Inflacja nie daje o sobie zapomnieć. Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w sierpniu 2021 r. o 5,5 proc. rok do roku, najmocniej od ponad 20 lat. Obok takiego odczytu trudno przejść obojętnie, zwłaszcza jeśli dołożymy do tego praktycznie zerowe oprocentowanie lokat bankowych. W takiej sytuacji z ekonomicznego punktu widzenia trzymanie pieniędzy w banku straciło sens, gdyż lokaty przynoszą realne straty.
Sprzyja to giełdzie. Podwyższona inflacja jest bowiem zachętą do inwestowania nadwyżek finansowych w akcje, które potencjalnie mogą przynieść wyższe stopy zwrotu. Emil Łobodziński, doradca inwestycyjny w BM PKO BP, zwraca przy tym uwagę na dwa elementy. Po pierwsze, akcje, owszem, pomagają chronić kapitał przed inflacją, ale przede wszystkim w dłuższym terminie. W krótkich okresach stopa zwrotu z inwestycji giełdowych może być niższa niż inflacja, zwłaszcza w sytuacji, gdy bank centralny agresywnie podnosi stopy procentowe. Po drugie, istotny jest wybór odpowiednich spółek do portfela. Bo przecież wzrost cen ma istotny wpływ nie tylko na finanse przeciętnego inwestora, ale także na finanse przedsiębiorstw.
– Inflacja ma negatywny wydźwięk z punktu widzenia konsumentów (droższe produkty), ale może mieć pozytywny wpływ na wyniki przedsiębiorstw, których usługi są sprzedawane właśnie po wyższych cenach – mówi Michał Ficenes, zarządzający funduszami w Skarbiec TFI.
Które branże mogą teraz zyskiwać
Eksperci podkreślają, że wpływ inflacji na spółki giełdowe trzeba rozpatrywać w różnych aspektach. Zdaniem Jarosława Niedzielewskiego, dyrektora w Investors TFI, ważny jest nie tylko sam poziom inflacji, ale też jej tempo oraz charakter zmian cen towarów.
– Bardzo często podwyższona inflacja jest związana z wysokimi cenami surowców, szczególnie energetycznych, takich jak ropa i gaz. Z tego powodu liderami wzrostu notowań na giełdzie stają się spółki wydobywające paliwa kopalne. W przypadku silnego wzrostu cen surowców przemysłowych, takich jak stal, miedź czy aluminium, również łatwo wskazać zwycięzców. Są to firmy dostarczające dany surowiec na rynki (np. KGHM) – mówi Jarosław Niedzielewski.
Michał Ficenes dodaje, że należy spojrzeć również na inne obszary odpowiadające za podwyższoną inflację.
– Ze składu koszyka inflacyjnego wynika, że najwyższą wagę przy obliczaniu inflacji ma dzisiaj żywność, napoje bezalkoholowe oraz energia (43,5 proc. w 2021 r.). Skoro wiemy już, że inflacja przyspieszyła, to naszą uwagę powinny skupiać branże: spożywcza, energetyczna i szeroko rozumiany sektor dóbr podstawowych (np. odzież) – twierdzi zarządzający w Skarbiec TFI.
Szukając okazji inwestycyjnych na rynku giełdowym w czasach podwyższonej inflacji, warto pamiętać, że inflacja dotyka większości przedsiębiorstw, ale istotne jest to, jak one same radzą sobie z tym zjawiskiem.
– Jeśli oczekujemy, że wysoka inflacja się utrzyma, to możemy przyjąć, że skorzystają na tym firmy mogące przerzucać wyższe ceny na klientów. Przykładem mogą być choćby rafinerie czy deweloperzy mieszkaniowi, ale również spółki surowcowe – mówi Emil Łobodziński z BM PKO BP.
Zapanować nad kosztami
W podobnym tonie wypowiada się Dariusz Kuśmider, zarządzający w TFI PZU.
– W środowisku rosnących cen dobrze radzą sobie firmy, które potrafią przenieść wyższe koszty produktów na finalnych odbiorców, a jednocześnie trzymają w ryzach własne wydatki. Dotyczyć to może na przykład dystrybutorów części do aut – uważa Dariusz Kuśmider.
Wpływ inflacji na spółki giełdowe może być też nieoczywisty. Przykładem może być branża finansowa z bankami na czele. Wydawać by się mogło, że wpływ inflacji na notowania giełdowe banków jest ograniczony, ale w rzeczywistości jest nieco inaczej. Rosnąca dynamika wzrostu cen staje się bowiem argumentem dla banku centralnego za podnoszeniem stóp procentowych (przynajmniej w teorii). A im wyższe są stopy procentowe, tym lepiej dla banków.
– Okres rosnącej inflacji to najczęściej także czas coraz wyższych stóp procentowych, dzięki którym marże w sektorze finansowym mogą być wyższe. Jednym z głównych beneficjentów – nawet nie tyle samej inflacji, ile towarzyszącego jej wzrostu kosztów pieniądza oraz wyższych rentowności obligacji – są banki. Oczywiście, korzyści te są widoczne (nie tylko dla banków) przy relatywnie niskim poziomie inflacji. Jeśli tempo wzrostu cen zaczyna wymykać się spod kontroli, trudno wskazać zwycięzców – mówi Jarosław Niedzielewski.
Kto może mieć pod górkę
Na giełdzie, tak jak w całej gospodarce, jedni na inflacji korzystają, inni tracą. Na jakie branże więc uważać?
– Pod górkę mają firmy, w których istotnym komponentem kosztów są rosnące ceny surowców. Przy braku możliwości przenoszenia wyższych kosztów na klientów w takich firmach może spadać rentowność prowadzonego biznesu. Dobrym przykładem są firmy budowlane, którym nie udaje się przenieść wysokich kosztów materiałów budowlanych na ceny wykonywanych robót. Podwyższona przez dłuższy czas inflacja może również rodzić wyższe oczekiwania płacowe pracowników, co z kolei uderza w marże np. firm usługowych – mówi Dariusz Kuśmider.
Lista branż, na które trzeba szczególnie uważać w czasach podwyższonej inflacji, jest jednak zdecydowanie dłuższa. – Dla wielu branż i firm notowanych na giełdach wzrost cen zarówno surowców energetycznych, jak i przemysłowych przekłada się na wyraźny wzrost kosztów produkcji, a tym samym zagraża marżom na przykład w branży transportowej (lotnictwo, transport drogowy) czy w sektorze budowlano-infrastrukturalnym (np. obserwowane w Polsce problemy z realizacją projektów drogowych). W przypadku silnego wzrostu cen żywności trudniej znaleźć na giełdzie beneficjentów tego zjawiska, a byłyby to spółki z sektora rolnego. Zdecydowanie łatwiej jest wskazać firmy z branży spożywczej, które wykorzystują droższe surowce w kolejnych etapach produkcji przetworzonej żywności i muszą walczyć o utrzymanie rentowności – mówi Jarosław Niedzielewski.
Nie tylko inflacja
Oczywiście, inflacja to w obecnych czasach najważniejszy temat w kontekście danych makroekonomicznych i ich wpływu na portfele inwestorów oraz na spółki giełdowe. Świat byłby jednak zbyt prosty, gdybyśmy decyzje inwestycyjne podejmowali jedynie na podstawie tego wskaźnika. Pod uwagę trzeba brać zdecydowanie więcej danych makroekonomicznych.
– Inwestując na giełdzie, należy obserwować podstawowe dane, takie jak: dynamika zmian PKB, inflacja, bezrobocie, sprzedaż detaliczna, produkcja przemysłowa. Dodatkowo warto monitorować wskaźniki koniunktury w przemyśle i usługach (PMI) oraz te pokazujące nastroje konsumentów – przekonuje Dariusz Kuśmider.
Pandemia zmieniła nieco spojrzenie na dane makro. – Na znaczeniu zyskały wskaźniki mobilności w społeczeństwie, pokazujące, jak aktywność gospodarcza powraca do normalności po kolejnych lockdownach. W tym kontekście ciekawe są również dane o dynamice transakcji kartami płatniczymi czy dotyczące frekwencji w centrach handlowych. Niestety, w związku z pandemią Covid-19 inwestorzy od wielu miesięcy obserwują również dane medyczne, takie jak liczba zakażeń, liczba osób hospitalizowanych czy zaszczepionych przeciw koronawirusowi – wylicza zarządzający w TFI PZU.
Potencjalni beneficjenci przyspieszonego wzrostu cen
Giełda może być ciekawą alternatywą inwestycyjną w czasach podwyższonej inflacji i niskich stóp procentowych. Warto jednak stawiać głównie na firmy, które mogą być faktycznym beneficjentem wzrostu cen. Do takich można zaliczyć chociażby firmy wydobywcze. Trzeba także szukać spółek, które są w stanie przenieść wzrost cen na klientów. Wyższa inflacja to także szansa dla instytucji finansowych, w tym przede wszystkim banków.
_opinia
Michał Krajczewski, kierownik w BM BNP Paribas
Jeżeli chodzi o sektory na rynku akcji, to największą dodatnią korelację stopy zwrotu z dynamiką inflacji wykazują sektory cykliczne, takie jak banki i ubezpieczenia, surowce i paliwa oraz wybrane segmenty dóbr wyższego rzędu (np. automotive, turystyka i podróże). Wymienione sektory osiągają lepsze wyniki dlatego, że czynniki związane z wysoką inflacją pozytywnie wpływają na przychody i marże tych spółek. Na przykład wyższe ceny surowców to wyższe przychody w sektorze wydobycia. Wysoka inflacja powoduje podwyżki stóp procentowych, a to jest korzystne dla sektora finansowego.
Z drugiej strony, w przeszłości obserwowaliśmy odwrotną korelację między dynamiką inflacji a notowaniami takich sektorów jak technologia albo ochrona zdrowia. Spółki z tych obszarów postrzegane są jako wzrostowe i mniej zależne od cyklu gospodarczego. Większy popyt na ich akcje ma miejsce w otoczeniu niższych stóp procentowych, a więc przeważnie także w okresie niższej inflacji. PRT
_opinia
Tomasz Hońdo, starszy analityk, Quercus TFI
Ogólnie rzecz biorąc, lekka inflacja jest postrzegana jako zjawisko zdrowe z punktu widzenia całej gospodarki i ogółu sektorów. Co innego, gdy inflacja jest nadmierna, a z taką coraz bardziej mamy do czynienia w tym roku. W takich warunkach lepiej radzą sobie te branże, które są w stanie przerzucić na odbiorców wzrost kosztów wynikający z inflacji. Takich spółek można szukać w sektorze surowcowym czy też w handlu detalicznym.
Nadmierna inflacja może prowadzić w ostatecznym rozrachunku do wzrostu stóp procentowych. To z kolei może szkodzić firmom o wysokim zadłużeniu, a jednocześnie pomagać sektorowi bankowemu, który zwykle w warunkach rosnących stóp jest w stanie poprawiać wynik odsetkowy. PRT