Myślenie "życzeniowe" może być jednak krótkotrwałe, a próba sił pomiędzy USA i Izraelem, a Iranem może potrwać dłużej. Ropa naftowa nie zareagowała jakimś większym odbiciem na te doniesienia - inwestorzy koncentrują się na tym, że USA "obiecały" udrożnić cieśninę, w co wpisały się chociażby doniesienia o zniszczeniu kilkunastu irańskich statków rozstawiających miny, czy też kolejne "ostre groźby" Trumpa kierowane w stronę Iranu. Reżim jednak nadal skutecznie gra kartą gospodarczą, jako elementem własnej obrony.  Ataki odwetowe na kraje ościenne nie zostały przerwane, tak jak to zapowiadał w sobotę prezydent Iranu. Na szczęście nie doszło do poważniejszych zniszczeń w infrastrukturze przemysłowej, ale sytuacja nadal pozostaje dość napięta. Wczoraj MAE nie podjęła wspólnej decyzji z krajami G-7 w sprawie uwolnienia rezerw ropy. Temat ma powrócić dzisiaj. W zamian za to dostaliśmy tylko enigmatyczne stwierdzenia, że skala tego przedsięwzięcia będzie większa, niż w 2022 r. Ale to chyba raczej za mało. Pytanie, zatem ile inwestorom starczy cierpliwości. Wczoraj wieczorem Wall Street wyhamowała dynamikę odbicia, a dolar nieco zyskał. W środę rano amerykańska waluta wypada mieszanie, ale to nic nie znaczy - inwestorzy szybko wrócą do zakupów USD jeżeli dostaną sygnał do zagrania schematem risk-off przez drożejącą ropę. To automatycznie osłabi ponownie złotego.

W środę rano EURPLN jest handlowany przy 4,2650, a USDPLN przy 3,6700 - to poziomy nieco wyższe od tych we wtorek rano. Zmienność nadal pozostaje duża, a kluczowe dla dalszych perspektyw krajowego rynku pozostają doniesienia z zagranicy.

Wykres dzienny USDPLN

Wykres dzienny USDPLN

Foto: DM BOŚ

Sporządził: Marek Rogalski – główny analityk rynkowy DM BOŚ