REKLAMA
REKLAMA

Akademia inwestycyjna

Obligacje lepiej niż lokaty chronią przed inflacją

Przy obecnym poziomie inflacji realny zysk przynoszą najlepsze lokaty, z odsetkami powyżej 2,1 proc., i większość obligacji. W kolejnych latach zarobek zawsze wyższy niż wzrost cen zapewnią papiery cztero- i dziesięcioletnie.
Foto: Adobestock

Uzbieraliśmy 10 tys. zł i nie zamierzamy wydać tych pieniędzy w najbliższej przyszłości. Jak możemy je ulokować, żeby było w miarę zyskownie i bezpiecznie?

Odpowiedź na drugą część pytania jest stosunkowo łatwa. Bezpieczne są niewątpliwie lokaty bankowe (są objęte gwarancjami BFG; jeśli nie zerwiemy umowy, odsetki zawsze zostaną wypłacone) oraz obligacje skarbowe (tu gwarantem wykupu papierów i wypłaty odsetek jest Skarb Państwa). Do tej samej kategorii można zaliczyć niektóre rodzaje funduszy, przede wszystkim gotówkowe oraz rynku pieniężnego (inwestują mało ryzykownie, dlatego z reguły notują niewielki zysk, który nie jest znany z góry; w razie bankructwa firmy prowadzącej fundusz pieniądze klientów zostałyby przeniesione do innego TFI).

Zysk minus podatek i inflacja

Całkowitego bezpieczeństwa nie jesteśmy jednak w stanie sobie zapewnić. Choćby dlatego, że oszczędności są też narażone na negatywne działanie inflacji. Przy obecnym wzroście cen (ok. 1,7 proc. w marcu 2019 r.) moglibyśmy powiedzieć, że nie ponosimy strat, gdybyśmy zarabiali ponad 2,1 proc. w skali roku.

Dlaczego? Odsetki od lokat czy zyski z funduszy są pomniejszane o 19-proc. podatek. Na przykład lokata ze stawką 2 proc. przyniesie w rzeczywistości 1,62 proc. odsetek. Przy 1,7 proc. inflacji realnie nasz kapitał zostanie więc uszczuplony.

Trzeba przyznać, że w obecnych warunkach większość osób bezpiecznie lokujących oszczędności realnie traci. Według danych NBP średnie oprocentowanie nowych depozytów (od sześciu miesięcy do roku) wynosi 1,7 proc. Można dostać więcej, nawet znacznie powyżej 2 proc., ale na ogół trzeba mieć konto w danym banku albo przynieść „nowe" oszczędności. Kto wybierze standardową ofertę któregoś z największych banków, nie powinien spodziewać się więcej niż 1 proc. (np. PKO BP proponuje na rok 0,7 proc. lub 1 proc., jeśli klient skorzysta z bankowości internetowej czy mobilnej).

Obligacje skarbowe, biorąc pod uwagę oprocentowanie, dobrze wypadają na tle lokat bankowych, choć trudno je porównywać bezpośrednio ze względu na wielokrotnie dłuższy okres, na jaki pieniądze zostają zamrożone (wyjątkiem są papiery trzymiesięczne). Odsetki od dwulatek sprzedawanych w kwietniu 2019 r. wynoszą 2,1 proc. rocznie (stała stawka), od pozostałych rodzajów papierów są jeszcze wyższe (do 2,7 proc. w pierwszym rocznym okresie dla dziesięciolatek). Zatem jeśli nie chce się nam szukać najatrakcyjniejszej w danym momencie oferty bankowej i spełniać dodatkowych warunków, zakup obligacji okazuje się lepszym rozwiązaniem niż wybór przeciętnej lokaty. Tyle tylko, że musimy pogodzić się z dłuższym okresem oszczędzania (w razie potrzeby papiery skarbowe można bez problemu sprzedać przed terminem).

Ważne są prognozy

Jednak gdy teraz podejmujemy decyzję inwestycyjną, w zasadzie nie powinniśmy się sugerować obecną inflacją, lecz przyszłą. Z tego punktu widzenia stałe 2,1 proc. gwarantowane przez dwulatki można uznać za stawkę zbyt niską.

Inflacja ma niestety rosnąć. Według NBP w tym roku wyniesie 1,7 proc., a w 2020 r. może przyspieszyć do 2,7 proc. Zatem można uznać, że odsetki w wysokości 2,1 proc. w tym roku są na granicy opłacalności, ale w przyszłym roku grozi nam realna strata. Jak wyliczył Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera, po uwzględnieniu 2,7 proc. inflacji oraz podatku od odsetek, realny zysk zapewni nam dopiero oprocentowanie przekraczające 3,3 proc.

Jeśli inflacja faktycznie będzie rosła, lepiej sprawdzą się obligacje o oprocentowaniu zmiennym uzależnionym właśnie od wskaźnika wzrostu cen. Spośród papierów ogólnie dostępnych są to czterolatki i dziesięciolatki (w przypadku trzylatek wysokość odsetek zależy od rynkowych stóp procentowych). Zysk z czterolatek w kolejnych latach będzie przewyższał inflację o 1,25 proc. (stała marża), natomiast z dziesięciolatek – o 1,5 proc. Na naszym rynku nie ma długoterminowych lokat lepiej chroniących oszczędności przed skutkami inflacji. Zdecydowana większość lokat, także rocznych i dłuższych, ma oprocentowanie stałe.

Przewaga papierów dziesięcioletnich nad czteroletnimi – z punktu widzenia inwestora długoterminowego – polega na tym, że w przypadku tych pierwszych odsetki są co roku dopisywane do kapitału i dalej pomnażane, natomiast zysk z czterolatek jest wypłacany inwestorowi po zakończeniu każdego kolejnego roku. Jeśli nie jest reinwestowany, obligacje mają charakter rentierski. ¶

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA