akcje PKP Cargo zwyżkowały o 8 proc., kontynuując trwającą od czterech tygodni falę wzrostową. Można przypuszczać, że inwestorzy są wciąż pod wrażeniem danych o prawie 30-proc. wzroście przewozów w kwietniu, a od tego czasu napływają kolejne pozytywne informacje, na przykład o kupnie fabryki wagonów czy uruchomieniu terminala z Wrocławia do Chin. W ramach Jedwabnego Szlaku. Mimo sporych wahań o ponad 7 proc. wzrosły notowania walorów Comarchu. Informacja o podpisaniu przez spółkę umowy na budowę data center w Stanach Zjednoczonych musiała zrobić swoje. Rozczarowanie informacjami o planach wydawniczych doprowadziło do tąpnięcia notowań akcji 11 bit studios i przeceny przekraczającej 8 proc. Bez wyraźnego powodu o prawie 6 proc. zniżkowały papiery Wirtualnej Polski. To już druga tak poważna korekta na przestrzeni ostatnich kilku tygodni. Może wskazywać na realizację zysków przez część inwestorów, gdyż kurs wciąż znajduje się w pobliżu historycznych rekordów. Ciekawie działo się także miejscami w segmencie najmniejszych firm. Mimo budzących kontrowersje informacji o planach restrukturyzacji biznesu, akcje Agory skoczyły o 10 proc. Trwająca od kilku tygodni fala wzrostowa ma jednak zapewne związek z perspektywą „odmrażania” dochodowego biznesu kinowego.

Surowcowa hossa trwa

CRB Index niespiesznie, ale konsekwentnie pnie się w górę. Do czwartku zwyżkował o 0,5 proc., docierając do poziomu najwyższego od prawie sześciu lat. Sytuacja na giełdach towarowych była jednak w ostatnich dniach mocno zróżnicowana. Dynamiczne zwyżki miały miejsce w przypadku surowców energetycznych. Cena węgla z dostawą do Rotterdamu rosła o ponad 7 proc. i była najwyższa od prawie trzech lat. Pokonanie tego oporu mogłoby otworzyć drogę do kontynuacji tendencji wzrostowej o zasięgu nawet 30 proc. Dobrą passę kontynuuje ropa naftowa, choć fundamenty wcale nie są jednoznacznie pozytywne. Notowania amerykańskiej WTI zwyżkowały o prawie 1 proc., dochodząc do 70 dolarów za baryłkę, czyli poziomu widzianego poprzednio prawie trzy lata temu. Bardzo dobrze wpisuje się to w tendencję proinflacyjną coraz mocniej grożącą odbiciu globalnej gospodarki. Czynniki bieżące, takie jak spadek zapasów surowca w Stanach Zjednoczonych i perspektywa sezonowego wzrostu popytu na paliwa, przeważają na razie nad przesądzonym już zwiększeniem wydobycia przez państwa zrzeszone w OPEC i współpracujące z tym kartelem. Długoterminowe prognozy, dotyczące popytu i podaży, są wciąż obarczone dużą dozą niepewności. Cena europejskiej Brent przekroczyła w czwartek 72,5 dolara za baryłkę. Mimo że prognozy dotyczące większości metali przemysłowych wskazują wyraźnie na przewagę popytu nad podażą, sytuacja w tym segmencie wcale nie była jednoznaczna. Ruda żelaza drożała o ponad 3 proc. W górę, choć w znacznie mniejszej skali, szły też notowania cyny, ołowiu i aluminium. Ze spadkowej korekty, trwającej od połowy maja, nie mogą wykaraskać się notowania miedzi. Kontrakty terminowe na ten metal zniżkowały do czwartku o niemal 1 proc., po raz kolejny szykując się do testowania technicznego wsparcia, leżącego w okolicy 440 centów za funt. Czynniki fundamentalne wciąż przemawiają na korzyść byków, ale po wcześniejszym rajdzie ochłodzenie nastrojów wydaje się w pełni uzasadnione, tym bardziej że wciąż niejasne pozostają starania chińskich władz, dążących do przeciwdziałania wzrostowi cen surowców. W dłuższym horyzoncie kontynuacja hossy na tym rynku to najbardziej prawdopodobny scenariusz. Korekcyjne spadki kontynuowane były w przypadku platyny i palladu. Notowania pierwszego z tych metali zniżkowały o 1 proc., testując dołek z połowy marca. Pallad taniał o ponad 2 proc. Z osłabienia dolara korzystało złoto, którego notowania szły w górę o 0,5 proc., trzymając się wciąż w pobliżu 1900 dolarów za uncję, choć niedźwiedzie nie ustają w dążeniu do zepchnięcia ceny na niższy poziom. Na rynku surowców rolnych sytuacja była dość zróżnicowana, ale nic nie wskazuje, by wzrostowa tendencja miała ulec zmianie. Notowania kukurydzy zwyżkowały o ponad 2 proc., ale pszenica taniała o 0,7 proc., po raz kolejny odbijając się od 700 centów za buszel. O ponad 2,5 proc. w dół szły notowania soi.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.