Prezydent USA D. Trump dąży ze wszystkich sił do aneksji Grenlandii i jest tak zdeterminowany, że w sobotę zapowiedział nałożenie na 8 europejskich krajów, które oficjalnie wyrażają swój sprzeciw wobec planów Trumpa, ceł w wysokości 10 proc. od 1 lutego i ich wzrost do 25 proc. w czerwcu. Jak napisał D. Trump, taryfy miałyby obowiązywać do momentu, gdy „uzgodniona zostanie umowa w sprawie całkowitego i totalnego zakupu Grenlandii”. Eskalacja napięcia pomiędzy administracją prezydenta USA i Europą związanego z Grenlandią, w połączeniu z sytuacją w Iranie, gdzie interwencja Ameryki także cały czas nie jest wykluczona, rodzi obawy rynków finansowych o dalsze pogorszenie i tak już trudnej sytuacji geopolitycznej, a także o pełnowymiarową wojnę handlową między USA i UE. Ta, jak wiadomo, nikomu nie wyszłaby na dobre. Poniedziałkowa sesja zaowocowała wzrostem popytu inwestorów na bezpieczne aktywa, co m.in. wywindowało do nowych historycznych poziomów ceny złota i srebra. Choć zazwyczaj w sytuacjach niepokoju mocno zyskiwał na wartości USD, aktualnie inwestorzy patrzą na tę walutę z większą rezerwą. Kurs EUR/USD notowany był w poniedziałek (przy nieobecności amerykańskich inwestorów z powodu święta) w okolicach 1.1630. Złoty pozostawał nieznacznie słabszy wobec EUR (4.2250), ale w porównaniu do czeskiej korony, czy węgierskiego HUF-a, trzymał formę. Na rynku długu przeważały spadki rentowności obligacji, w Polsce głównie na krótkim końcu krzywej, co związane jest z oczekiwanym kolejnym cięciem stóp procentowych przez RPP już w lutym.